Tęcza na placu Zbawiciela dziś nad ranem ponownie stanęła w ogniu. Zatrzymano dwie osoby - były pijane.
Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o płonącej tęczy ok. godziny 4.50. Stołeczne media donoszą, że świadkowie podkreślali obecność na miejscu straży miejskiej, która nie reagowała - pierwsi do gaszenia tęczy rzucili się klienci pobliskich lokalów. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn - we krwi mieli ponad 2 promile alkoholu.
Po raz pierwszy tęcza zapłonęła w 2012 roku, potem paliła się jeszcze cztery razy, ale całkowicie zniszczona została
11 listopada 2013 roku, podczas Marszu Niepodległości. Odtworzoną tęczę zaprezentowano 1. maja.
"Tęcza stanęła na linii frontu. Symbolicznie została spalona, ale zachęty do atakowania osób ze środowisk LGBT zatrważają na tyle, że można sądzić, że spalenie instalacji to dopiero początek jakiegoś pogromu szykowanego przez narodowców osobom nieheteroseksualnym. Według mnie to ostatni moment, aby przeprowadzić rewolucję kulturalno-obyczajową prowadzącą do zmiany i akceptacji osób LGBT przez społeczeństwo. Osoby heteroseksualne, jako większość, muszą wesprzeć mniejszość" -
mówiła w kwietniu autorka instalacji, Julita Wójcik.(red)
Jak można tyle pieniędzy z kasy podatników inwestować w rekonstrukcje pomysłu z tęczą, w sytuacji, kiedy w Polsce brak pieniędzy na jedzenie dla biednych dzieci, czy też bezpłatne leczenie zębów uczniom w publicznych szkołach?
Jeżeli, ktoś chce prywatnie mieć konstrukcje z tęczą to najpierw powinien kupić grunt od miasta, następnie uzyskać pozwolenie na budowę, zdobyć projekt, zapłacić i zrealizować swój pomysł za prywatne pieniądze.
Mi wciąż się nie chce wierzyć w bilbord, który zawisł przy jednym z dużych rond w Poznaniu. Zażenowanie i niesmak, oto Polska.
Żeby uprzedzenia były ważniejsze od bezpieczeństwa miasta...
Można iść w zaparte ale czy jest w tym sens?