Pod koniec września
donosiliśmy o zapytaniu do Komisji Europejskiej, które w sprawie Elżbiety Radziszewskiej wysłali posłowie z nieformalnej grupy zajmującej się prawami osób LGBT w Parlamencie Europejskim. KE stwierdziła, że
nasza pełnomocnik ds. równego traktowania nie miała racji mówiąc, że szkoła katolicka może odmówić zatrudnienia nauczycielce lesbijce.
Komisarz ds. praw podstawowych,
Viviane Reding, wyraźnie podkreśliła w swej odpowiedzi, że "Dyrektywa 2000/78/WE zawiera ograniczony wyjątek dla organizacji religijnych od zasady niedyskryminacji w zatrudnieniu.
Wyjątek ten nie może dotyczyć innych niż religia podstaw". Zdaniem Reding nie ma związku między orientacją nauczyciela a wyjątkiem w dyrektywie.
Treść odpowiedzi Viviane Reding.
(md)
Z drugiej strony czy można zmusić jakiegoś pracodawcę by kogokolwiek zatrudnił? Że, to się tyczy zwolnienia? To się tylko wierzeń tyczy czy analogicznie np właściciel innejstrony może zwolnić pracownika, jeśli ten ujawni że się wyleczył z nieheteroseksualizmu i nawrócił na homoseksualizm? Jak ktoś sobie założy jednoosobowy kościół z jakimiś ćmojami-bojami do wierzenia i jako ten kościół będzie prowadził jakąś firmę, szkołę to będzie mógł analogicznie zwalniać niespełniających etosu wynikającego z ćmojów-bojów?
sialala, ale podchody. pani komisarz od spraw podstawowych powinna powtórzyć podstawy retoryki, co pozwoliłoby jej przeprowadzić nieco mniej niechlujną argumentację. a potem mogłaby zgłosić dyrektywę do poprawek, bo obecnie jest skonstruowana w taki sposób, że na jej podstawie nie da się rozstrzygnąć, czy radziszewska rzeczywiście racji nie ma.
bo co to niby znaczy:
"In particular, Article 4(2) of the Directive allows organisations the ethos of which is based on religion or belief to take a persons religion or belief into account, where necessary, when recruiting personnel and to require their personnel to show loyalty to that ethos".
częścią "etosu" (bardzo precyzyjne, yeah!) kościoła katolickiego jest określony stosunek do osób homoseksualnych. w związku z tym szkoła katolicka musiałaby zatrudnić lesbijkę, ale tylko pod warunkiem, że jest samotna, utrzymuje homocelibat i uważa seks z osobą tej samej płci za grzech śmiertelny. w innych wypadkach nie byłoby pewności, że jej "wierzenia i przekonania" są zgodne z "etosem" kościoła katolickiego, a tym samym nie byłoby gwarancji, że kandydatka będzie w stanie dochować wierności owemu "etosowi".
trochę przykre, że zamiast poważnie się zastanowić nad możliwością skonstruowania bardziej precyzyjnych rozwiązań prawnych, pani komisarz zadowala się oświadczeniem, w którym padają tak rozbrajające stwierdzenia, jak: "komisja nie jest w stanie zrozumieć". zainteresowanie tą sprawą ze strony KE to miły gest, ale mimo wszystko - pusty...
Radziszewska nie miała racji, ale czy wyciągnie z tego jakąś naukę? Wątpliwe...
Ta kobieta jest gotowa uczyć KE interpretowania ich własnych ustaw, żeby zgadzały się z głosem watykańczyków.