Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydentka Warszawy i wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, w rozmowie z "Rzeczpospolitą", przyznała, że jej zdaniem ustawa o związkach partnerskich
"nie jest potrzebna do życia społecznego". "Ważniejsze jest to, żeby ludzie mieli pracę i mogli poprawić standard życia swoich rodzin" - dodała polityczka Platformy Obywatelskiej.
Zapytana o projekt ustawy o umowie związku partnerskiego posła Artura Dunina oraz o odrzucenie projektów lewicy, Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że nie było szans na prace nad ustawami SLD i Ruchu Palikota, albowiem "to była ustawa przewidująca wspólne opodatkowanie. Żaden rząd do tego nie dopuści, bo dla budżetu byłaby to bomba atomowa. Wielu ludzi rejestrowałoby fikcyjne związki, żeby płacić niższe podatki". Polityczka dodała, że "Jak się zaczyna pracować nad błędną koncepcją, to trudno potem dobrze ją poprawić. Bo kto by się chciał narażać wyborcom i wykreślić to wspólne opodatkowanie".
Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że
z PO powinien wyjść projekt ustawy o związkach partnerskich, bez wspólnego opodatkowania? "Nie uważam, żeby to było potrzebne do życia społecznego.
Nie ma powodu do tworzenia rozwiązań quasimałżeńskich. Państwo ma chronić rodzinę, czyli związek kobiety i mężczyzny, bo tak stanowi konstytucja. Poza tym ważniejsze jest to, żeby ludzie mieli pracę i mogli poprawić standard życia swoich rodzin" - odpowiedziała polityczka.
Treść całego wywiadu.
Przypomnijmy:
pod koniec lipca Prezydium Klubu Platformy Obywatelskiej zdecydowało, że pod koniec sierpnia odbędzie się dyskusja w klubie o projekcie ustawy o umowie związku partnerskiego autorstwa posła PO Artura Dunina.
(md)
To się już dzieje!!! Wiele par hetero rejestruje swoje związki i płacą niższe podatki a ciągle nie mają dzieci. No bo idąc tokiem rozumowania Pani Hanny to małżeństwa bezdzietne okradają państwo korzystając z przywilejów które im się nie należą. Proponuje by małżeństwa były możliwe tylko dla par hetero które mają dzieci. Pozostałe małżeństwa unieważnić i ukarać wysokimi mandatami. Wtedy wreszcie będziemy żyli w bogatym państwie.
( a PO spełni przynajmniej jedną obietnice wyborczą )
Tak, oczywiscie tylko na czas odchowania dzieci.
A ja proponuje wprowadzic wreszcie opodatkowanie liniowe (jak PO obiecywalo !!! ) lub poglowne, wtedy wspolne opodatkowanie bedzie oznaczalo "tylko" mniej papierkologii.
Co do bogatego panstwa - gdyby "trzy razy pietnascie" wprowadzili kiedy obiecywali, to od tamtego czasu ludzie uciekaliby tutaj, zamiast - jak sie dzieje obecnie - stad.
To się już dzieje!!! Wiele par hetero rejestruje swoje związki i płacą niższe podatki a ciągle nie mają dzieci. No bo idąc tokiem rozumowania Pani Hanny to małżeństwa bezdzietne okradają państwo korzystając z przywilejów które im się nie należą. Proponuje by małżeństwa były możliwe tylko dla par hetero które mają dzieci. Pozostałe małżeństwa unieważnić i ukarać wysokimi mandatami. Wtedy wreszcie będziemy żyli w bogatym państwie.
( a PO spełni przynajmniej jedną obietnice wyborczą )
a jeszcze ważniejsze, żebyśmy byli zdrowi i się szanowali...
nieświadomym politykom (i polityczkom, nawiązując do formuły IS) wypadałoby przypomnieć, że bardziej opłaca się samotnie wychowywać dziecko, niż nosić obrączki. i znam przykłady par, które właśnie z tego powodu ślubu nie wzięły.
no ale świnta rodzina wielką wartością jest.
To kolega nie wie, że to jest straszna dyskryminacja kobiet? Niedługo dojdzie do takiego gwałtu na języku polskim (ku chwale postępu językowego, ofc), że panią piekarz trzeba będzie nazywać piekarką, panią cukiernik - cukierniczką, a panią elektryk - elektryczką.
Polska jest naprawdę dziwnym krajem.
@marta131288: Kraj nie jest żałosny, tylko ludzie którzy nim rządzą.
Jestem zdumiony niską świadomością i braku odpowiedzialności za poprawną polszczyznę zarówno autora tego tekstu jak i czytelników, dających minusy użytkownikowi szampon. Przypominam Wam, że nie ma w języku polskim takich słów jak prezydentka,. A usilne próby wprowadzania tego typu form, są co najmniej żenujące.
@marta131288: Kraj nie jest żałosny, tylko ludzie którzy nim rządzą.