Aktorka serialu „Barwy szczęścia” zapytana o to, dlaczego zdecydowała się wziąć udział w akcji społecznej KPH odpowiedziała, że
zrobiła to przede wszystkim ze względu na swoich homoseksualnych przyjaciół. Dobecka chciałaby, aby osobom nieheteroseksualnym żyło się w Polsce lepiej i spokojniej. Zdaniem aktorki ludzie najbardziej boją się tego, czego nie znają, dlatego tak ważne jest, by
seriale cieszące się bardzo dużą oglądalnością miały również walor edukacyjny. Jak podkreśla: "Bardzo się ucieszyłam, gdy się okazało, że w „Barwach szczęścia” jest wątek homoseksualny i bardzo dziękuję produkcji, że bierze udział w edukowaniu społeczeństwa". Dobecka opowiada się również za możliwością formalizowania związków tworzonych przez pary jednopłciowe: "Uważam, że związki partnerskie powinny być wprowadzone jeżeli osoby nieheteroseksualne mają taką potrzebę". Na pytanie o swoją reakcję na ewentualną informację o homoseksualnej orientacji swojego dziecka odpowiedziała: "Stuprocentowa akceptacja i szczęście, że ktoś odnalazł swoją drogę.
Akceptacja i miłość – to jest najważniejsze".
„Nasi heteroseksualni sojusznicy są bardzo ważnym elementem w drodze do całkowitej akceptacji społeczności LGBT. Od sportowców do liderów religijnych, ludzi publicznych, polityków – heteroseksualni Amerykanie mówią otwarcie o równości. Mamy nadzieję, że zainspirują innych” – mówił jakiś czas temu szef amerykańskiej organizacji GLAAD o
kampanii zachęcającej ludzi do wychodzenia z szafy jako sojusznicy LGBT. I chociaż w Polsce ruch sojuszniczy ciągle nie jest czymś popularnym - od zeszłego roku dużo w tej kwestii zmieniło
Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i Transpłciowych "Akceptacja" oraz
sojusznicza akcja "Ramię w ramię", w której udział wzięli już m.in. Dariusz Michalczewski, Agnieszka Szulim, Maja Ostaszewska, Maria Seweryn, Dorota Warakomska, czy Zbigniew Wodecki.
(mat. pras/red)
Bo to tak jak celebryci amerykańscy - każdy musi sobie wybrać jakąś biedę w Afryce i deklarować wolę polepszenia jej losu. Np. jedni mówią - prawo do nauki dla dziewczynek z plemienia Ibo w Nigerii. Inni mówią - wolność od biedy dla mieszkańców slamsów w Addis Abbebie. Itp. Celebryci ci nie mają pojęcia nawet gdzie te państwa leżą, ale chcą aby coś tam w nich było polepszone.
ale przynajmniej jest to pokazane jakoś z klasą :)