Prawo i Sprawiedliwość zablokuje w Polsce i za granicą związki partnerskie? O takich planach doniósł "Nasz Dziennik" i "Rzeczpospolita". "Doniesienie, które ukazało się w "Naszym Dzienniku", zawiera szereg sprzeczności, niejasności i niedomówień. Po pierwsze: w projekcie ma chodzić o "ochronę rodziny", którą utożsamiono z "ochroną tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny". Pomijając to, że w Polsce różnopłciowy charakter małżeństwa nie był nigdy zagrożony, takie utożsamianie jest nieporozumieniem, bo rodzina - oparta na pokrewieństwie, przysposobieniu i innych więzach, w tym między osobami tej samej płci - obejmuje znacznie więcej, niż tylko małżeństwo" - komentuje doniesienia prawnik ze Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności", Przemysław Szczepłocki.
Dziś donosiliśmy o planowanych przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zmianach w prawie prywatnym międzynarodowym i prawie o aktach stanu cywilnego, które zakładają obostrzenia, m.in.
uniemożliwiające urzędom stanu cywilnego wydawanie zaświadczeń, dzięki którym pary jednopłciowe mogą wstępować w związki partnerskie za granicą. "Dobra zmiana" ma też dotyczyć orzeczeń np. Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W mediach pojawiła się informacja, że projekt jest już u wicemarszałka Sejmu, Ryszarda Terleckiego - informacja ta nie jest potwierdzona.
Przemysław Szczepłocki, prawnik ze Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności", zwraca uwagę, że doniesienie "zawiera szereg sprzeczności, niejasności i niedomówień". "Po pierwsze: w projekcie ma chodzić o "ochronę rodziny", którą utożsamiono z "ochroną tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny". Pomijając to, że w Polsce różnopłciowy charakter małżeństwa nie był nigdy zagrożony, takie utożsamianie jest nieporozumieniem, bo rodzina - oparta na pokrewieństwie, przysposobieniu i innych więzach, w tym między osobami tej samej płci - obejmuje znacznie więcej, niż tylko małżeństwo. Po drugie:
wprost przyznano, że w projekcie chodzi o utrudnienie parom jednopłciowym zawierania związków partnerskich i małżeństw za granicą. Nie ma to najmniejszego związku z ochroną rodziny, czyli deklarowanym celem ustawy" - mówi w rozmowie z naszym portalem.
Szczepłocki podkreśla też, że planowane "wzmocnienie pozycji małżeństwa i rodziny" nowymi przepisami jest niemożliwe, bo
"małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny" a także rodzina już są chronione w najsilniejszy możliwy sposób, czyli przez konstytucję. Prawnik zwraca też uwagę na fakt, że w doniesieniach medialnych na temat zmian w prawie pojawia się kwestia sądów, które zdaniem Ordo Iuris "podejmują próby zmiany znaczenia podstawowych instytucji prawa rodzinnego". "Z doniesienia "Naszego Dziennika" wynika, że autorowi ww. zarzutu chodzi o orzeczenia Sądu Najwyższego dot. tzw. wspólnego pożycia (przyjęto w nich, że we wspólnym pożyciu mogą być także dwie osoby tej samej płci), czyli - potocznie - konkubinatu. Oczywiście konkubinat nie jest "podstawową instytucją prawa rodzinnego", ani w ogóle nie jest regulowany przez prawo rodzinne. Zakrawa na kpinę, że katolicki "Nasz Dziennik" oraz prawnik z Ordo Iuris przedstawiają "życie na kocią łapę" jako "podstawową instytucję prawa rodzinnego".
Szczepłocki przypomina, że pary jednopłciowe mogą zawierać małżeństwa w 13 krajach, w 13 także możliwe są związki partnerskie lub konkubinaty. "Nie jest tak, jak twierdzi cytowany przez "Nasz Dziennik" prawnik - że za zmiany prawne w innych krajach odpowiadają sądy, a nie władza ustawodawcza. Mówiąc szczerze: nie znam europejskiego kraju, w którym to sąd "wprowadził" związki partnerskie albo udostępnił małżeństwa dla par jednopłciowych; we wszystkich znanych mi przypadkach była to decyzja parlamentu. Wyjątkiem była Irlandia, gdzie w referendum w 2015 roku zmieniono konstytucję".
Co z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka? Przypomnijmy, że przeciwnicy związków partnerskich mają obawy, że w Polsce może powtórzyć się "droga włoska". Trybunał w lipcu zeszłego roku uznał, że "Włochy powinny wprowadzić "cywilne związki partnerskie lub rejestrowane partnerstwa", które "będą najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla par jednopłciowych". W lutym ustawę o związkach partnerskich przyjął włoski senat. "Bawi mnie obawa, że ETPC albo inna instytucja międzynarodowa zobowiąże albo zmusi Polskę do wprowadzenia np. związków partnerskich. To fikcja. Polskie rządy były i są homofobiczne. Zmiany w prawie dot. osób LGBTQ wprowadziły tylko dwa razy i tylko dlatego, że stała za tym realna siła - Unia Europejska. Natomiast wyroki ETPC, zalecenia Komitetu Ministrów Rady Europejskiej czy innych organów i gremiów międzynarodowych - nie tylko dot. osób LGBTQ - są puszczane mimo uszu; Polska stosuje się do nich tylko wówczas, kiedy nie zagraża to interesom rządzących w danym momencie" - komentuje Szczepłocki.
(red)