Para blogerek odpowiada hejterom
Domo i Crissy to para lesbijek, które wspólnie prowadzą vloga. W połowie marca na świat przyjdzie ich pierwszy syn. Na panie spadła fala krytyki, albowiem zdaniem internautów... to nie "męska" Domo powinna być w ciąży, a bardziej "kobieca" Crissy. Jak para odpowiada hejterom?
Kanał na YouTube Domo i Crissy obserwuje prawie 1,5 mln ludzi, kolejne 800 tys. ogląda regularnie ich krótkie vlogi. Panie podkreślają, że bardzo się kochają, co możemy oglądać na ich filmikach, w których się wygłupiają, czy opowiadają o sobie. W ostatnich miesiącach ważną częścią ich vlogów były filmiki o ciąży Domo - panie spodziewają się syna.
To, że to właśnie będąca bardziej butch Domo jest w ciąży, nie spodobało się wielu internautom, a na parę wylała się fala hejtu.
"Jestem kobietą. Jestem kobietą, która zawsze chciała mieć dziecko. Jestem kobietą, która ubiera się tak, jak lubi i ma gdzieś wasze stereotypy" - odpowiada hejterom Domo i dodaje: "I co z tego, że nie wyglądam jak "normalna kobieta w ciąży". Jestem mamą Domonica i jestem z tego dumna. Jest teraz dużo wokół mnie hejtu, albowiem jestem "butchką w ciąży", ale dla mnie to po prostu zabawne. Wy wszyscy tylko płaczecie - "nie oceniajcie", "nienawidzę, gdy ludzie oceniają, ale wy sami to robicie".
By pokazać, że świetnie się ze sobą czuje - Domo dumnie prezentuje ciążowy brzuszek.
Pozostaje nam tylko pogratulować!
(md)
Haha, a jeśli dziewczyna hetero ubiera się po męsku, ba, ma ze swoim facetem jedną szafę, nie dzielą się jedynie bielizną (jak moja dobra znajoma) to co? Jest ukrytą lesbijką? Trans? No dajcie już spokój tym stereotypom. LGBT sami mówią, że geje to nie tylko faceci w rurkach, ale również męscy goście, za to lesbijki MUSZĄ być kobiece?
Wymagamy tolerancji, a gdzie nasza tolerancja?
Irena:
1. Z jednej strony, która jest w ciąży, nie powinno mieć żadnego znaczenia. Może jedna miała silniejszą potrzebę biologiczną, może była zdrowsza, może obie próbowały, nieważne. Argumenty "męska" / "kobieca" są bez sensu, bo to wygląd i ew. zachowanie, nie biologia.
2. Z drugiej strony, jeżeli prowadzi się popularnego vloga i wystawia swoje życie na widok publiczny (całkowicie dobrowolnie i na własne życzenie, to się nie dzieje przypadkiem!), to oczekiwanie że nie będzie dobrych rad, wtrącania się, a co najmniej komentarzy jest kompletnie nierealne.
Disclaimer 1: nie znam serii i możliwe że jest jakiś kluczowy szczegół który zmienia całą percepcję. Aczkolwiek wątpię.
Disclaimer 2: jeżeli ktoś chce podciągnąć pkt. 2. pod victim blaming, zastrzegam - nie stosuje się, gdyż prowadzenie vloga jest w 100% dobrowolne i konsekwencje wystawiania życia na widok publiczny są znane od lat (przez życie celebrytów). Jest taka zasada: nie narzekaj na co robisz z własnej woli, nie musisz tego robić. Jak robisz, to znoś konsekwencje; jeżeli skaczę ze spadochronem i połamię nogi mimo zachowania norm bezpieczeństwa - ups, trzeba było nie skakać.
1. Z jednej strony, która jest w ciąży, nie powinno mieć żadnego znaczenia. Może jedna miała silniejszą potrzebę biologiczną, może była zdrowsza, może obie próbowały, nieważne. Argumenty "męska" / "kobieca" są bez sensu, bo to wygląd i ew. zachowanie, nie biologia.
2. Z drugiej strony, jeżeli prowadzi się popularnego vloga i wystawia swoje życie na widok publiczny (całkowicie dobrowolnie i na własne życzenie, to się nie dzieje przypadkiem!), to oczekiwanie że nie będzie dobrych rad, wtrącania się, a co najmniej komentarzy jest kompletnie nierealne.
Disclaimer 1: nie znam serii i możliwe że jest jakiś kluczowy szczegół który zmienia całą percepcję. Aczkolwiek wątpię.
Disclaimer 2: jeżeli ktoś chce podciągnąć pkt. 2. pod victim blaming, zastrzegam - nie stosuje się, gdyż prowadzenie vloga jest w 100% dobrowolne i konsekwencje wystawiania życia na widok publiczny są znane od lat (przez życie celebrytów). Jest taka zasada: nie narzekaj na co robisz z własnej woli, nie musisz tego robić. Jak robisz, to znoś konsekwencje; jeżeli skaczę ze spadochronem i połamię nogi mimo zachowania norm bezpieczeństwa - ups, trzeba było nie skakać.
Da się. Nawet nie będąc w żadnym związku da się. Nie słyszałeś o samotnych rodzicach?
hah rozbawiłeś mnie :D Dobrze źle sprecyzowałem miałem na myśli że lesbijka nie może zapłodnić drugiej lesbijki. Więc nie ma podziału na mame i tate. Dlatego też ta i ta może być w ciąży i nie wiem skąd oburzenie u hejterów. A z samotnymi rodzicami to mnie rozbawiłeś xD
Vlog akurat cieszy się ogromną sympatią, więc chyba pisanie o fali hejtu nie ma sensu, a panie nie mają z powodu hejtów kłopotu.
Co do komentarzy, to najwyraźniej ciągle nie wszyscy sobie radzą ze stereotypem, że związki jednopłciowe nie są prostym powieleniem związków hetero, i że nie muszą realizować stereotypu w których on - książę małżonek i uwodzicielski macho, wybiega rano z maczugą na polowanie, a ona oddziela mak od grochu, karmi kury oraz dzieci, dba o czystość w domu, i równocześnie z sukcesem stara się nie wyglądać jak macho.
Przekonanie, że w związku jednopłciowym jeden z nich pełni rolę kobiety lub jedna z nich pełni rolę mężczyzny jest tak samo nieprawdziwe, jak przekonanie, że w związku hetero zawsze to mężczyzna "nosi spodnie". Jak widać stereotypy i hejterzy chodzą zwykle parami.
W swoim stroju używa wszelkich atrybutów męskości, ale strasznie ją obraża, że ktoś może w związku z tym wpaść na pomysł, że wyraża nim męską tożsamość.
Ja pier*lę! Przecież to właśnie przeświadczenie, że kobieta (mężczyzna) musi się w określony sposób ubierać i zachowywać, bo jak nie, to pewnie chęć zmiany płci jest genderem w najczystszej postaci. Tak jakby ubranie i odgrywanie stereotypowych ról robiło z kogoś kobietę lub mężczyznę.