W niedzielę ulicami Belgradu przeszła pierwsza od czterech lat Parada Równości: centrum miasta zamknięto, a uczestników i uczestniczki wydarzenia chroniło pięć tysięcy uzbrojonych policjantów. Serbia, która aspiruje do bycia członkiem Unii Europejskiej, została w zeszłym roku skrytykowana przez Parlament Europejski za zakazy organizacji parad w poprzednich latach.
Ostatnia parada miała miejsce w Belgradzie w 2010 roku. Doszło do walk policji z agresywnym tłumem, który próbował zaatakować uczestników i uczestniczki wydarzenia. Ponad 150 osób zostało rannych, 100 aresztowanych a miasto zniszczone - straty wyceniono na ponad milion euro. W 2011, 2012 i 2013 roku serbskie władze zabraniały zorganizowania Parady Równości - tłumaczono to względami bezpieczeństwa.
W 2013 roku Parlament Europejski przyjął pięć rezolucji dotyczących sytuacji w krajach ubiegających się o członkostwo w Unii Europejskiej, w tym Serbii. Rezolucje wzywają m.in. do respektowania praw ludzi LGBT. Europarlamentarzyści wezwali wtedy władze Serbii do m.in. „sporządzenia i wdrożenia planu działania na rzecz podnoszenia poziomu wiedzy i zrozumienia praw grup LGBT, zwalczania homofobii oraz poprawy bezpieczeństwa, tak aby parada ta lub inne podobne inicjatywy mogły się z powodzeniem, bezpiecznie i bez przeszkód odbyć w roku 2013 i w latach kolejnych”.
W tym roku Parada Równości miała odbyć się w czerwcu - ze względu na powódź, która kraj wtedy nawiedziła, wydarzenie przeniesiono na 28 września. Na wniosek policji przeniesiono też całą kolejkę serbskiej ekstraklasy (na poniedziałek): w stolicy miały mieć miejsce derby. Centrum miasta zamknięto, a kilkaset osób, które wzięło udział w Paradzie Równości, chroniło pięć tysięcy policjantów z tarczami, armatkami i w samochodach opancerzonych. Zachodnie media podają, że na jednego uczestnika/uczestniczkę wydarzenia przypadało pięciu policjantów. W Paradzie udział wzięło m.in. kilku serbskich ministrów oraz
burmistrz Belgradu, który podkreślił, że "chce dać przykład".Tęczowy marsz bez przeszkód przeszedł całą trasę.
(md)
A co to za różnica czy maszerują obyczajowi lewicofaszyści (część LGBT) prawicofaszyści (spora część Ruchu Narodowego) czy też libertarianie? Wiem, że to dzisiaj bardzo niepopularne ale uważam, że prawo powinno być takie samo dla wszystkich.
Pani Hania mogła się zatruć spalinami wydobywającymi się z palącej tęczy, palącego się wozu TVN24 lub palącej się ruskiej budki strażniczej. Powinna dostać odszkodowanie od nacjonalistów ;)
1. Centrum miasta zamyka się z wielu powodów. Gdyby demonstrować w centrum mogliby wszyscy, tylko nie LGBT, to byłoby to niesprawiedliwe.
2. Geje, lesbijki, transy, biseksy to też ludzie. Pobierają energię nie z promieniowania księżyca, dzięki medytacji czy słuchając Lady Gagi, tylko poprzez jedzenie. Taki marsz połączony z wykrzykiwaniem haseł i noszeniem różnych transparentów może być bardzo męczący. Jakoś kalorie musieli uzupełnić, i gdzieś wybrali się najeść. Może do pani Hani?
Nie wiem czy to przesada, czy nie. Nie wiem jak było duże zagrożenie i nie znam standardów ochrony demonstracji. Być może wystarczyłoby mniej policjantów. Ale na pewno nie chciałbym mieszkać w państwie, które oszczędza na bezpieczeństwie obywateli.
Jeśli już ktoś ma pokrywać koszty, to osoby które zagrażały bezpieczeństwu obywateli. W normalnym kraju ochrona policyjna nie byłaby potrzebna.
no jednak nawet w USA na paradach jest policja...
Jeśli już ktoś ma pokrywać koszty, to osoby które zagrażały bezpieczeństwu obywateli. W normalnym kraju ochrona policyjna nie byłaby potrzebna.
Skoro uczestnicy parady stanowią 0.017% ludności Belgradu, to niech zużywają 0.017% czy może nawet 0.04% budżetu miasta (w ciągu roku życia na wszystkie cele), ale nie 100 razy tyle na samą paradę.