Rozmowa z Anią Ołdak
"Nie uwierzysz, jest kraina, gdzie królewna może z królewną być" - śpiewa MoMo w najnowszym singlu zatytułowanym "Szafa". "Żyję w społeczeństwie, mam obok siebie ludzi i przyjaciół, rodzinę, którzy wyznają różne religie, są różnej orientacji, mają różne sposoby na życie i w ogóle mi to nie przeszkadza, a wręcz ciekawi. Jestem totalnie tolerancyjna, tego uczę swoich znajomych, moje dziecko" - mówi w rozmowie z nami wokalistka MoMo, Ania Ołdak.
Zespół MoMo powstał w 2011 roku z inicjatywy wokalistki Ani Ołdak i producenta Michała Mareckiego. We wrześniu zeszłego roku swoją premierę miał debiutancki album duetu, na który teksty napisali m.in. Radosław Łukasiewicz (Pustki), PabloPavo, czy Anna Saraniecka. Ich muzyka, jak sami podkreślają: "jest inspirowana muzyką lat 70. i 80. i nawiązuje do elementów elektro-popu, country oraz współczesnej muzyki pop".
W poniedziałek swoją premierę miał najnowszy - trzeci już singiel MoMo, zatytułowany "Szafa". Zespół podkreśla, że "Piosenka powstała z myślą o tych wszystkich, którzy czują się skrępowani ogólnie przyjętymi "normami" społecznymi. Utwór nawołuje do wyjścia z "Szafy" i życia według własnych przekonań i wartości".
O klipie, zaangażowaniu większości w walkę o prawa mniejszości i "łatkach" rozmawialiśmy z Anią Ołdak, wokalistką MoMo.
Dlaczego akurat temat nietolerancji?
Ania Ołdak: Temat chodzi nam po głowie od dłuższego czasu. Zastanawialiśmy się z Anią Saraniecką, czy piosenka w tym temacie nie będzie przebrzmiała, że dużo się o tym mówi itd., ale gdy zastanowiliśmy się nad tym bardziej to jednak stwierdziliśmy, że w naszym kraju, i w ogóle na świecie, temat jest jak najbardziej aktualny. Jest wręcz potrzeba mówienia o tym. Inna sprawa, że niektórzy zadają nam takie pytania: wy jesteście heteroseksualni, skąd zainteresowanie ruchem LGBT? Ja zawsze odpowiadam w ten sam sposób: nie da się żyć w kraju i nie widzieć tego co dzieje się wokół, żyję w społeczeństwie, mam obok siebie ludzi i przyjaciół, rodzinę, którzy wyznają różne religie, są różnej orientacji, mają różne sposoby na życie i w ogóle mi to nie przeszkadza, a wręcz ciekawi. Jestem totalnie tolerancyjna, tego uczę swoich znajomych, moje dziecko. Najbardziej dziwi mnie i przeraża nienawiść wśród młodych ludzi, która jest coraz częstsza i realizuje się nie tylko słownie, ale też fizycznie wobec osób o innej orientacji. To mnie bardzo razi. Dlatego ten temat podjęliśmy.
Piosenka jest nie tylko "protest-songiem", ale przede wszystkim sojuszniczym "coming outem", których w naszym kraju ciągle nie ma za dużo.
Ania Ołdak: Gdybym ja była lesbijką, albo Michał był gejem, to byłoby to bardzo proste, że napisaliśmy taką piosenkę. Ale ponieważ jesteśmy parą, do tego różnopłciową i piszemy protest-song, w którym nawołujemy, żeby dać żyć ludziom o innej orientacji – to jest naszym zdaniem atut tej piosenki. Jestem osobą wierzącą, heteroseksualną i wiele osób pyta: dlaczego zatem? Żeby dotrzeć do ludzi, którzy są podobni do mnie, ale nie tolerują tego. Dla mnie jest to przedziwne. Skąd bierze się niechęć, agresja? Przerażające...
U nas w kraju ciągle jest mało artystów, którzy mówią głośno o tym, że mają fanów LGBT i też jakoś do nich kierują swój przekaz. Jak jest z Wami? Macie takie sygnały, macie kontakt z fanami LGBT?
Ania Ołdak: Przyznam, że gdy patrzę na naszych fanów to, w co być może trudno uwierzyć, nie identyfikuję ich: czy przyszła grupka gejów, lesbijek, czy czarnych, czy białych – nie widzę tego. Fajnie, że są, po prostu. Wiem natomiast, że inni artyści boją się, iż poprzez napisanie takiej piosenki mogliby stracić fanów i tak może też być z nami.
Nie boicie się zatem łatki?
Ania Ołdak: Nie boimy się. Można się asekurować i kalkulować co się społeczeństwu spodoba, tylko nie po to piszemy takie piosenki, żeby podobać się społeczeństwu. Piszemy to co czujemy. Jeżeli wkurza nas, że idziemy ulicą i na naszych oczach napadają na kolegę, który jest gejem i nie możemy nic z tym zrobić - to robimy to co umiemy najlepiej: piszemy piosenkę i wysyłamy ją w świat. Wkurza mnie też, że ludzie śmiecą, nie dbają o środowisko – o tym, że ludzie są po prostu świniami też pewnie kiedyś napiszę piosenkę. O dbaniu tylko o własny ogródek. Jesteśmy też zespołem niszowym, jesteśmy sobą, piszemy o tym co jest dla nas ważne. Tekst "Szafy" nie jest też taki dosłowny: jest ogólnie o nietolerancji: wobec osób niepełnosprawnych, o innym kolorze skóry, o nietolerancji generalnie wobec inności, której totalnie się boimy. Żyjemy w rozwiniętym kraju, jesteśmy globalni, mamy internet, podróżujemy po świecie, a boimy się siedzącego obok człowieka, który woli facetów. O tym jest ta piosenka.
(red)
Wykonanie 1
Efekty 2
Inicjatywa 10
Ocena: 4,75 na 10