Znacie Aldonę Relaks i Drag Queer Charlotte? Jeżeli jeszcze nie - to właśnie jest okazja! Co jakiś czas Aldona i Charlotte zabiorą Was do świata drag i queer, opowiedzą o przygotowaniach do swoich występów, inspiracjach, malowaniu się i szukaniu ciuchów. Dziś się przedstawią i zaproszą na trzecią już edycję WHATEVER queer festival.
Dawno miałyśmy się ogarnąć i napisać coś dla Queer.pl. Zabierałyśmy się do tego jak pies do jeża, ale w końcu nadszedł ten dzień! Będziemy pisały o kulturze dragowo-queerowej, o tym jak my ją czujemy i czym dla nas jest. Dodatkowo będziemy prowadziły mały kącik porad co z czym się je, jak się przygotowujemy do występów, co nas inspiruje i
niestety dla Was, nasze przemyślenia w tej materii.Chciałybyśmy zacząć
od przedstawienia się i opowiedzenia: czym jest dla nas bycie drag queen.ALDONAAldona jest postacią dość nową na scenie drag queen w Polsce i ma trochę ponad 2 lata. Jest to trochę moje alter ego, bardziej wyzwolone. Dla mnie, jako Aldony,
drag jest totalną wolnością. W dragu nie ma reguł, których należy się trzymać. Czasem przykładam większą wagę do wyglądu i staram się, a czasem mam w....e i nawet się nie ogolę i staję się tzw.
bearded lady. Drag to zabawa, w której nie ma reguł i nic nie powinno nas w tym ograniczać. Malujmy się jak chcemy, ubierajmy się w co chcemy, najważniejsze, żeby się tym bawić. I z tego narodził się pomysł zrobienia
WHATEVER queer festival - imprezy, na której wszyscy, niezależnie od płci i czegokolwiek innego, mogą wcielić się w rolę performera i pokazać coś fantastycznego, przekraczać granicę dragu.

Fot. Martyna Buźniak
CHARLOTTECharlotte na scenie jest już ponad osiem lat, dała się poznać jako nietuzinkowa drag queen, aktywistka i performerka,
która nawet w worku po kartoflach zrobi show. Moje queerowe alter ego, Charlotte, traktuję jako oderwanie od rzeczywistości, która obecnie w Polsce jest bardzo szara i brakuje jej koloru. Jestem Charlotte na złość tym wszystkim, którzy traktują drag queens jako pośmiewisko, działające na szkodę społeczności LGBT+. Jest ikoną ruchu LGBT+ w Szczecinie, jako pierwsza organizowała imprezy, marsze na rzecz społeczności w tym mieście. Niestety, po wyjeździe do Warszawy wszystko co queerowe w Szczecinie ucichło.

Fot. Martyna Buźniak
Obecnie razem starają się pokazać światu queerowe oblicze Polski a wszystko to z ich Centrum Dowodzenia Queerem, jakim jest teraz dla nich Warszawa. Razem występują, organizują i działają. Aldonę i Charlotte można spotkać na większości wydarzeń kulturalno-społecznych w całej Polsce, gdzie zawsze robią zamieszanie dookoła siebie.
Swoje miejsce na świecie znalazłyśmy w Inicjatywie WHATEVER oraz warszawskim Blok Barze - ich drugim domu.
Obie organizują imprezę, która nazywa się WHATEVER queer festival. Sama impreza została zainspirowana wydarzeniami queerowymi, jakie mają miejsce w Berlinie - w których uczestniczyły. Oszołomiła je berlińska scena queerowa i stąd wziął się pomysł na przeniesienie tej idei do Warszawy. A sama idea powstania WQF jest bardzo związana z inicjatywą w jakiej działamy razem z Jej Perfekcyjnością - Inicjatywa Whatever, która ma na celu wspieranie osób wykluczonych wśród wykluczonych.
Po prostu mówimy whatever wszystkim, którzy myślą że queer i odbieganie od heteronormy szkodzi wizerunkowi LGBT+ w Polsce. Jakimś cudem udało nam się przekonać chłopaków z Blok Baru, aby na jeden wieczór oddali nam klub i dalej jakoś poszło. Pierwsza edycja była sukcesem, druga również. Jak będzie wyglądała trzecia - będziecie mogli zobaczyć już 21. października w Blok Barze. Z każdą edycją ulepszamy coś, nauczyłyśmy się zwracać uwagę na szczegóły, których wcześniej nie dostrzegałyśmy i z każdą edycją jest lepiej.
WYDARZENIE NA FACEBOOKUKisski i Lovki
Aldona & Charlotte
hmmmm nie o pośmiewisko chodzi z szykanami, ale o to, co edukatorzy robią "w czasie wolnym"... pozdrawiam BlackRose aka Karine.K. ;-)
Model emancypacji w Stanach jest akurat dość wyjątkowy, zupełnie inny, niż w zachodniej Europie. Moim zdaniem znacznie gorszy, ale być może też jedyny tam możliwy ze względu na strukturę historyczną, polityczną i kulturową tego państwa. To temat na inną dyskusję, więc mniejsza o to.
Ja nie mam nic przeciwko dragowi, dopóki reprezentuje sam siebie. Jeśli przesłaniem jest, że koleś, który czuje potrzebę sporadycznego wbicia się w damskie ciuchy, ma do tego prawo, to ja się pod tym jego prawem podpisuje. Natomiast jeżeli ktoś twierdzi, że reprezentuje tym "środowisko LGBT", to sorry. Wówczas jego "widoczność" nie jest już tylko jego "widocznością", do której ma prawo, ale uzurpacją, która zasłania "widoczność" innych.
Nie no, fajnie. Po co wchodzić w jakiś dialog z ruchem LGBT "+", którego się ponoć chce być ikoną? Po co odpowiadać na ewentualną, wewnętrzną krytykę (w którym ruchu takiej nie ma?). Najlepiej robić mu na złość.
Jaki dialog? Ludzie w "środowisku" hetero nie konsultują swoich akcji, swojego "wizerunku". Dla tolerancji istotna jest widoczność, a nie budowanie obrazu grzecznych, sympatycznych ludzi. Powinno się skończyć z apologią, bo doprowadzi do sytuacji, gdzie większość społeczeństwa uzna "niech sobie żyją, ale się nie wyróżniają". To nie jest prawdziwa równość. Stany są świetnym przykładem, że to nie praca u podstaw, a widoczność i aktywizm prowadzą do zmiany nastrojów w społeczeństwie.
Nie no, fajnie. Po co wchodzić w jakiś dialog z ruchem LGBT "+", którego się ponoć chce być ikoną? Po co odpowiadać na ewentualną, wewnętrzną krytykę (w którym ruchu takiej nie ma?). Najlepiej robić mu na złość.
Cóż za skromność i prawdomówność. Ja jakoś super stary nie jestem, ale pamiętam, że przed Danielem byli ludzie z Lambdy Szczecin, którzy organizowali imprezy dla LGBT+.