"Wierzę, że to była kwestia, która ciągle zatrzymywała kraj" - powiedział o poparciu przez prezydenta USA równości małżeńskiej
raper Jay-Z stacji CNN.
"To dyskryminacja. Jasna i prosta" - dodał artysta. Równocześnie
najnowszy sondaż CBS i "New York Times'a" mówi już o
62 proc. Amerykanów i Amerykanek uważających, że ważne jest, by pary jednopłciowe miały możliwość zalegalizowania swoich związków.
"To co ludzie robią we własnych domach to ich sprawa i każdy może kochać kogo chce. To ich sprawa. Nie różni się to niczym od dyskryminacji czarnych" - dodał Jay-Z.
Wczoraj poznaliśmy także wyniki najnowszego sondażu dotyczącego podejścia mieszkańców i mieszkanek USA
do związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych. 38 proc. popiera równość małżeńską,
24 proc. - cywilne związki partnerskie. 33 proc. jest przeciwko obu rozwiązaniom. Z pewnością większe poparcie dla małżeństw jest wśród młodszych respondentów.
53 proc. między 18 a 44 rokiem życia popiera małżeństwa jednopłciowe,
17 proc. - związki partnerskie - co daje ładny wynik
70 proc.W zeszłym tygodniu, dzień przed historycznym wystąpieniem prezydenta Baracka Obamy,
poznaliśmy wyniki sondażu Gallupa, z którego wynikało, że 50 proc. Amerykanów i Amerykanek chce równości małżeńskiej.
(md)
Tak, to mój blog. :)
To ty pisałeś?
Czy to nie jest oczywiste? :P http://magielnietowarzyski.blog.onet.pl/Nie-dla-malz(...)-05-13,n
jak dwóch facetów się hajtnie to pary hetero przestaną być rodziną?
dostana pomieszania zmysłów i zwariują czy co?
No i nadal się pytam czy kobiety po 40/50 nie mają prawa wziąć ślubu?
Są kraje i kultury, w których związek kazirodczy jest rozumiany jako rodzina. Dowodzi to tylko jednego: to członkowie społeczeństwa definiują to, czym jest rodzina.
Dla mnie osobiście MM dziecko jest rodziną. Tak samo jak samotna matka z dzieckiem nią jest. Dziadkowe wychowujący swoje wnuki też. Macie nieco ciasną definicję rodziny w swoich głowach (jak dla mnie), ale to wasze głowy i wasze rozumienie tego, czym ona jest.
I w którym miejscu ja NATRĘTNIE przekształcam normy społeczne i kulturowe?
I jeszcze jedno: laissemoi wcale nie pokazał absurdu homosiów, którzy robią ze swojej orientacji ideologię - on pokazał tylko (po raz kolejny), że bardzo dobrze (świadomie bądź nie) zna się na erystyce (jego wypowiedź to nic innego jak argumentum ad absurdum). I znowu w jego wypowiedzi nie ma nic sensownego.
czyli Tobie po prostu nie podoba się nazwa 'małżeństwo homoseksualne'. Rozumiem też, że małżeństwa hetero, które nie mogą mieć swoich dzieci nie są małżeństwem, a tylko legalnym związkiem.
W świetle prawa kanonicznego tak. Jeśli chodzi o prawo administracyjne, nie jestem tego pewien, ale jeśli tak nie jest to powinno tak być.
Co do laissemoi, kolega doskonale pokazał absurd homosiów* (bo jak inaczej można nazwać osoby, które robią ze swojej orientacji ideologię?!) : ) Nie można bawić się w natrętne przekształcanie norm społecznych i kulturowych, bo może wyniknąć z tego chaos na którym ucierpi każdy, a najbardziej ucierpi najmniejsza komórka społeczna - rodzina.
*żeby nie powiedzieć p*d*ł*w
Owszem, proponuję ją rozszerzyć tak, żeby były brane pod uwagę takie konfiguracje jak brat siostra albo mężczyzna1 mężczyzna2 kobieta1 kobieta2 mężczyzna3. Niby dlaczego małżeństwa są zarezerwowane tylko dla jednego kobiety i jednego mężczyzny, którzy nie są spokrewnieni?
Jawna dyskryminacja.