Organizatorzy
Gay Pride w
Petersburgu poprosili o wsparcie rządy 18 państw - oraz ambasadora Unii Europejskiej w Rosji.
26 czerwca ma odbyć się pierwszy w historii miasta marsz środowisk LGBT.
Oficjalny wniosek o zgodę na marsz musi wpłynąć dwa tygodnie przed planowanym eventem - zgodnie z obowiązującym prawem o publicznych demonstracjach. Organizatorzy
boją się jednak reakcji miejskich władz. W związku z tym przedstawiciele petersburskiej organizacji walczącej o prawa środowisk LGBT - "Equality",
Maria Efremenkova i
Yuri Gavrikov, napisali list do ambasadorów państw Unii Europejskiej oraz USA, Kanady, Australii, Norwegii i Szwajcarii. Zwracają w nim uwagę na wolność zgromadzeń gwarantowaną nie tylko przez rosyjską konstytucję, ale także traktaty międzynarodowe, ratyfikowane przez Rosję (Europejska Konwencja Praw Człowieka i Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych). Efremenkova i Gavrikov przywołują przykład Moskwy, gdzie marsze LGBT są od lat zabraniane.
"Kampania na rzecz praw środowisk LGBT jest znamienna w walce o prawa i wartości człowieka w Rosji" - możemy przeczytać w liście.
"Wysłaliśmy prośbę o wsparcie do ambasad krajów, które już wyrażały poparcie dla takich inicjatyw w innych miastach Europy Wschodniej - Wilnie, Bukareszcie, Bratysławie" - powiedziała Efremenkova. Działacze nawiązują też do braku poparcia dla moskiewskiej parady przez kraje zachodnie, Nicolas Alexeyev, organizator Moscow Pride, na konferencji prasowej pod koniec maja powiedział, że zachód boi się Rosji.
Treść listu organizatorów Gay Pride w Petersburgu.
(md)