"Ludzie mówią, że nie chcę być rzecznikiem społeczności gejów i lesbijek. Oczywiście, że chcę, ale chcę być rzecznikiem dla wszystkich, heteroseksualistów, gejów i lesbijek, biseksualistów. Nie chce się ograniczać" - mówił Sam Smith w programie Ellen DeGeneres.
Sam Smith został uznany przez magazyn "OUT" za największą niespodziankę roku 2014. Debiutancki album artysty, "The Lonely Hour" został bardzo dobrze przyjęty na całym świecie, a sam
muzyk, jeszcze przed premierą debiutu, ujawnił się, by - "to stało się normalnością". "Ta płyta jest o facecie, w którym zakochałem się bez wzajemności, chciałem, żeby ludzie to wiedzieli, żeby była jasność" - mówił w rozmowie z "Fader", dodając, że "chcę, żeby to było normalnością, a nie tematem tabu. Ludzie nie zadają takich pytań osobom heteroseksualnym. Nie ukrywam, że chciałem też być sprytny - dla mnie ważnym jest, by moja muzyka była uniwersalna, dla każdego" - podkreślał Smith.
W programie Ellen DeGeneres 22-letni
Smith przyznał, że ujawnił się, gdy miał cztery lata, a jego mama często podkreśla, że wiedziała o orientacji swojego syna, gdy ten skończył trzy lata. Muzyk podkreślił, że chciał publicznie ujawnić się przed premierą płyty, by ludzie nie oskarżali go o potem o kłamstwo. "Ludzie mówią, że nie chcę być rzecznikiem społeczności gejów i lesbijek. Oczywiście, że chcę, ale chcę być rzecznikiem dla wszystkich, heteroseksualistów, gejów i lesbijek, biseksualistów. Nie chce się ograniczać" - podkreślał muzyk. Ellen dodała do wypowiedzi Smitha, że dla tych wszystkich, często przestraszonych, nękanych i myślących o samobójstwie dzieciaków każdy taki coming out, sukces i autorytet jest na wagę złota.
We wrześniu Smith powiedział w jednym z wywiadów, że nie chce być "rzecznikiem. Może to zabrzmi okropnie, ale chcę po prostu żyć swoim życiem i pisać o tym piosenki".
Sam Smith i piosenka "I'm Not The Only One" w programie Ellen:
(red)