Rozmowa z Julitą Wójcik, autorką instalacji na Placu Zbawiciela
Z artystką i performerką, autorką słynnej instalacji Tęcza na Placu Zbawiciela w Warszawie, która 1. maja ponownie zostanie odsłonięta, rozmawiała Ania Urbańczyk.
Projektując Tęczę i montując ją po raz pierwszy - spodziewałaś się tak ogromnych kontrowersji?
Tęcza została zaprojektowana w 2010 roku, upłynęło trochę czasu i trudno mówić o własnych przeświadczeniach sprzed czterech lat. Projektując ją oczywiście miałam pełną świadomość tego jak może być odbierana. Nie jestem osobą, która stosuje strategię walki prowadzonej nawet pod postacią dzieła sztuki. Stąd, żeby od razu nie być wepchniętym w oczywisty podział starałam się uwypuklić te elementy związane z symboliką tęczy, które pozwoliłyby identyfikować się z nią szerszej grupie ludzi. Raczej starałam się oswajać z Tęczą, informując o jej wieloznaczności.
Po raz pierwszy Tęcza została zbudowana jako podpora rozpadających się murów wigierskiego byłego już klasztoru Kamedułów, w którym mieścił się Dom Pracy Twórczej. Zaproszona przez dyrektorkę i kuratorkę tej instytucji Agnieszkę Tarasiuk do projektu „Flower Power” zaprojektowałam Tęczę z kwiatów. Tęcza została tam postawiona pod hasłem przyniesienia „pomyślności w ważnym przedsięwzięciu”. Ilustrował ją także wiersz o tęczy napisany przez Marię Konopnicką, która pochodziła z regionu Suwalszczyzny. Z perspektywy czasu nadal widzę to wzywanie pomyślności w ważnym przedsięwzięciu jako lekcję, jaką polskie społeczeństwo musi odrobić, aby nie dyskryminować osób o nieheteronormatywnej orientacji seksualnej.
Po sześciu spokojnych miesiącach na Wigrach, Tęcza znalazła się w Brukseli na esplanadzie, placu przed wejściem do Europarlamentu. Była tam cztery miesiące, a po nich pojechała do Warszawy... Tam także spędziła pierwsze trzy miesiące bez szwanku. Różnica polegała jedynie na „użytkowaniu” jej jako łuku do wspinaczki przez warszawiaków.
Ciekawe, że to szerokie – odwołujące się do historii opisywanie Tęczy w którymś momencie spotkało się z zaniepokojeniem środowisk LBGTQ i zaczęło być interpretowane jako próba odbierania symbolu. Czego ja nigdy nie miałam zamiaru robić. Zależało mi po prostu na miękkim wciągnięciu ludzi spoza tego środowiska w poparcie idei różnorodności.
W październiku 2012 roku została podpalona po raz pierwszy i nie ostatni... Jednak najbardziej barbarzyńskie kompletne wypalenie tęczowych kwiatów nastąpiło 11 listopada 2013 roku. Wszyscy widzieli, co się stało, jednak różne są tego interpretacje. Najbardziej szokują te o „świętym ogniu, którego nic już nie ugasi”, zachęcające do uprawnionego nim napadania na osoby homoseksualne.
Kto mógł spodziewać się takich reakcji?
Wiedziałaś od początku, że - niezależnie od tego, co sama będziesz sama deklarowała, Tęcza zostanie i tak uznana za symbol LGBT?
Prowadząc warsztaty Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego Tęcza stwarzałam pewną platformę współpracujących ze sobą ludzi. To były bardzo różne osoby: starsze i młodsze, rodziny z dziećmi, obcokrajowcy, osoby homo- i heteroseksualne. Oni wszyscy razem przygotowywali kwiaty na Tęczę, spędzając ze sobą czasem długie godziny. Widziałam jak rodzi się akceptacja dla gejów i lesbijek, ale także natrafiałam na opór tych, którzy dowiadywali się, że Tęcza jest związana z symboliką LGBT. Nie podczas warsztatów, zwykle podczas prac na wysokościach przy wiązaniu kwiatów do konstrukcji. Nerwowo zareagowali także robotnicy pracujący przy montażu konstrukcji w Brukseli. Ich zmieszanie dotyczyło identyfikacji z pracą, którą zanim posiedli wiedzę, lubili.
Od początku próbowałam zmienić negatywne zapatrywanie związane z identyfikowaniem Tęczy z ruchem LGBT. Ponieważ sama nie rozumiem tego lęku przed gejami i lesbijkami, czy osobami transgender, trudno mi jest zrozumieć poziom agresji, jaka ich dotyczy.
Po zeszłorocznym Marszu Niepodległości Tęcza została okrzyknięta przez prawicowych posłów i dziennikarzy „pedalskim symbolem zarazy”. Ich reakcja potoczyła się zresztą lawinowo, jak gdyby na to tylko czekali, aż z niewinnej Tęcza stanie się winna. Została naznaczona „szkarłatną literą” i teraz prawicowe portale wzywają do podpisywania petycji o jej likwidację. Po moim wezwaniu do odbudowy Tęczy na 17 maja - Światowego Dnia Walki z Homofobią, prawicowcy uznali, że autorka w końcu się „przyznała do winy” – epatowania symbolem LGBT i to przed kościołem.
Od 11 listopada 2013 roku wyraźnie solidaryzujesz się z osobami nieheteronormatywnymi. Dlaczego?
Tęcza stanęła na linii frontu. Symbolicznie została spalona, ale zachęty do atakowania osób ze środowisk LGBT zatrważają na tyle, że można sądzić, że spalenie instalacji to dopiero początek jakiegoś pogromu szykowanego przez narodowców osobom nieheteroseksualnym. Według mnie to ostatni moment, aby przeprowadzić rewolucję kulturalno-obyczajową prowadzącą do zmiany i akceptacji osób LGBT przez społeczeństwo. Osoby heteroseksualne, jako większość, muszą wesprzeć mniejszość.
Jaki jest Twój stosunek do głównych postulatów polskiego ruchu LGBTQ: związków partnerskich, edukacji seksualnej itd.?
Ruch LGBTQ jak najbardziej jest uprawniony do oczekiwania od polskiego rządu rozpoczęcia prac nad rozwiązaniami, które będą chronić prawa mniejszości. Na przykład chciałoby się zobaczyć zapis o ściganiu homofobii podobnie jak antysemityzmu. Jako osoba, która żyje w heteroseksualnym związku partnerskim sama byłam mocno rozczarowana upadkiem prac nad ustawodawstwem dotyczącym związków partnerskich. Ta ustawa nie dotyczy tylko środowisk LGBTQ, to jest kwestia, której uregulowanie jest oczekiwane przez wszystkich, którzy uważają, że związki uczuciowe ludzi nie muszą podlegać tylko i wyłącznie regulacjom wynikającym z kodeksu religijnego. Co do edukacji to napięcie - konflikt, który stał się tak widoczny w ostatnim czasie w Polsce pokazuje, że mamy niedobory nie tylko w edukacji seksualnej, ale przede wszystkim w etyce. Jej brak w szkołach nie jako alternatywy do lekcji religii, ale jako jednego z podstawowych elementów systemu edukacji skutkuje narastaniem nietolerancji, ale również brakiem społecznej empatii na różnych szczeblach i w różnych obszarach życia. Najjaskrawiej to widać w biznesie i w gospodarce.
Co dalej z instalacją w Warszawie? Wierzysz, że tym razem Tęcza przetrwa?
Tęcza w Warszawie ma swój harmonogram. Pomiędzy miastem stołecznym Warszawa, a Instytutem Adama Mickiewicza – właścicielem instalacji, została zawarta umowa o przedłużeniu pobytu Tęczy na Placu Zbawiciela do 2015 roku. Obecnie konstrukcja Tęczy została ponownie zamontowana na placu Zbawiciela. Warsztaty Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego TĘCZA przygotowały kwiaty. Do końca kwietnia powrócą tęczowe pasy.
Nie wiem co zdarzy się potem... W maju czy później... Mam nadzieję, że lekcja z zeszłorocznego Marszu Niepodległości już została odrobiona, i że Tęcza już nie musi płonąć. Trochę brakuje znalezienia i ukarania sprawców. Chyba nadal czują się bezkarni...
To, co mogę zrobić, aby zmienił się klimat wokół Tęczy to włączenie się do dyskusji o homofobii i zmianie nie tylko społecznego nastawienia, ale także i praw dla osób LGBTQ.
Ale znów trwają protesty?
Na początku kwietnia mieszkańcy Warszawy mogli obserwować aż dwa tego typu zdarzenia. Ponoć „spontaniczną” blokadę powrotu konstrukcji przygotowaną przez narodowców, kiedy to niespełna trzydzieści osób na parę godzin wstrzymało prace przy montażu. Oprócz „pokojowej” blokady były okrzyki „Ole, ole to my katole”, „Tu jest Polska nie Bruksela tu się zboczeń nie popiera!”.
Kolejny protest zgromadził więcej osób. W praktyce okazał się otwarciem kampanii wyborczej startujących do Europarlamentu kandydatów Ruchu Narodowego. Wzorem swoich prawicowych poprzedników wzięli sobie za tło sztukę współczesną. Podczas ponad dwugodzinnych wystąpień pod Tęczą usłyszeć można było hasła: „Tolerancjonalizm, Homonazizm”. Odbyło się także egzorcyzmowanie Tęczy jako wcielonego diabła gender. To był wiec okraszony licznymi okrzykami: „Nasze hasło: stop dewiacjom!”, „Kolorowa Tęcza znak zboczeńca!”, „Pedofile, pederaści to są Unii entuzjaści!”, „Jaki kolor ma mieć w Polsce pedalska Tęcza ? – płomienia!”, „Jeśli jesteś zboczeńcem nie wychodź na ulicę!”, „Gdy wygramy, będziemy rejestrować pojedynczych pedałów”.
Czy to wszystko nie wystarcza, aby już zacząć reagować? Oto w przestrzeni publicznej wznosi się nienawistne okrzyki, ich adresaci mają się bać, a ludzie o prawicowych poglądach na legalnie zarejestrowanym proteście ujawniają do woli całą swoją homofobię.
Na początku roku trójmiejskie Stowarzyszenie na rzecz osób LGBT Tolerado zapowiedziało wnioskowanie do Rady Miasta o postawienie Tęczy w Gdańsku. Co o tym myślisz?
W związku z tym pomysłem przez media przetoczyła się już pewna dyskusja. Więc chciałam tu uściślić pewne sprawy. Tęcza, której jestem autorką, do 2015 roku będzie stała na placu Zbawiciela w Warszawie. Co będzie potem, trudno mi powiedzieć. Bo jak widać sytuacja jest cały czas bardzo dynamiczna. Ja jako artystka nie jestem w stanie i nie planuję stawiać kolejnej Tęczy Julity Wójcik.
Ale tęcza to symbol uniwersalny i jako taki należy do wszystkich, którzy się z nim identyfikują. Nie mam do niego żadnego prawa wyłączności. Jestem za tym, aby powstawały kolejne tęcze z inicjatywy innych ludzi. Nie zgadzam się z twierdzeniami, że w Gdańsku, w którym za prawo do wolności sumienia zginęli stoczniowcy nie ma miejsca na instalację, która mogłaby być wyrazem wolności, równości i tolerancji. Dlaczego nie obok Europejskiego Centrum Solidarności, które archiwizuje postawy solidarnościowe i walkę o wolność? Przywołując hasło Gdańska kandydującego do Europejskiej Stolicy Kultury 2016, Gdańsk - Miasto Wolności, więc dlaczego nie dla wszystkich, mniejszości seksualnych także? 11 listopada 2013 roku Tęcza z Placu Zbawiciela została spalona jako: „pedalska tęcza” i „symbol zarazy”. Po takich pseudo-deklaracjach, jakie można było przeczytać i usłyszeć po jej spaleniu, można zdecydowanie powiedzieć, że środowiska LGBTQ potrzebują solidarności. Na warszawskim placu Zbawiciela taką solidarność można było zobaczyć, gdy pojedyncze osoby w symbolicznym geście sprzeciwu wobec przemocy i nienawiści wkładały kwiaty w spalony szkielet Tęczy, także wtedy, kiedy ogromna grupa ludzi przeprowadziła akcję całowania się pod Tęczą i wielu innych gestach wsparcia. Teraz ta solidarność może mieć wpływ także na prawa obywatelskie, jakich geje i lesbijki faktycznie są pozbawiani. Ponieważ w naszym społeczeństwie stanowią mniejszość, dlatego potrzebują wsparcia i solidarności od wszystkich pozostałych.
Tęcza na placu Zbawiciela może jeszcze dużo zdziałać na rzecz akceptacji osób nieheteronormatywnych, dlatego jako Julita Wójcik następnej Tęczy stawiać nie chcę.
Ten wywiad jest dobrym kontekstem do zastanowienia się i rozmowy o nienawiści, homofobii, o braku szacunku dla sztuki, deptaniu symboli tolerancji i powiązanym z tym wszystkim prymitywnym nacjonalizmem (na dodatek okraszonym pierwiastkiem w dużej mierze perwersyjnie rozumianego katolicyzmu). Sugestia, że sami jesteśmy odpowiedzialni za zniszczenie tęczy nie pasuje do tego kontekstu w żaden sposób. Oczywiście to, że ktoś gdzieś na jakiejś paradzie robi Ci obciach również zasługuje na uwagę, ale ja jednak wolałbym zacząć od ataku na przeciwnika, który stoi przed nami w pełnej gotowości bojowej, niż na kolegę z 'drużyny', który po prostu jeszcze do końca nie zrozumiał jaką siłę rażenia może mieć jego wizerunek w miejscu publicznym...