"Swoboda wypowiedzi nie zwalnia nadawców od odpowiedzialności za rozpowszechniane przekazy, które muszą się mieścić w ramach obowiązującego prawa" - podkreśla Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która nałożyła na Fundację "Lux Veritatis" karę w wysokości 50 tys. złotych za relację z Marszu Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2013 roku. Zdaniem KRRiT podczas relacji doszło do aprobaty i nawoływania do zniszczenia podpalonej na placu Zbawiciela tęczy.
"Pokazanie przez Telewizję Trwam płonącej Tęczy na Placu Zbawiciela w Warszawie w trakcie relacji z Marszu Niepodległości w Warszawie w powiązaniu z komentarzami, które towarzyszyły temu obrazowi,
mogło wywołać wrażenie aprobowania takich zachowań zarówno przez prowadzącego audycję jak i jego gościa. Komentując fakt podpalenia Tęczy, wyrazili oni swoje opinie w taki sposób iż można było odnieść wrażenie, że zniszczenie instalacji artystycznej uznają za postępowanie właściwe i społecznie usprawiedliwione, a niszczenie cudzej własności jest właściwą formą wyrażenia dezaprobaty wobec opinii i zachowań odmiennych od własnych" - dowiadujemy się ze strony KRRiT, która przypomina też, że zniszczenie cudzego mienia jest przestępstwem, a zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji "audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, nie mogą też zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminacji".
Telewizja Trwam wyjaśniała, że audycja mieściła się w zakresie swobody wypowiedzi. "Swoboda wypowiedzi nie zwalnia nadawców od odpowiedzialności za rozpowszechniane przekazy, które muszą się mieścić w ramach obowiązującego prawa" - odpowiada na to KRRiT.
Po raz pierwszy tęcza zapłonęła w 2012 roku, potem paliła się jeszcze cztery razy, ale całkowicie zniszczona została
11 listopada 2013 roku, podczas Marszu Niepodległości. Odtworzoną tęczę zaprezentowano 1. maja.
"Tęcza stanęła na linii frontu. Symbolicznie została spalona, ale zachęty do atakowania osób ze środowisk LGBT zatrważają na tyle, że można sądzić, że spalenie instalacji to dopiero początek jakiegoś pogromu szykowanego przez narodowców osobom nieheteroseksualnym. Według mnie to ostatni moment, aby przeprowadzić rewolucję kulturalno-obyczajową prowadzącą do zmiany i akceptacji osób LGBT przez społeczeństwo. Osoby heteroseksualne, jako większość, muszą wesprzeć mniejszość" -
mówiła w kwietniu autorka instalacji, Julita Wójcik.(md)
ale nie chodzi o to kto to wyemitowal ale o komentarze jakie przy tym padały.
Szkoda, że są w naszym kraju środowiska, które gloryfikują przemoc pod hasłami religijnymi...
Parafrazując Szumiego - "Ustawą znieść ogień!".