Kontrowersje wokół "Saturday Night Live"
GLAAD nie próżnuje: tym razem oberwało się programowi "Saturday Night Live", który w ostatnim odcinku zaprezentował satyryczny skecz-reklamę tabletek hormonalnych "Estro-Maxx". Organizacja uznała parodię za "niebezpieczną i rażąco transfobiczną" oraz wezwała stację NBC do przeprosin.
"Estro-Maxx", tabletka dla zapracowanych i nie mających czasu na przyjmowanie 5 hormonalnych tabletek dziennie transseksualistek, "działa w sposób, który chcesz: powiększa piersi, rozdziela tkankę tłuszczową oraz zmniejsza te wstrętne męskie genitalia" - dowiadujemy się z reklamy od przebranych za kobiety aktorów.
"To nie jest tylko żart i to nie tak, że GLAAD nie łapie dowcipu - którego w całym skeczu po prostu nie ma - chyba, że ktoś uważa za dowcipne pojawienie się na ekranie bądź społeczną akceptację transseksualnych osób. SNL stać na więcej" - napisał na blogu GLAAD, po fali krytyki za przesadzoną reakcję, Aaron McQuade. McQuade zanalizował skecz scena po scenie, próbując udowodnić, że śmiech z offu pojawia się wraz z "bohaterkami" na ekranie": "Śmiech w skeczu sugeruje, że istnienie i akceptacja transseksualistów to absurd" - dodaje McQuade.
Zdania internautów są podzielone: wiele osób uważa, że komedia i satyra rządzi się swoimi prawami a reklama SNL w trafny sposób wyśmiewa reklamy "cudownych tabletek" oraz innych podobnych środków. Jakie jest Wasze zdanie? - zapraszamy do komentowania.
(md)
Pomijając fakt, że trzeba być osobą zupełnie pozbawioną empatii żeby robić sobie żarty z tego, że transgenderowcy są zmuszeni do ciągłego zażywania leków hormonalnych to generalnie uważam, że skecze które potrzebują sitcomu, żeby być śmiesznymi nie przedstawiają strasznie niski poziom. Można zrobić klip kota srającego do kuwety i podłożyć śmiech w tle a i tak znajdą się pojeby które będą piały ze śmiechu.
Co robią między "wami"? Na przykład są homo, les albo bi... transseksualizm to nie orientacja seksualna, więc osoby trans niebędące hetero całkiem dobrze się tu odnajdują
Śmieszy opisanie problemu, który odpowiada własnej niewiedzy, fobii, albo zwyczajnie "wyjebaniu nań".
Humor to (nie)stety pojęcie względne. Wewnątrz wyklarowanej grupy ludzi wypada powiedzieć: całe szczęście, że tak jest.
Czasem zastanawiam się, co robią tutaj między nami trans, albo co my robimy między nimi, ale moc czerwonego kciuka jednak mnie pociesza, że nie woła to aż tak bardzo o pomstę pokrywy tektonicznej.
Chyba wiem, co masz na myśli, ale przyjmij do wiadomości, że humor i satyra nie istnieją w oderwaniu od świata. Chęć rozśmieszenia nie sprawia, że wszystko co powiesz nagle w czarodziejski sposób staje się OK, bo przecież nie chciałeś urazić, tylko żartowałeś. Więcej na temat: http://genderbitch.wordpress.com/2010/01/23/intent-i(...)g-magic/
lubimy śmiać się z czegoś co nas nie dotyczy , kiedy jednak coś nas dotyczy to już trochę gorzej ... :)
To że wyśmiewane jest dożywotnie skazanie na zażywanie leków hormonalnych ?
Nie wiem co w tym mogłoby kogokolwiek śmieszyć.
Czy równie śmieszne byłyby osoby z usuniętą tarczycą przyjmujące Tyroksynę i Parathormon ?
A może to że Transseksualistki są pokazywane jako zarośnięte Edki w perukach z woreczkami zamiast biustu ?
Proszę o wybaczenie ... ale czy wyglądam jak facet z brodą ?
Czy osoby które to śmieszy znają jakąkolwiek osobę Transpłciową ?
I by zamknąć pyszczki ...
Tak , mam dystans do siebie.
Wręcz bardzo duży.
Ale mam też poczucie humoru.
Na SNL jest dużo świetnych skeczy, ale ich wrażliwość w kwestiach GLBT nie istnieje. FAIL!