"Zabierzmy Kościół do kościoła a wierni niech idą do kościoła a nie do Sejmu" - powiedział zapytany o ostatnie zamieszanie wokół projektu ustawy zaostrzającej przepisy antyaborcyjne Michał Piróg. To nie jedyna "okołopolityczna" wypowiedź znanego choreografa i jurora "You Can Dance" w ostatnich dniach.
W zeszłym tygodniu głośno było w mediach o przygotowanym przez organizacje pozarządowe (m.in. Ordo Iuris)
projekcie ustawy całkowicie zakazującym aborcji. Projekt zakłada zniesienie wszystkich trzech wyjątków dopuszczalności aborcji w Polsce (zagrożenie życia kobiety, nieodwracalne uszkodzenie płodu, czy ciąża powstała w wyniku przestępstwa). Zakłada też m.in. kary za usunięcie ciąży.
O zmianach w prawie pozytywnie wypowiedziała się m.in. premier Beata Szydło, czy Jarosław Kaczyński. W niedzielę, w wielu polskich miastach
odbyły się demonstracje przeciwko zaostrzeniu tych przepisów - udział w nich wzięły niektóre organizacje LGBT. W polskich kościołach czytany był też list Episkopatu do wiernych, w którym zwracano uwagę na potrzebę ochrony życia poczętego i zaostrzenie przepisów aborcyjnych.
Zapytany o te kwestie Michał Piróg ostro wypowiedział się na temat mieszania się Kościoła w politykę "państwa wielowyznaniowego" i podkreślił, że "aborcja naukowo nie jest zabójstwem, to tylko kwestia wymysłu i wiary religijnej". "Zabierzmy Kościół do kościoła i wierni niech idą do kościoła a nie do Sejmu" - podkreślił Piróg.
Do polityki juror "You Can Dance" nawiązał także w rozmowie z dziennik.pl. "Polska zamyka się politycznie, zamyka się także część ludzi. Wierzę jednak, że nie da się zabrać wolności, którą sami wywalczyliśmy i której posmakowaliśmy. Nawet, jeśli podzielimy się w narodzie i będziemy się niepotrzebnie kłócić. Nie da się zabrać dwóch rzeczy – miłości i poczucia wolności. Dlatego bardzo mi przykro drodzy politycy, ale tej walki nie wygracie" - stwierdził Piróg.
(red)
Oglądasz, chociażby, "Gilotynę" w Superstacji?
Nie, nie oglądam telewizji. Rok temu w czerwcu była wielka wichura, która przekręciła antenę, a nikomu nie chce się wchodzić na dach i tego naprawiać. Od tego czasu nie oglądam TV.
przyprawa do herbaty:
Takie miłe, słodkie słówka. Zawsze otwart/a. Zawsze można zmienić stanowisko.
Z tego, na którym gorzej się siedzi na lepsze.
Nie poddam się. Będę bronić swojej i czyjejś racji aż mnie tu hejterzy (bo jak wszędzie są) sztachetami obiją i trafię na OIOM.
To był cichy, niewygodny żart. Za który osoby, które miały styczność, są dyspozycyjne ciała w niepełni etc. - jak i ja, może dlatego potrafię się do tego uśmiechać - przepraszam.
Człowieku, idź z wiatrem. Nigdy nie pod wiatr.
Ale z sikaniem jest odwrotnie. Nigdy nie sikaj pod wiatr, ale z wiatrem. To moje życiowe motto.
Oglądasz, chociażby, "Gilotynę" w Superstacji?
Takie miłe, słodkie słówka. Zawsze otwart/a. Zawsze można zmienić stanowisko.
Z tego, na którym gorzej się siedzi na lepsze.
Nie poddam się. Będę bronić swojej i czyjejś racji aż mnie tu hejterzy (bo jak wszędzie są) sztachetami obiją i trafię na OIOM.
To był cichy, niewygodny żart. Za który osoby, które miały styczność, są dyspozycyjne ciała w niepełni etc. - jak i ja, może dlatego potrafię się do tego uśmiechać - przepraszam.
Człowieku, idź z wiatrem. Nigdy nie pod wiatr.
Zdobędziesz aplauz.
Ale nigdy nie zdobędziesz teraźniejszości.
Chyba, że przestaniesz piep*zyć pod ludzi a zaczniesz pisać do nich z głębi siebie.
Zapewnione ataki, głosy na nie etc.
Ale za to to będziesz Ty, chłopaku młody. :)
Pozdrawiam zza ekranu.
Przecież czytając Ją widać jak na dłoni, że wkręca sarkazm.
I pisze, jak na dłoni, oprócz niego: "Burzliwy temat o którym można by dyskutować godzinami DYSKUTOWAĆ a nie wypowiadać monolog pod tytułem JA I TYLKO JA MAM RACJĘ"
Czy Wy tego nie widzicie?
Ja zawsze jestem otwarty na argumenty drugiej strony. Ba! Jestem skłonny zmienić swoje stanowisko pod wpływem dobrych argumentów. Ale na pewno nie pomaga w dyskusji sytuacja, kiedy ktoś na siłę przejaskrawia argumenty innych i zaczyna obalać te argumenty. Jaki to ma sens: dyskutować z argumentami przez siebie wymyślonymi zamiast z tymi podanymi przez drugą osobę?
Bardzo wygodnie jest porozstawiać ludzi po kątach i powiedzieć: Ty jesteś skrajnie na nie, a Ty jesteś skrajnie na tak, więc Wy nie macie racji. Rację ja mam bo jestem pośrodku. Problem w tym, że ludzie tak postępujący zwykle sami arbitralnie ustanawiają ten środek (niby wyważony), a poglądy innych celowo przejaskrawiają aby ukazać ich jako fundamentalistów. To jest manipulacja.
Pani Zet chwali się dokonaniem aborcji nie mogę tylko znaleźć czy usunęła bo ciąża zagrażała jej życiu...? (serio nie wiem)
Idąc w całkowita legalizację w sklepikach szkolnych za kilka lat będzie można kupić "zestaw małej aborcji-zrób to sama" skrajności nie są dobre potrzeba nam kompromisu ale widzę że będzie ciężko... w temat już wplata się wątek osób homoseksualnych..
1. Kto proponował aby w sklepikach szkolnych można było kupić "zestaw małej aborcji-zrób to sama"?
2. Kto z osób dyskutujących na Queer chciał aby "wszystko" było dozwolone?
Takie rzeczy zrodziły się chyba tylko w Twojej głowie. Ale nie rozumiem czemu takie rzeczy przypisujesz innym.
Sprowadzenie poglądów innych do skrajności i absurdu jest manipulacją.
Nie chcę nikogo obrażać, ale szlag mnie trafia kiedy ktoś czyta z niezrozumieniem. Ale to kompletnym. Żeby tam jeszcze specjalnie coś podsycić. Jednak tutaj, jak na dłoni, widać kompletne niezrozumienie tego, o czym pisze soil.
Przecież czytając Ją widać jak na dłoni, że wkręca sarkazm.
I pisze, jak na dłoni, oprócz niego: "Burzliwy temat o którym można by dyskutować godzinami DYSKUTOWAĆ a nie wypowiadać monolog pod tytułem JA I TYLKO JA MAM RACJĘ"
Czy Wy tego nie widzicie?
"Zabierzmy Kościół do kościoła a wierni niech idą do kościoła a nie do Sejmu."
Trąci sarkazmem, ironią, ale widzę drugie dno: ci, którzy nie wierzą wypowiadają się w Sejmie czy zakazać, czy nie zakazać aborcji.
Przepraszam wszystkich niewierzących (których szanuję), ale powinno się podzielić ludzi w tymże Sejmie na wierzących i nie wierzących.
Niech jedni i drudzy się wypowiedzą.
I bez fanatyków proszę. Fanatyzm jest chory. Klapy na oczy i do przodu!
Szóste przykazanie Dekalogu: "Nie zabijaj."
Jeżeli kobieta poprzez urodzenia dziecka może umrzeć...
Jednocześnie: jeżeli je zabije - przeżyje.
To wszystko nie jest proste, nie jest tak proste, jak wielu osobom o ograniczonych umysłach się wydaje.
Niektóre z tych osób zwą takich, jak my, wierzących: "katolami". Od razu, bez zbędnego wstępu. Nie wiedzą o nas nic, nie wiedzą, co myślimy, jak myślimy, czy chodzimy do Kościoła czy nie, co sądzimy o tym i o owym, czy... Nie, od razu "katol".
PS "Całkowity zakaz aborcji skaże niektóre kobiety na życiowe dramaty" http://natemat.pl/144409,calkowity-zakaz-aborcji-ska(...)zczescie
Napiszę tak:
1. Ktoś, kto ma gdzieś zabezpieczanie się (on i ona! Nie tylko jedna ze stron) i zachodzi w ciążę powinien... to znaczy powinna tę ciążę utrzymać i urodzić dziecko. Nie muszę dodawać, że mężczyzna powinien przy niej trwać do końca. "Bajka", prawda? Zakłada spodnie i... Ale do rzeczy: jeżeli nie chce tego dziecka - a zakładam, że nie chce - oddać je do adopcji. Wiele par, jak wiemy, nie może mieć dzieci i czeka na córkę/syna, które będzie przez nich kochane. Choćby pary homoseksualne. A, to Polska... zatem dalej.
2. Para, która dba o zabezpieczanie się (nie żaden kalendarzyk) a jednak, jakoś, zdarzy się, że dojdzie do zajścia w ciążę - mają chyba na tyle zdrowego rozsądku, żeby uznać, że chociaż ciąża nie była planowana to a) kobieta urodzi dziecko i będą obydwoje o nie dbali, b) jak w punkcie pierwszym - adopcja.
3. Młoda dziewczyna wychodzi do sklepu, w pewnym momencie ktoś ją chwyta, zostaje obezwładniona i gwałcona przez kilkoro bestii. Zachodzi w ciążę. Jeżeli sił psychicznych i fizycznych jej wystarczy: urodzi dziecko i - jak wyżej (adopcja). A być może, z różnych przyczyn nam nieznanych, będzie chciała je wychować?
Jeżeli nie, co nie szokuje nikogo - sądzę, że gdy tylko dowie się, że jest w ciąży może ją usunąć.
4. Kobieta, która musi wybrać życie swoje lub swojego dziecka. Jakoś płytko się o tym mówi, a często nie bierze pod uwagę tego, że może mieć rodzinę, dwoje, troje dzieci kochanych i kochającego partnera - co wtedy? Ma zostawić ich i dać życie dziecku? Czy zostać?... Nie wiem. To zależy od indywidualnej sytuacji.
A bardzo wiele jest takich. Indywidualnych.
Dlatego trzeba spojrzeć na każdą kobietę, jej partnera, jej rodzinę, dlaczego jest w ciąży indywidualnie.
Czy to jest w ogóle możliwe?
"Chrześcijanie XXI wieku będą mistykami albo nie będzie ich wcale" - Karl Rahner. Jeśli przez gorliwość rozumiesz prawdziwą wiarę i praktykę, nie frondowską dewocję, to nie znajdziesz wielu; najczęściej siedzą cicho lub zostają zakrzyczani.
Aż chce się zrobić jeden z tych memów - "To jest Kasia. Kasia ze względu na przekonania nie dokonałaby aborcji na swoim dziecku. Kasia nie wie jednak, czy nie stanie przed wyborem ratowania własnego życia, poza tym - nie chce dobierać się do niczyjej macicy. Kasia korzysta z wyboru i daje wybór. Bądź jak Kasia".
To bardzo smutne co piszesz, szczególnie dla JP2 który kazał się otwierać na niewierzących a feministkom wymyślił nawet tzw nowy feminizm, ideę słabiutką intelektualnie. Ale przynajmniej się starał. Nie to co ty :(
Ja się nie muszę otwierać, bo mam gdzieś kościół. Ale właśnie dlatego, że mam go gdzieś, tam się nie pcham. Tak jak się nie pcham do meczetów czy synagog (chyba, że kościół/meczet/synagoga ma wartość historyczno-kulturalną i po prostu chcę to miejsce zwiedzić). Ale jak już tam wchodzę to staram się podchodzić do tego miejsca z szacunkiem, bo wiem, że dla konkretnych osób jest ono ważne i jako gość nie obrażam gospodarzy.
Religie mają swoje dogmaty i jeśli się do danej grupy religijnej należy to te dogmaty się przyjmuje. A jak nie - to po prostu znikasz z kościoła i idziesz swoją drogą. Ale nie narzucasz tym co w danym dogmacie zostali, żeby go porzucili bo ty masz "swojszą" rację i się wpieprzasz im do miejsca kultu.
Ale stosunek kościoła katolickiego do aborcji nie opiera się na dogmatach.
Widzisz nie znasz się a się wypowiadasz
Dodatkowo pomyliłeś Piroga z Zawadzką oraz teksty o nich i odnosisz się do innej kwestii, Piróg do kościoła nie wszedł przeciwnie zaprasza tam katolików
1. Jaki jest nasz główny cel?
2. Pierwszy raz słyszę, aby osoby LGBT łączyła jedna orientacja. Jak się nazywa ta orientacja?