Nowa, tajwańska reklama należącej do sieci McDonald's McCafé robi furorę na całym świecie. Coming out syna i akceptujący ojciec nie podobają się jednak konserwatywnym grupom, które wzywają do bojkotu sieci. Skąd my to znamy? Tajwan jest uważany za jedno z najbardziej przyjaznych LGBT państw w Azji.
W spocie widzimy chłopaka, który siedzi z ojcem w kawiarni McCafé. Na papierowym kubku, który przed nim stoi widzimy napis "Lubię chłopców". Ojciec gwałtowanie wstaje, wraca i dopisuje na kubku - "akceptuję to, że lubisz chłopców". Filmik, który przygotowała agencja Leo Burnett, jest częścią kampanii "More Warmth in Conversations".
Kampania nie spodobała się konserwatywnym, homofobicznym grupom, które wzywają do bojkotu sieci McDonald's. "Ponieważ McDonald's jest odwiedzany przez dzieci - ważne, by protestować przeciwko promocji jednopłciowych zachowań. Protestujemy przeciwko wszystkim reklamom, które wprowadzają zamieszanie w edukacji dzieci na temat zachowań seksualnych" - czytamy w oświadczeniu Sojuszu Tajwańskich Grup Religijnych dla Ochrony Rodziny, która zapowiada, że będzie "bojkotować wszystko, co zanieczyszcza przyszłe pokolenia".
W styczniu Tsai Ing-wen została pierwszą kobietą-prezydentem Tajwanu - polityczka zdobyła ponad 56 proc. głosów w wyborach prezydenckich. Popierająca ją Demokratyczna Partia Postępowa wygrała też wybory parlamentarne - z 44 proc. głosów.
Przypomnijmy, że Ing-wen szła po fotel prezydentki z hasłem pełnej równości małżeńskiej, a poparcie dla tego postulatu w społeczeństwie wynosi 60 proc.
(red)
Nie, nie jesteś. Wybiórczo powołujesz się na prawo natury. I jesteś hipokrytą.
brachiocephalicus:
To nie wolność, tylko puste hasła, w sumie to nie puste tylko szkodliwe, bo
Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja. Wymyśl więc sobie inne pojęcie niż małżeństwo.
W jaki sposób Twoja wolność zostanie ograniczona, gdy ja zawrę małżeństwo ze swoim mężczyzną?
I w jaki sposób te "hasła", jak to nazywasz, są szkodliwe?
brachiocephalicus:
I zapewne ten jeden książę z drugim na końcu mają małe książątko? Facepalm . Znowu ta Biblia. Ale to pewnie wiesz, że jedna z tych biblijnych bajek o Sodomie nie miała szczęśliwego zakończenia. Ale tam przynajmniej nie nazywali określonych rzeczy małżeństwem.
Bajka o czerwonym kapturku również nie skończyła się pozytywnie (dla wilka). No i co związku z tym? Co to za pomysł, aby opierać prawo i życie społeczne na bajkach?
I gejem. A już większych hipokrytów od gejów to nie ma, czyli w sumie by się zgadzało! I nie, nie wybiórczo.
Twój mężczyzna musiałby być kobietą, żebyś mógł zawrzeć małżeństwo, tak to najwyżej możesz wejść w cywilny związek partnerski. Chociaż w Polsce nawet tego nie możesz.
No widocznie jest to pomysł na organizowanie życia społecznego, skoro już od najmłodszych lat istnieje potrzeba indoktrynacji i ogłupiania pod postacią bajecznych dwóch "niewinnych" książątek. I w tym wypadku nie tylko bajka się dobrze nie skończy. Nie no, życie społeczne możesz opierać na tej ulubionej demokracji. I tutaj już większość jest wtedy zgodna, że nie ma czegoś takiego jak "małżeństwo" homoseksualne. Jest to jednym słowem oksymoron. Potworny, homofobiczny i przepełniony hipokryzją cios.
Nie, nie jesteś. Wybiórczo powołujesz się na prawo natury. I jesteś hipokrytą.
brachiocephalicus:
To nie wolność, tylko puste hasła, w sumie to nie puste tylko szkodliwe, bo
Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja. Wymyśl więc sobie inne pojęcie niż małżeństwo.
W jaki sposób Twoja wolność zostanie ograniczona, gdy ja zawrę małżeństwo ze swoim mężczyzną?
I w jaki sposób te "hasła", jak to nazywasz, są szkodliwe?
brachiocephalicus:
I zapewne ten jeden książę z drugim na końcu mają małe książątko? Facepalm . Znowu ta Biblia. Ale to pewnie wiesz, że jedna z tych biblijnych bajek o Sodomie nie miała szczęśliwego zakończenia. Ale tam przynajmniej nie nazywali określonych rzeczy małżeństwem.
Bajka o czerwonym kapturku również nie skończyła się pozytywnie (dla wilka). No i co związku z tym? Co to za pomysł, aby opierać prawo i życie społeczne na bajkach?
To po co powołujesz się na naturę? Po co zarzucasz, że coś jest niezgodnego z naturą? Jesteś hipokryta.
brachiocephalicus:
Ludzie już do przeróżnych rzeczy się odwołują. Niektórzy tworzą sobie np. takie teorie queerowane i inne, prohumanistyczne i uszczęśliwiające. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo jest to na tyle rozmyte, że już nie wiadomo kto jest kim, co jest czym, same indywidualności a każdy ma po kilka, w zależności od upodobania.
Co to za zarzut? Wolność ludzka Ciebie oburza?
brachiocephalicus:
Po pierwsze, to różnica polega na tym, że bajka o której wspominasz (miałem ją w rękach) jest traktowana jako bajka, może edukacyjna, ale bajka. Natomiast rzesza ludzi traktuje bajki zawarte w biblii na serio.
Po drugie, byli i są książęta geje, a nigdy nie było gadających krzaków i węży.
Nie, jestem konsekwentny, tylko Ty nie możesz przyjąć do wiadomości pewnych rzeczy, więc pozostało Ci odpisać: "Jesteś hipokrytą".
To nie wolność, tylko puste hasła, w sumie to nie puste tylko szkodliwe, bo
Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja. Wymyśl więc sobie inne pojęcie niż małżeństwo.
I zapewne ten jeden książę z drugim na końcu mają małe książątko? Facepalm . Znowu ta Biblia. Ale to pewnie wiesz, że jedna z tych biblijnych bajek o Sodomie nie miała szczęśliwego zakończenia. Ale tam przynajmniej nie nazywali określonych rzeczy małżeństwem.
To po co powołujesz się na naturę? Po co zarzucasz, że coś jest niezgodnego z naturą? Jesteś hipokryta.
brachiocephalicus:
Ludzie już do przeróżnych rzeczy się odwołują. Niektórzy tworzą sobie np. takie teorie queerowane i inne, prohumanistyczne i uszczęśliwiające. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo jest to na tyle rozmyte, że już nie wiadomo kto jest kim, co jest czym, same indywidualności a każdy ma po kilka, w zależności od upodobania.
Co to za zarzut? Wolność ludzka Ciebie oburza?
brachiocephalicus:
Po pierwsze, to różnica polega na tym, że bajka o której wspominasz (miałem ją w rękach) jest traktowana jako bajka, może edukacyjna, ale bajka. Natomiast rzesza ludzi traktuje bajki zawarte w biblii na serio.
Po drugie, byli i są książęta geje, a nigdy nie było gadających krzaków i węży.
Skoro jest bezpłodny to chyba jednak "wyznaczyła" natura (ewentualnie Twój bóg).
brachiocephalicus:
Tak, w świecie natury nie ma takiego pojmowania. Jednak pewnie masz się za człowieka myślącego, nie? Nie żyjesz do końca jak zwierzątko, prawda? Wytłumacz mi zatem jak homoseksualizm jest postrzegany przez biologów i ewolucjonistów i co ma wspólnego owo postrzeganie z zasadnością "małżeństw" homoseksualnych. Jeden aspekt ma się nijak do drugiego.
Aby decydować o małżeństwach nie trzeba odwoływać się do biologii.
Bo niby po co? Czy zgodne z naturą jest aby człowiek latał? A lata!
Natura to argument przywołany przez Ciebie. Więc to ty uzasadnij czemu niby to ma jakieś znaczenie.
brachiocephalicus:
I ZNOWU o religii i kościele, kiedy ja w ogóle o tym NIE wspomniałem ani razu. Ale chyba bardzo byś chciał, żebym się na niego powoływał. Co ciekawe, niektórzy to chcieliby nawet takich "małżeństw" w kościele. Ale nie zmieni swoich norm tylko z uwagi na to, że ma się przystosować do jakiejś grupy. I pewnie stąd ta jego straszna homofobia! Naukę kościoła to najpierw trzeba ZROZUMIEĆ. To chyba rodzaj jakiejś fiksacji.
A co niby mam zrozumieć? Że płonące krzaki i węże mogą gadać? Takie bajki można dzieciom opowiadać.
brachiocephalicus:
Nienawiść? Ja tu nikomu nie ubliżam.
To czemu tak mocno jesteś przeciw równości, i dążeniu innych do swojego szczęścia?
brachiocephalicus:
To, że lesbijka nadal w jakimś stopniu potrzebuje mężczyzny do rozrodu, a gej kobiety. Wstrętna homofobiczna natura!
A bezpłodny facet, cudzych plemników. Niedobra natura!
brachiocephalicus:
Poprawny rozwój psycho-społeczny według psychologii i prostych obserwacji.
I co mówi psychologia na ten temat i proste obserwacje?
brachiocephalicus:
Nic mnie nie krzywdzi, bo co by miało? Mnie to nie dotyczy. Nie wnikam w to szczęście, choć praktyka pokazuje coś zupełnie innego ale ja nie o tym. Niech ludzie żyją jak uważają, ale niech nie oczekują z tego tytułu naginania nazw, zasad i praw.
Równość, to żadne naginanie praw, tylko prostowanie zacietrzewienia takich ludzi jak Ty. W du**e mam to, że cudze małżeństwa będą Ciebie drażnić.
Jesteś jak Murzyn popierający Ku Klux Klan.
Tak, dokładnie, natura bywa czasem niedobra. Trzeba się z tym pogodzić.
Ludzie już do przeróżnych rzeczy się odwołują. Niektórzy tworzą sobie np. takie teorie queerowane i inne, prohumanistyczne i uszczęśliwiające. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo jest to na tyle rozmyte, że już nie wiadomo kto jest kim, co jest czym, same indywidualności a każdy ma po kilka, w zależności od upodobania.
Tak. Równość. "Równość, wolność i..." Chyba już gdzieś to słyszano. Chyba w okolicach XVIII wieku.
Są lepsze bajki do opowiadania dzieciom. A zaczynają się tak: "Za górami, za lasami żył sobie książę z księciem".
I po raz kolejny wychodzi z Ciebie obłudnik, który powołuje się na logikę, ale się jej nie trzyma.
Twierdzisz, że dane zjawisko jest złe bo nie jest zgodne z naturą. A kiedy piszę Tobie jakie rzeczy dzieją się w naturze, to mi odpisujesz, że po to mam rozum, abym nie żył jak zwierzątko (czyli nie należy koniecznie stosować się do prawa natury). To jak to w końcu jest. Prawo natury jest ok, i należy się do niego stosować czy też nie?
Podchodzisz w sposób wybiórczy do prawa natury. Wybierasz z niego to, co utwierdza Ciebie w Twoich poglądach.
Skoro jest bezpłodny to chyba jednak "wyznaczyła" natura (ewentualnie Twój bóg).
brachiocephalicus:
Tak, w świecie natury nie ma takiego pojmowania. Jednak pewnie masz się za człowieka myślącego, nie? Nie żyjesz do końca jak zwierzątko, prawda? Wytłumacz mi zatem jak homoseksualizm jest postrzegany przez biologów i ewolucjonistów i co ma wspólnego owo postrzeganie z zasadnością "małżeństw" homoseksualnych. Jeden aspekt ma się nijak do drugiego.
Aby decydować o małżeństwach nie trzeba odwoływać się do biologii.
Bo niby po co? Czy zgodne z naturą jest aby człowiek latał? A lata!
Natura to argument przywołany przez Ciebie. Więc to ty uzasadnij czemu niby to ma jakieś znaczenie.
brachiocephalicus:
I ZNOWU o religii i kościele, kiedy ja w ogóle o tym NIE wspomniałem ani razu. Ale chyba bardzo byś chciał, żebym się na niego powoływał. Co ciekawe, niektórzy to chcieliby nawet takich "małżeństw" w kościele. Ale nie zmieni swoich norm tylko z uwagi na to, że ma się przystosować do jakiejś grupy. I pewnie stąd ta jego straszna homofobia! Naukę kościoła to najpierw trzeba ZROZUMIEĆ. To chyba rodzaj jakiejś fiksacji.
A co niby mam zrozumieć? Że płonące krzaki i węże mogą gadać? Takie bajki można dzieciom opowiadać.
brachiocephalicus:
Nienawiść? Ja tu nikomu nie ubliżam.
To czemu tak mocno jesteś przeciw równości, i dążeniu innych do swojego szczęścia?
brachiocephalicus:
To, że lesbijka nadal w jakimś stopniu potrzebuje mężczyzny do rozrodu, a gej kobiety. Wstrętna homofobiczna natura!
A bezpłodny facet, cudzych plemników. Niedobra natura!
brachiocephalicus:
Poprawny rozwój psycho-społeczny według psychologii i prostych obserwacji.
I co mówi psychologia na ten temat i proste obserwacje?
brachiocephalicus:
Nic mnie nie krzywdzi, bo co by miało? Mnie to nie dotyczy. Nie wnikam w to szczęście, choć praktyka pokazuje coś zupełnie innego ale ja nie o tym. Niech ludzie żyją jak uważają, ale niech nie oczekują z tego tytułu naginania nazw, zasad i praw.
Równość, to żadne naginanie praw, tylko prostowanie zacietrzewienia takich ludzi jak Ty. W du**e mam to, że cudze małżeństwa będą Ciebie drażnić.
Jesteś jak Murzyn popierający Ku Klux Klan.
Popadasz w coraz większą niedorzeczność. Nie żadne masło maślane tylko wynikające ze złożenia mąż+żona, a Ty ciągle o tej kobyle (jako kobiecie). W kółko to samo. Wyjaśniłem to poprzednio i jak grochem o ścianę.
Napisanie, że małżeństwo jest związkiem męża i żony jest równie zgrabne jak napisanie, że związek partnerski wiąże ze sobą partnerów, a braterstwo jest więzią między braćmi. Masło maślane.
brachiocephalicus:
Prawo jazdy można zrobić w każdym wieku tak nawiasem mówiąc.
Nie. Nie można.
brachiocephalicus:
Rozumiesz znaczenie słowa bezpłodny? Jak facet jest bezpłodny, to nie jest zdolny do rozrodu. Koniec i kropka. Sam mi tłumaczyłeś, że słowo małżeństwo pochodzi od rodzenia, rodzicielstwa itp. itd. Znowu wyłazi z Ciebie hipokryta. Naginasz zasady i logikę do swoich poglądów.
brachiocephalicus:
Niestety nie dla wszystkich, co odzwierciedla upadek dzisiejszych obyczajów z próbą zanegowania nazewnictwa, praw społecznych i natury, anatomii, fizjologii i przystosowań ewolucyjnych włącznie.
Zwykle jak homofob powołuje się na prawo natury i przystosowania ewolucyjne, to ma na myśli kościelne pojmowanie świata, a nie to jak jest pojmowane przez biologów i ewolucjonistów. W świecie natury nie ma czegoś takiego jak upadek obyczajów. W świecie natury nie ma dobra i zła tak jak to pojmują ludzie. Dobre jest wszystko co zapewnia przetrwanie (w danych okolicznościach może to być kanibalizm, kazirodztwo, zabójstwo, zjedzenie własnych dzieci).
brachiocephalicus:
Tak, rozród jest wtedy poza małżeństwem, ale nasienie jest dalej MĘSKIE a nie ŻEŃSKIE.
No właśnie, przecież lesbijka przy in vitro przyjmuje nasienie męskie. Więc w czym problem?
brachiocephalicus:
Pozostaje jeszcze kwestia wychowania tego potomka i jego POPRAWNY rozwój psycho-społeczny ale to już inny temat.
Poprawny wg kogo? Wg Twojej religii?
brachiocephalicus:
Jeśli już przywołujesz argument o uznaniowości to większość populacji nie uznaje "małżeństw" homoseksualnych. A ich prawne usankcjonowanie wynika po prostu z tego, że jakaś rządowa mniejszość to przegłosowała, uznając że ma na to patent. Jednym słowem terror.
Co za terror? W jaki sposób Ciebie krzywdzić może to że ktoś zawrze małżeństwo? Zaleje Ciebie żółć z nienawiści i zazdrości, że ktoś może być szczęśliwy?
brachiocephalicus:
A chłopak pochodzi od słowa "chłop" i pokazuje historyczny kontekst związku chłopa i chłopki.
"Historyczny" kontekst. A więc znaczenie zmieniło się. I co? Świat się zawalił?
brachiocephalicus:
Gdzie Ty widzisz moje zacietrzewienie?
Nie masło maślane. Najprostsze wytłumaczenie jakie może być.
Jeśli chodzi o prawo jazdy to chodziło mi o maksymalną granicę wieku oczywiście - że jej nie ma.
Bezpłodny nie jest zdolny do tego z pewnych losowych przyczyn a nie ogólnej, naturalnej tendencji, którą wyznaczyła natura. To proste.
Tak, w świecie natury nie ma takiego pojmowania. Jednak pewnie masz się za człowieka myślącego, nie? Nie żyjesz do końca jak zwierzątko, prawda? Wytłumacz mi zatem jak homoseksualizm jest postrzegany przez biologów i ewolucjonistów i co ma wspólnego owo postrzeganie z zasadnością "małżeństw" homoseksualnych. Jeden aspekt ma się nijak do drugiego. I ZNOWU o religii i kościele, kiedy ja w ogóle o tym NIE wspomniałem ani razu. Ale chyba bardzo byś chciał, żebym się na niego powoływał. Co ciekawe, niektórzy to chcieliby nawet takich "małżeństw" w kościele. Ale nie zmieni swoich norm tylko z uwagi na to, że ma się przystosować do jakiejś grupy. I pewnie stąd ta jego straszna homofobia! Naukę kościoła to najpierw trzeba ZROZUMIEĆ. To chyba rodzaj jakiejś fiksacji. Nienawiść? Ja tu nikomu nie ubliżam.
To, że lesbijka nadal w jakimś stopniu potrzebuje mężczyzny do rozrodu, a gej kobiety. Wstrętna homofobiczna natura!
Poprawny rozwój psycho-społeczny według psychologii i prostych obserwacji.
Nic mnie nie krzywdzi, bo co by miało? Mnie to nie dotyczy. Nie wnikam w to szczęście, choć praktyka pokazuje coś zupełnie innego ale ja nie o tym. Niech ludzie żyją jak uważają, ale niech nie oczekują z tego tytułu naginania nazw, zasad i praw.
Popadasz w coraz większą niedorzeczność. Nie żadne masło maślane tylko wynikające ze złożenia mąż+żona, a Ty ciągle o tej kobyle (jako kobiecie). W kółko to samo. Wyjaśniłem to poprzednio i jak grochem o ścianę.
Napisanie, że małżeństwo jest związkiem męża i żony jest równie zgrabne jak napisanie, że związek partnerski wiąże ze sobą partnerów, a braterstwo jest więzią między braćmi. Masło maślane.
brachiocephalicus:
Prawo jazdy można zrobić w każdym wieku tak nawiasem mówiąc.
Nie. Nie można.
brachiocephalicus:
Rozumiesz znaczenie słowa bezpłodny? Jak facet jest bezpłodny, to nie jest zdolny do rozrodu. Koniec i kropka. Sam mi tłumaczyłeś, że słowo małżeństwo pochodzi od rodzenia, rodzicielstwa itp. itd. Znowu wyłazi z Ciebie hipokryta. Naginasz zasady i logikę do swoich poglądów.
brachiocephalicus:
Niestety nie dla wszystkich, co odzwierciedla upadek dzisiejszych obyczajów z próbą zanegowania nazewnictwa, praw społecznych i natury, anatomii, fizjologii i przystosowań ewolucyjnych włącznie.
Zwykle jak homofob powołuje się na prawo natury i przystosowania ewolucyjne, to ma na myśli kościelne pojmowanie świata, a nie to jak jest pojmowane przez biologów i ewolucjonistów. W świecie natury nie ma czegoś takiego jak upadek obyczajów. W świecie natury nie ma dobra i zła tak jak to pojmują ludzie. Dobre jest wszystko co zapewnia przetrwanie (w danych okolicznościach może to być kanibalizm, kazirodztwo, zabójstwo, zjedzenie własnych dzieci).
brachiocephalicus:
Tak, rozród jest wtedy poza małżeństwem, ale nasienie jest dalej MĘSKIE a nie ŻEŃSKIE.
No właśnie, przecież lesbijka przy in vitro przyjmuje nasienie męskie. Więc w czym problem?
brachiocephalicus:
Pozostaje jeszcze kwestia wychowania tego potomka i jego POPRAWNY rozwój psycho-społeczny ale to już inny temat.
Poprawny wg kogo? Wg Twojej religii?
brachiocephalicus:
Jeśli już przywołujesz argument o uznaniowości to większość populacji nie uznaje "małżeństw" homoseksualnych. A ich prawne usankcjonowanie wynika po prostu z tego, że jakaś rządowa mniejszość to przegłosowała, uznając że ma na to patent. Jednym słowem terror.
Co za terror? W jaki sposób Ciebie krzywdzić może to że ktoś zawrze małżeństwo? Zaleje Ciebie żółć z nienawiści i zazdrości, że ktoś może być szczęśliwy?
brachiocephalicus:
A chłopak pochodzi od słowa "chłop" i pokazuje historyczny kontekst związku chłopa i chłopki.
"Historyczny" kontekst. A więc znaczenie zmieniło się. I co? Świat się zawalił?
brachiocephalicus:
Gdzie Ty widzisz moje zacietrzewienie?
Małżeństwo męża i żony. Masło maślane.
Jeśli słowo kobieta pochodzi od słowa kobyła, to na żonę kwalifikuje się tylko samica konia. Zgodnie z "logiką" etymologii.
brachiocephalicus:
2. Skoro wcześniej miała takie prawo z samej zasady i natury to go nie traci, bo nagle osiągnęła jakąś granicę wieku, nie?
Tracę prawo jazdy, gdy nie spełniam warunków, bo np im jestem starszy tym mam słabszy wzrok.
Po drugie, niektórzy są bezpłodni od urodzenia. Więc nigdy nie spełniali warunku rozrodu. Dlatego zgodnie zz Twoją logiką powinni mieć zakaz zawierania małżeństwa z kimkolwiek.
brachiocephalicus:
3. Słowo małżeństwo zawiera pierwiastek MĘSKI. Chodziło mi o rozród w małżeństwie a nie poza nim. Poza małżeństwem lesbijki nadal tego pierwiastka potrzebują by zajść w ciążę, czyż nie?
Jeśli para hetero korzysta z in vitro, a plemniki są z banku nasienia, to tak właściwie rozród jest poza małżeństwem. Niczym to się nie różni od rozrodu w przypadku dwóch lesbijek wspomagających się in vitro.
brachiocephalicus:
4. Chodzenie związane jest z poruszaniem jednoznacznie, ożenienie się z dwoma Panami niekoniecznie. I Ty nie widzisz tego związku. Możesz żądać aby zakazano poruszania się samochodem, wobec tego rozumiem, że sam pierwszy dasz przykład, bo tego żądasz, tak?
Latanie związane jest z poruszaniem się. A więc samochód możemy nazywać także samolotem? Samochodom nazwano taką a nie inną nazwę, nie dlatego że to wynika z logiki, tylko dlatego, że zorganizowano konkurs i "samochód" spodobał się bardziej od "samojedzia" i "automobilu". Powstawanie języka wcale nie wynika tylko z logiki, tylko zz pewnej uznaniowości.
brachiocephalicus:
Być może tyle, aż w końcu zrozumiesz, że znaczenia słów się zmieniają, i nie muszą ściśle odpowiadać pierwotnym znaczeniom. Widziałeś, że "dziewczyna" to kiedyś po prostu służąca na wsi?
Czyli hasełko "normalna rodzina, to chłopak i dziewczyna" oznacza. że za rodzinę można uznać tylko związek chłopaka ze służącą ze wsi? A więc miastowe samice homo sapiens powinny mieć również zakaz zawierania małżeństw. Tako rzecze Twoja logika etymologiczna.
brachiocephalicus:
Dokładnie, mąż oznacza tyle co mężny i ma to swoje historyczne uzasadnienie w nazwie i to dobitnie historyczne w dzisiejszej epoce nowomody i hipsterstwa. Nazwa jednak pozostała. I nie siłą rozwieść a podejmować mężne i odpowiedzialne decyzje, a przynajmniej się poczuwać i mieć pewną świadomość. A mąż tchórz to pewnie marzenie niejednej kobiety. No ale nie wszyscy muszą być zdolni do małżeństwa.
Nie są zdolni, ale mają prawo. To jak to? Znowu wybiórczo podchodzisz do zasad. Jesteś hipokryta, który nie zna się na logice.
Popadasz w coraz większą niedorzeczność. Nie żadne masło maślane tylko wynikające ze złożenia mąż+żona, a Ty ciągle o tej kobyle (jako kobiecie). W kółko to samo. Wyjaśniłem to poprzednio i jak grochem o ścianę.
Prawo jazdy można zrobić w każdym wieku tak nawiasem mówiąc. A prawo jazdy tracisz oczywiście z różnych przyczyn, bo jakieś normy obowiązują, które w pewnym stopniu wyznaczają ład i porządek społeczny. Skoro stwarzasz zagrożenie na drodze to co się dziwisz? Jeśli chodzi o bezpłodnych od urodzenia to warunku tego nie spełniali faktyczne w sposób praktyczny. Ale teoretycznie na mocy definicji to płeć żeńska MOŻE zrodzić ale NIE MUSI, więc jest to konsekwencja pewnego stanu rzeczy i jest to spójne i naturalne. Niestety nie dla wszystkich, co odzwierciedla upadek dzisiejszych obyczajów z próbą zanegowania nazewnictwa, praw społecznych i natury, anatomii, fizjologii i przystosowań ewolucyjnych włącznie.
Tak, rozród jest wtedy poza małżeństwem, ale nasienie jest dalej MĘSKIE a nie ŻEŃSKIE. Pozostaje jeszcze kwestia wychowania tego potomka i jego POPRAWNY rozwój psycho-społeczny ale to już inny temat.
Jeśli już przywołujesz argument o uznaniowości to większość populacji nie uznaje "małżeństw" homoseksualnych. A ich prawne usankcjonowanie wynika po prostu z tego, że jakaś rządowa mniejszość to przegłosowała, uznając że ma na to patent. Jednym słowem terror.
A chłopak pochodzi od słowa "chłop" i pokazuje historyczny kontekst związku chłopa i chłopki.
No mają prawo -stety bądź niestety. Przecież nikt tych zdolności nie bada. Tu trzeba być uczciwym w stosunku do drugiej osoby i z samym sobą. I widzę, że argumenty ad personam pod moim adresem. Oj, nie bądź taki zacietrzewiony. W końcu jest demokracja, której tak hołduje lewica. Ale jak widać i ona może być mieczem obosiecznym w jej rękach.