Beata Kozidrak była gościnią programu "Rezerwacja" Katarzyny Janowskiej. Pretekstem do spotkania była premiera biograficznej książki piosenkarki, która niedawno miała swoją premierę.
"Beata. Gorąca krew" jest "opowieścią dziewczyny z lubelskiej starówki, która poznaje mroczne strony życia" i "pozwala nam także podróżować z Beatą po świecie – od Wietnamu, przez Stany Zjednoczone po Związek Radziecki - ale też przyjrzeć się codziennemu życiu gwiazdy" - jak dowiadujemy się z opisu.
W trakcie rozmowy
dziennikarka poruszyła kwestię społeczności LGBT. Beata Kozidrak automatycznie jej przerwała: "Nauczymy się mówić inaczej. To nie jest środowisko. To są wspaniali ludzie, którzy wybrali swoją drogę taką, a nie inną.
Pracuję z tymi ludźmi od wielu lat, to są cudowni ludzie. Przestańmy o nich mówić jakbyśmy ich zamknęli w jakiejś enklawie. Przestańmy być tacy, nie możemy się izolować. To niczemu nie służy, bo wszyscy jesteśmy tacy sami, każdy z nas ma prawo do szczęścia. Ja nie wiem z kim pani jest i mnie to w ogóle nie interesuje, czy pani jest z mężczyzną czy kobietą" - mówi artystka.
Dodaje: "na moje koncerty przychodzi tysiące ludzi i czy ja się interesuje tym, kto przychodzi na moje koncerty? Czy ja ich izoluje? Nie obchodzi mnie ich prywatność. To jest muzyka, to jest przekaz. Oni mają czuć się poprzez moją muzykę zjednoczeni. Muzyka musi łączyć a nie dzielić. Mamy tak dużo dzielenia dookoła nas, że to jest obrzydliwe. Ja się na to nie zgadzam".
(kb)
dajcie se siana!
Zarówno 'myślenie', jak 'marudzenie' są na 'm'.
Trudno jednak pomylić oba zjawiska.
dajcie se siana!
Przecież to są typowe interpretacje religiantów, konserwatystów i dulskich: orientacja jest wyborem, a trzymanie się za rękę jest demonstracją w przypadku homo, a nieinteresującą normalnością hetero.
Jedynym rzeczywistym wyborem, jest niepójście na koncert p. Kozidrak.
Zgadzam się, takie stwierdzenie jak: "to są wspaniali ludzie" niewiele różnią się od: "moi znajomi weganie są w porządku", czy "rowerzyści nie robią nic złego korzystając z dróg publicznych". Czyli jakieś takie ułomne głaskanie po głowie i dalsze enklawowanie z przekazem "hejka, wy nie wiecie a ja wiem jak rozmawiać trzeba z psem". (cytat z piosenki)