W najbliższą sobotę w Oslo odbędzie się tegoroczny EuroPride, dzień później WorldPride przejdzie ulicami Toronto. W tym drugim pojawił się ciekawy pomysł flagi, której wysokość jest napędzana pozytywnymi lub negatywnymi o LGBT wpisami na Twitterze.
Na dachu pubu Churchmouse w Toronto pojawiła się tęczowa flaga, której położenie (góra-dół) zmienia się w zależności od tego, jak o LGBT ćwierkają na Twitterze internautki i internauci. Do masztu flagi zamontowany jest komputer, wyłapujący na Twitterze wpisy i hasła związane z LGBT. Do komputera podłączony jest silniczek, który unosi lub obniża flagę w czasie rzeczywistym.
Projekt, który zainicjował kanadyjski PFLAG (Rodzice, Rodziny, Przyjaciele Gejów i Lesbijek), został stworzony w partnerstwie z agencją reklamową. "Jeżeli chcesz być dla kogoś bardzo niemiły, używasz słowa "gay". To bardzo niefortunna strona dzisiejszych przekleństw. Kiedyś ludzie akceptowali, gdy używało się rasistowskich obelg, dziś możesz za to wylecieć z pracy. Chcemy by tak samo było z językiem homofobicznym. Ludzie muszą zrozumieć, że nie może być na to zgody – słowa mają siłę" – podkreśla w rozmowie z "Toronto Star" Anne Craighton, szefowa PFLAG w Toronto. Inicjatorki i nicjatorzy akcji dodają, że ludzie często myślą, że to co piszą na Twitterze trafia w próżnię.
Na stronie
raisethepride.ca znajduje się także wirtualna wersja flagi.
(md)
Nie pierwsze protesty i sprzeciw wobec komercjalizacji: http://queer.pl/news/193138/duma-i-oburzenie