Sąd uznał, że Tomasz Terlikowski naruszył dobra osobiste Anny Grodzkiej. Trzy lata temu redaktor naczelny portalu Fronda.pl napisał m.in., że Anna Grodzka "jest (ona) mężczyzną, który pozbawił się narządów płciowych i udaje kobietę, co świadczy o odejściu od Kościoła katolickiego". Posłanka zapowiadając pozew podkreślała, że wypowiedź Terlikowskiego obraża nie tylko ją, ale także setki transseksualnych katolików.
Sąd zakazał mi wypowiedzi na temat tożsamości płciowej AG i uznał, że dla płci narządy i geny nie mają znaczenia. Cenzura i łysenkizm!
— Tomasz Terlikowski (@tterlikowski) czerwiec 2, 2014
Środa, 24.06.2015 Terlikowski (ponownie) przegrał w sądzie z Anną Grodzką
Poniedziałek, 12.02.2018 Sąd Najwyższy: Szczepkowska nie jest homofobką
Piątek, 27.01.2012 Nasza Sprawa 2: jest wyrok
Środa, 22.06.2022 TVP musi publicznie przeprosić za dokument o LGBTQ+ - 35 tysięcy odszkodowania oraz zakaz rozpowszechniania filmu
Piątek, 15.11.2019 Gazeta Polska z zakazem dystrybucji naklejek "Strefa wolna od LGBT"
Ona powinna jakąś świętą zostać ;)
Brawo dla sędziego/sędziny za zdroworozsądkowe podejście i wymagający odwagi (sic!) wyrok!
Jakoś trzeba tą ujadającą swołocz opanować. Wyroki to dobry punkt wyjścia.
Nie tylko można obrazić uczucia religijne (które są jakże delikatne, szczególnie u takich terlików) lecz także inne!
Ma wpływ, oczywiście. Tylko nie na treść tego co się ukazuje. Od tego tak jak napisałem wyraźnie jest REDAKTOR NACZELNY.
Prawo prasowe mówi jasno: "Pracodawcą w periodyku jest jego redaktor naczelny. Trzyma on piecze nad całokształtem działalności prasy jak i ustala jakie treści znajdą się w wybranym numerze tejże gazety.".
Czyli, właściciel medium nie ma żadnego wpływu na to kogo zatrudnia i co robi jego firma?
Prawo prasowe mówi jasno: "Pracodawcą w periodyku jest jego redaktor naczelny. Trzyma on piecze nad całokształtem działalności prasy jak i ustala jakie treści znajdą się w wybranym numerze tejże gazety.".
Jeśli pracodawca pana Tomasza Terlikowskiego wymaga od niego przestrzeganie określony zasad, a on się na nie zgodził, to jest to sprawa wewnętrzna, pomiędzy gazetą = pracodawcą, a dziennikarzem = pracownikiem.
Wyrok sądowy, to już ingerencja państwa i w tym przypadku ograniczanie wolności słowa. Państwo nie powinno mieć wpływu na wyrażanie opinii obywateli.
Tylko zauważ, że obecnym redaktorem naczelnym Frondy jest sam Terlikowski. To co on stosuje w swoich artykułach to tak naprawdę samowolka. Nie musi się nikogo pytać o zgodę. Tak więc to co odwala jest chamstwem. A skoro nie jest dziennikarzem z wykształcenia (ukończył filozofię na UKSW) to tym bardziej nie ma wiedzy na temat ani etyki dziennikarskiej, ani wolności słowa, którą trzeba hamować, zwłaszcza będąc na takiej posadce. Za nadużywanie wolności na posadzie łatwo można stracić pracę. Wystarczy, że któryś z redaktorów działu będą chcieli go wykopać i już po największym idiocie "Frondy".
Pracodawcą jest właściciel danego przedsiębiorstwa.
Nie trzeba być po dziennikarstwie by być dziennikarzem. Tak jak nie trzeba być po samochodówce by znać się na samochodach. Wielu dziennikarzy nie studiowało, albo studiowali ekonomie, politologię, psychologie, socjologię.
Jeśli pan Tomasz Terlikowski ma szefa, to jak będzie chciał, to go wywali, a jak nie to nie.
Jeśli pracodawca pana Tomasza Terlikowskiego wymaga od niego przestrzeganie określony zasad, a on się na nie zgodził, to jest to sprawa wewnętrzna, pomiędzy gazetą = pracodawcą, a dziennikarzem = pracownikiem.
Wyrok sądowy, to już ingerencja państwa i w tym przypadku ograniczanie wolności słowa. Państwo nie powinno mieć wpływu na wyrażanie opinii obywateli.
Tylko zauważ, że obecnym redaktorem naczelnym Frondy jest sam Terlikowski. To co on stosuje w swoich artykułach to tak naprawdę samowolka. Nie musi się nikogo pytać o zgodę. Tak więc to co odwala jest chamstwem. A skoro nie jest dziennikarzem z wykształcenia (ukończył filozofię na UKSW) to tym bardziej nie ma wiedzy na temat ani etyki dziennikarskiej, ani wolności słowa, którą trzeba hamować, zwłaszcza będąc na takiej posadce. Za nadużywanie wolności na posadzie łatwo można stracić pracę. Wystarczy, że któryś z redaktorów działu będą chcieli go wykopać i już po największym idiocie "Frondy".