"Jestem zachwycony tym, że szkocka społeczność LGBT chce niepodległości, a co za tym idzie - bardziej sprawiedliwego państwa" - tymi słowami premier Szkocji, Alex Salmond, skomentował wyniki sondażu, który na swych stronach przeprowadził portal PinkNews.co.uk. Wynika z niego, że 54 proc. szkockich czytelników i czytelniczek chce odłączenia kraju od Wielkiej Brytanii. Dziś w tej sprawie odbywa się referendum.
Uprawnionych do głosowania jest ponad 4 mln Szkotów powyżej 16 roku życia, głosowanie potrwa do godziny 22.00 (naszej 23.00). Ostatnie sondaże pokazywały, że Szkoci raczej powiedzą "nie" oderwaniu od Wielkiej Brytanii, ale wciąż dużo osób nie było zdecydowanych (nawet do 15 proc.), więc do wieczora wszystko się może wydarzyć.
PinkNews.co.uk zapytał swoich czytelników i czytelniczki ze Szkocji, jak zagłosują w referendum. Udział w sondażu wzięło 2163 osób, z czego 54 proc. opowiedziało się za niepodległością, 44 proc. za Unią, 2 proc. nie miało zdania.
Co ciekawe, szkockie organizacje LGBT są podzielone - szef jednej z nich, Pride Glasgow, wziął udział w kampanii na rzecz niepodległości, ale powstała tęczowa "sekcja" Better Together - ruchu na rzecz pozostania w Unii z Anglikami, której członkowie i członkinie podkreślają, że pozostanie w Wielkiej Brytanii jest gwarancją lepszych praw dla LGBT. Z drugiej strony komentujący sondaż PinkNews.co.uk pierwszy minister Szkocji, Alex Salmond, podkreśla, że "niepodległość daje szansę na nową erę dla równości, praw i ochrony [w kontekście LGBT - przyp. red.] w zapisach konstytucji".
Ujawniony aktor szkockiego pochodzenia,
John Barrowman, który podczas
otwarcia tegorocznych Igrzysk Wspólnoty Narodów w Glasgow pocałował na scenie tancerza, podpisał list otwarty przeciwko niepodległości Szkocji. List podpisał też m.in. Tom Daley.
Przypomnijmy, że
pary jednopłciowe w Szkocji od przyszłego roku będą mogły wstępować w związki małżeńskie.
(md)
Jeśli społeczność chce się odłączyć, to trzeba jej na to pozwolić. Nie sądzę, żeby to było złe.
Co do Putina to on dąży do połączenia Ukrainy (a póki co jej części) do Rosji, a jakoś go nikt nie lubi.