Brazylijski Sąd Najwyższy orzekł, że pary jednopłciowe mogą legalnie wstępować w związki małżeńskie. Wyrok zapadł w sprawie dwóch, będących od 5 lat w związku, kobiet. Urząd stanu cywilnego odmówił im możliwości wstąpienia w związek małżeński, podobnie sąd stanowy. Sędziowie Sądu Najwyższego, głosami 4 do 1, zdecydowali, że "orientacja seksualna nie może być pretekstem do pozbawiania rodziny legalnej ochrony należnej małżeństwom".
W maju sędziowie jednogłośnie
zdecydowali, że osobom tej samej płci żyjącym w "stabilnym" związku, przysługują te same prawa cywilne jak osobom w małżeństwie. Chociaż brazylijski system prawny nie jest oparty na precedensach - wyrok SN będzie zapewne wskazówką dla sądów niższej instancji w podobnych sprawach.
Od maja kilku parom jednopłciowym udało się w sądach stanowych przekształcić cywilne związki w małżeństwa. Działacze LGBT mają nadzieję, że z czasem Brazylia dołączy do Argentyny i zalegalizuje małżeństwa jednopłciowe.
(md)
"Nazywanie tego rodziną?! Sorry, to tak jakbym pomalowała sobie twarz nutellą i oczekiwała od wszystkich, że będą mnie uważali za murzyna".
Nic dodać, nic ująć. ^^
nie zbyt udane porównanie.
Udane. A jeżeli już, to "niezbyt".
wiesz , że osoby bardzo zakompleksione mają tendencję do wytykania innym drobnych błędów interpunkcyjnych , ortograficznych itd ? Podejrzewam , że taki właśnie jesteś.
"Nazywanie tego rodziną?! Sorry, to tak jakbym pomalowała sobie twarz nutellą i oczekiwała od wszystkich, że będą mnie uważali za murzyna".
Nic dodać, nic ująć. ^^
nie zbyt udane porównanie.
Udane. A jeżeli już, to "niezbyt".
niezbyt, bo o rodzinie świadczy miłość i więzi emocjonalne, a nie pokrewieństwo. dlatego jak najbardziej parę homoseksualną z dziećmi też można (i powinno się) nazywać rodziną - bo idąc Twoim tropem nie można by też określić rodziną parę heteroseksualną, która nie może lub nie chce mieć biologicznych dzieci i decyduje się na adopcję. teraz są różne modele rodziny, nie zamykajmy się na różnorodność. najważniejsze, aby dziecko czuło miłość i troskę - ono kocha właśnie za to, a nie za to kto je spłodził. w wielu krajach takie rodziny istnieją (w Polsce zresztą też, chociaż nieformalnie, sama znam jedną osobiście) i nie został stwierdzony żaden negatywny wpływ na rozwój dziecka. o wiele bardziej pokocha ludzi, którzy przygarną je z bidula, niż tych, którzy je kiedyś porzucili.
"Nazywanie tego rodziną?! Sorry, to tak jakbym pomalowała sobie twarz nutellą i oczekiwała od wszystkich, że będą mnie uważali za murzyna".
Nic dodać, nic ująć. ^^
nie zbyt udane porównanie.
Udane. A jeżeli już, to "niezbyt".
"Nazywanie tego rodziną?! Sorry, to tak jakbym pomalowała sobie twarz nutellą i oczekiwała od wszystkich, że będą mnie uważali za murzyna".
Nic dodać, nic ująć. ^^
nie zbyt udane porównanie.
Brakuje nam jednak tej opray bo prawo nam tego zakazuje i bo ludzie wciąż uważają homo za wstydliwą odmienność, coś gorszego od hetero.
Jednak czy na skutek dyskryminacji ze strony prawa i dyskryminacji ze strony ludzi para homo nie stanowi rodziny?
Czy rodzina oparta jest na tym jak inni postrzegają dane osoby czy co te osoby czują do siebie i co wytworzyły między sobą?
Takie 'porównanie' miałoby cokolwiek w sobie sensownego, gdyby pary różnopłciowe postanawiając zbudować razem rodzinę coś sobie 'malowały' i gdyby o tej - 'oczywistej oczywistości' - zapomniały, możnaby im 'wytknąć', że w sposób 'nieuprawniony' chcą by ich 'nazywać rodziną'.
Proszę nie dawać się zwieść nieumiejętnym 'porównaniom', 'oczywistym oczywistościom'.
Wystarczy wnikliwe wejrzenie w istotę 'rzeczy, by odkryć, iż wiele można dodać i wiele ująć. :)
"Nazywanie tego rodziną?! Sorry, to tak jakbym pomalowała sobie twarz nutellą i oczekiwała od wszystkich, że będą mnie uważali za murzyna".
Nic dodać, nic ująć. ^^