Wczoraj sejmowe komisje
opiniowały poprawki Senatu do ustawy antydyskryminacyjnej, która została
przyjęta na początku listopada.
Beata Kempa z Prawa i Sprawiedliwości oraz
Zdzisława Janowska z Socjaldemokracji uważają, że ustawa,
przygotowana przez biuro Elżbiety Radziszewskiej - pełnomocnika ds. równego traktowania, jest niekonstytucyjna - donosi PAP.
Poprawki zaproponowane przez Senat dotyczą m.in. doprecyzowania zadań Rzecznika Praw Obywatelskich, który ma przejąć kompetencje niezależnego urzędu antydyskryminacyjnego oraz zamknięcia katalogu obszarów dyskryminacji w zmienianych ustawach - o ubezpieczeniach społecznych i o emeryturach kapitałowych.
Krzysztof Śmiszek, szef grupy prawnej działającej przy Kampanii Przeciw Homofobii oraz Wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, bardzo negatywnie ocenia prace zarówno Sejmu i Senatu:
"Jak pokazują wyniki prac parlamentu, widać jak na dłoni, że szczególnie na ostatnim etapie, czyli pracach w Senacie, skupiono się na tym, jak jeszcze bardziej ograniczyć ochronę przed dyskryminacją, np. dla osób LGBT. Senat zaproponował, aby wyłączyć ochronę przed nierównym traktowaniem w tak ważnej dziedzinie jak ubezpieczenia społeczne. Zaproponowany tzw. "zamknięty katalog" przesłanek dyskryminacyjnych (do dzisiaj katalog był otwarty, co oznaczało, że np. osoba dyskryminowana z powodu swojej orientacji seksualnej w tym obszarze mogła poszukiwać ochrony) został zaakceptowany przez Sejm" - powiedział nam Śmiszek.
O negatywnej ocenie ustawy przez organizacje pozarządowe, w tym LGBT,
pisaliśmy dużo w ostatnich miesiącach. Projektowi zarzucano m.in. wybiórcze potraktowanie kwestii antydyskryminacyjnych, błędy merytoryczne. Z dużą krytyką spotkał się też pomysł by kompetencje niezależnego urzędu antydyskryminacyjnego, który powinien powstać, przypisano Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Zgłaszające wątpliwości posłanki zapowiadają zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. PAP donosi, że Janowska wspólnie z organizacjami pozarządowymi, przygotuje wniosek do Trybunału. Informację tę potwierdza Krzysztof Śmiszek:
"Jeśli chodzi o kontrolę zgodności ustawy z Konstytucją i ewentualne zaskarżenie przynajmniej niektórych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego, wydaje się to jedną z ostatnich desek ratunku. Organizacje pozarządowe liczą na Prezydenta RP a także na posłów, którzy mają prawo poddać pod kontrolę Trybunału takie przepisy. Zobaczymy, jak zachowa się Prof. Lipowicz w tej kwestii. Od stycznia 2011 będzie pełniła rolę tzw. urzędu równościowego. Zgodnie z ustawą o RPO, ma ona prawo przesłać wniosek do Trybunału o stwierdzenie niezgodności przepisów ustawy z Konstytucją. Myślę, że będzie to pierwszy test na to, jak kwestie równościowe będą traktowane przez jej urząd".
(md)