Nawiązujące do zawołania Solidarności i słów Jana Pawła II hasło tegorocznego Marszu Równości w Krakowie, "Nie ma równości bez solidarności", jest nadużyciem i profanacją? Takiego zdania jest jeden z felietonistów związkowego "Tygodnika Solidarność".
Motywem przewodnim tegorocznego Marszu Równości w Krakowie, jak i towarzyszącego mu Festiwalu Queerowy Maj, jest hasło
"solidarność". "W ostatnich latach 'solidarność' stała się pustym sloganem, wykorzystywanym jedynie w trakcie kampanii wyborczej, chcemy odzyskać to pojęcie i pokazać, że solidarność należy udowadniać codziennie swoim zachowaniem" - tłumaczy Artur Maciejewski ze Stowarzyszenia Queerowy Maj, organizatorów tegorocznego wydarzenia.
Na stronie wydawanego od lat 80. "Tygodnika Solidarność" pojawił się krótki tekst felietonowy, podpisany IK. Autor bądź autorka
nie ukrywa swojego oburzenia zarówno hasłem tegorocznego Marszu Równości, jak i identyfikacją graficzną. "Zawołanie głoszone w latach 80., a uzupełnione w 1999 roku w Sopocie przez św. Jan Paweł II, zmodyfikowano dostosowując do okazji tak, aby brzmiało: „Nie ma równości bez solidarności”. W kontekście okoliczności użycia tego hasła oraz ideologii jaką głoszą środowiska LGBTQ
trawestacja hasła „nie ma wolności bez solidarności” jest nie tylko nadużyciem, ale jego profanacją" - dowiadujemy się.
Autor reasumuje swój tekst zapytaniem: "Jaki cel chcieli osiągnąć organizatorzy krakowskiego marszu? Środowisko przez nich reprezentowane nie przyświecają idee Solidarności, a na to mogłyby wskazywać podobieństwo graficzne".
"Prawdziwa solidarność to troska nie tylko o własne prawa, ale przede wszystkim cudze" - odpowiada na to Maciejewski.
W środę (godz. 18.00, Klub Finka, ul. Warszauera 1), w ramach Festiwalu Queerowy Maj odbędzie się spotkanie z jedną z legend Solidarności, Ewą Hołuszko. Spotkanie, w formie publicznego wywiadu, poprowadzi Magda Dropek.WYDARZENIE NA FACEBOOKU(red)
Inną sprawą jest odwoływanie się do nieukrywającej katolicko-prawicowych sympatii Solidarności i homofoba JP II przez organizatorów marszu. Po co to komu? Nie można stworzyć własnej szaty graficznej? Nie ma lepszych autorytetów? Ma to jakoś LGBT nobilitować, takie odwoływanie się do tych, co nas wykluczają?
(do pani Ewy Hołuszko)