"Bardzo podoba się mi ten wątek, super się to grało, świetnie się pracowało i pracuje z Julką Trembecką, stworzyłyśmy sobie fajną atmosferę w tej naszej miłości, przyjaźni, w miłości do drugiego człowieka, że naprawdę było bardzo przyjemnie" - mówi stacji TVN o lesbijskim wątku w serialu "Na wspólnej" Marta Wierzbicka. Oglądacie?
Na początku lutego pisaliśmy, że
w wiosennych odcinkach "Na wspólnej" doczekamy się lesbijskiego romansu, w który zaangażuje się jedna z głównych bohaterek: Ola Zimińska (Marta Wierzbicka). Dziewczyna zaprzyjaźniła się z Klaudią Bracką (w tej roli Julia Trembecka), lecz przyjaźń przerodzi się w coś więcej. Wątek rozwija się powoli, ale w odcinkach emitowanych pod koniec marca... panie wylądują w łóżku.
"Obawiałam się tego, że bardzo często widzowie utożsamiają mnie, Martę Wierzbicką z Olą Zimińską. Więc bałam się, że zostanie to trochę połączone a to taki moment, że jestem singlem i zaraz będzie, że może Marta bardziej interesuje się kobietami, raczej tego się obawiałam, ale samego grania nie" - mówiła o lesbijskim wątku w serialu Marta Wierzbicka, dodając jednak, że
wątek udało się bardzo fajnie pokazać, z czego aktorka jest zadowolona. "Bardzo podoba się mi ten wątek, super się to grało, świetnie się pracowało i pracuje z Julką Trembecką, stworzyłyśmy sobie fajną atmosferę w tej naszej miłości, przyjaźni, w miłości do drugiego człowieka, że naprawdę było bardzo przyjemnie" - podkreśla Wierzbicka.
Aktorka "Na wspólnej" uchyliła też rąbka tajemnicy... "Ola zainteresuje się nią jako człowiekiem, potem zacznie się rodzić jakieś uczucie, a potem, gdy się to już zrealizuje - na oczach przyjaciół, to Ola się trochę wystraszy. Ale Klaudia jest bardzo silną osobą i będzie starała się jej wytłumaczyć, że to nic złego, że chodzi o miłość do drugiego człowieka. Będą problemy z tym, żeby powiedzieć rodzicom, że Klaudia będzie łapała Olę za rękę na ulicy, co będzie ją krępować, ale jest to bardzo fajnie pokazane" - mówi Wierzbicka.
(red)
Wychodzę z założenia, że jak ktoś jest aktorem/aktorką, to nie patrzy na tego typu rzeczy przez pryzmat prywaty. Aktorowi nie ma być dobrze, nie ważne czy gra less, mordercę czy zakonnicę. Jak jest mu źle w jakiejś roli lub budzi obawy, to albo nie jest dobrym aktorem, albo nie dojrzał do tego by nim być, albo nie powinien się porywać na tego typu role, bo jest słaby psychicznie skoro przejmuje się wyssanymi z palca plotkami (które tak naprawdę nie są krzywdzące - tak powie człowiek tolerancyjny).
Co do Marty Wierzbickiej...
Jeżeli ktoś jest tolerancyjny i nie wykorzystuje roli do rozgłosu, to nie wypowiada się w kwestii "obaw" tylko mówi "jestem aktorką, staram się być profesjonalna i nie podchodzić do tematu z prywatnego punktu widzenia - odgrywam to czego się ode mnie oczekuje, nie ważne jaka będzie to rola: lesbijki, mężczyzny czy mordercy"
O tej aktorce słyszę tylko newsy na temat eksponowania cycków i pozowania dla playboya. Świecenie publicznie cyckami i pozowanie jak lolitka z lizaczkiem jest ok. ale fakt, że ktoś pomyśli, że lubi kobiety już budzi obawy?! Serio?! W takiej sytuacji może budzić obawy tylko jeżeli ma się jakiś dystans a nie pokłady tolerancji. A rolę ma w kontrakcie i tyle. Innej nie ma więc chcąc nie chcąc jak chce grać, to musi być lesbą :P Co by to małolatom w głowach zaszumiało :P
Anq, nikt nie chce być kimś kim nie jest. Ty nie chcesz ukrywać się z tym że jesteś homo. Ona nie chce się ukrywać z tym że jest hetero.
To oczywiste, że nasze małe homo-społeczeństwo od razu okrzyknęłoby ją swoją gwiazdą. W tym wszystkim zbyt często zapominamy, że wszyscy jesteśmy ludźmi, że chodzi o wolność tego kim jesteśmy, a nie udawanie kogoś kim nie jesteśmy.
Walczymy o to żeby nie brali nas za hetero, tylko akceptowali to kim jesteśmy na prawdę. I właśnie o to chodzi. Ona jest hetero i chociaż zagra rolę lesbijki nie jest nią. Gdybyś była aktorką i ktoś kazałby Ci grać sceny miłosne z mężczyzną to byłoby Ci z tym dobrze? Bądźmy sobą. Tylko tyle i aż tyle.
Myślę, że to raczej problem tego, co stało się chociażby z młodym Stuhrem po Pokłosiu, który z marszu stał się "żydem", "pedałem", "zdrajcą Polski". Zrobiła się ogromna nagonka medialna. Oczywiście, nie mówię, że odtwórczynie ról zostaną nagle zlinczowane w mediach, ale jakiś cebulowy ból tylnej części ciała może się pokazać, a to nigdy nie jest miłe.