Partnerstwo, stręczycielstwo i absurdy
"W 2006 roku poprzedni prezydent zabronił wejścia do tego samego teatru Donaldowi Tuskowi podczas kampanii wyborczej. Jak to możliwe, że Tusk nie mógł tu wejść, a geje z Niemiec mogą?" - zapytał w środę na sesji rady miasta związany z Prawem i Sprawiedliwością, radny Stefan Pastuszewski. O wydarzeniu doniosła bydgoska "Gazeta Wyborcza". Co tak oburzyło radnego? Majowe Dni Różnorodności organizowane przez Stowarzyszenie Lambda Bydgoszcz. Okazało się, że to nie jedyne wystąpienie Pastuszewskiego przeciwko wydarzeniu LGBT w Bydgoszczy - w lipcu radny zasugerował, że Urząd Miasta wspiera... stręczycielstwo gejowskie.
Dni Różnorodności, które w maju kolejny już raz odbyły się w Bydgoszczy, to nie tylko Marsz Milczenia czy Żywa Biblioteka, ale także debaty oraz spotkania w Teatrze Polskim z przedstawicielami Stowarzyszenia PLUS Mannheim z partnerskiego Bydgoszczy miasta. "Moja interpelacja dotyczy zorganizowania w należącym do miasta Teatrze Polskim zlotu gejów z Bydgoszczy i niemieckiego miasta partnerskiego Mannnheim. Niestety pośrednikiem w nawiązaniu tych kontaktów był nasz urząd miasta. Ja się pytam, dlaczego do instytucji artystycznej wpuszcza się tego typu historie?" - grzmiał w środę Pastuszewski. W lipcu radny mówił dodatkowo "Expressowi Bydgoskiemu", że miasto w ramach współpracy z miastami partnerskimi pośredniczy w kontaktach homoseksualistów: "Jeśli tak, to zastanawiam się, czy ma to charakter stręczycielstwa" - zastanawiał się lokalny polityk. Pastuszewski zarzucił też Lambdzie i Urzędowi Miasta organizowanie warsztatów: "Czego homoseksualiści z Mannheim nauczyli bydgoskich gejów? Nie jestem człowiekiem krwiożerczym, nie jestem zwolennikiem szykanowania, ale propaganda gejowska nie jest dobra. Promowanie takiego stylu życia, szczególnie wśród młodych, również nie jest dobre. Samorząd nie powinien wspierać tego typu imprez" - mówił.
Marta Megger, członkini Zarządu Stowarzyszenia "Lambda Bydgoszcz", wskazuje na absurdalność sprawy: "W całej sytuacji najzabawniejsze jest to, że Urząd Miasta nie wspierał nas jakoś szczególnie jeśli chodzi o organizację tegorocznych Bydgoskich Dni Różnorodności. Wbrew wcześniejszym sugestiom radnego Pastuszewskiego nie otrzymaliśmy na realizację festiwalu żadnych pieniędzy z UM. Największego wsparcia tak w tym, jak i w ubiegłych latach udzielił nam rzeczywiście Paweł Łysak, dyrektor bydgoskiego Teatru. Był nawet jednym z panelistów w debacie dotyczącej dyskryminacji w szkole. Cieszę się, że jest w naszym mieście osoba, która podejmuje tak ważne i często trudne problemy i nie uważa tego za coś niewłaściwego" - mówi w rozmowie z naszym portalem, zwracając też uwagę, że nie było żadnych warsztatów. "Co do współpracy z Mannheim to uważamy, że współpraca między miastami partnerskimi powinna dotyczyć przeróżnych obszarów i powinna polegać na wymienianiu się doświadczeniami. My właśnie to robimy - kooperujemy ze Stowarzyszeniem PLUS Mannheim, które tak jak my zajmuje się pracą dla społeczności LGBT i wymieniamy się doświadczeniami. Nie widzę nic niewłaściwego w prezentacji w Teatrze projektu przygotowanego przez PLUSa, który pokazywał jak funkcjonuje stowarzyszenie oraz społeczność LGBT w Mannheim. Również spotkanie z radnym Mannheim oraz posłem Bundestagu, którzy byli naszymi gośćmi podczas BDRu było szansą do wymiany doświadczeń i cenną lekcją dla przedstawicieli władz naszego miasta" - dodaje. A o co chodzi ze stręczycielstwem? Marta Megger opowiada, że na oficjalnym spotkaniu w Urzędzie Miasta Gerhard Schick, poseł Bundestagu, opowiadał, że gdyby nie współpraca między miastami partnerskimi, to nigdy nie poznałby swojego partnera, który pochodzi z francuskiego miasta partnerskiego Mannheim...
Całą sprawę skomentował też wspomniany przez Martę Megger Paweł Łysak: "Teatr jest dla wszystkich. Służy przede wszystkim artystyczne, ale porusza też współczesne problemy społeczne w tym wykluczenie. Dni Różnorodności dotyczyły wykluczeń nie tylko ze względu na orientację seksualną. Dyskusje były bardzo udane, cieszyły się dużą popularnością. Bo teatr jest też miejscem wymiany myśli" - przywołuje słowa dyrektora teatru "Gazeta Wyborcza".
(md)
A co do PiSu... ja ich już nie biorę na poważnie.
Powiem tyle że związków nie chcą uchwalić a a kampanii wyborczej chronią praw zwierząt .... Owszem też kocham zwierzęta bo mam psa ale nie mogę tego pojąć że my jesteśmy ludźmi i umiemy mówić , pisać , kominikacja jest a tak nas PiS nie nawidzi , tylko dlatego że jesteśmy homoseksualni i tacy ludzie blokują nam drogę do szczęścia ....
Niech więcej moherów głosuje na nich i nie hc dorwie się psychol do władzy to w PL znowy będzie komuna i hitleryzm !!!!!!!!!
Kaczyński jako premier podnosił podatki a teraz rząda d obecnego premiera Tuska obniżenia ! Ja się pytam jest tu sens bo raczej nie . To po co podwyższał podatek a teraz każe obniżyć ??? Chory człowiek choryyyy .... Psychiarta nawet nie pomoże i szereg specjalistów również
Aż chciałoby się krzyknąć: "Hej, skarbie! Truman Capote, Tomasz Mann, Andy Warhol, prawdopodobnie nawet Caravaggio, Michał Anioł, Leo DaVinci, Szekspir i wielu, wielu innych - oni wszyscy byli homo- lub biseksualistami! Dlaczego więc, mając takie "zaplecze" w świecie sztuki, geje nie mieliby się czuć swobodnie i mieć wstępu do "instytucji artystycznej"?