Znana jest tożsamość ofiary
Wladislaw Tornowoj – tak nazywał się chłopak, którego zmasakrowane ciało znaleziono w piątek w rosyjskim mieście Wołgograd. 23-latek został brutalnie pobity i podpalony. Podejrzany o dokonanie zbrodni przyznał, że powodem ataku była orientacja chłopaka.
Sąd w Wołgogradzie nakazał aresztowanie dwóch mężczyzn. Jeden przyznał się do winy i potwierdził, że zachowanie oraz orientacja Tornowoja „uraziła jego uczucia patriotyczne”. Do zdarzenia doszło podczas zakrapianej alkoholem imprezy z okazji Dnia Zwycięstwa (9 maja). Jeden z podejrzanych był szkolnym kolegą Wladislawa. Wstrząsające są szczegóły zbrodni – chłopak był torturowany, gwałcony butelką po piwie, a jego głowę roztrzaskano 20 kilogramowym głazem. Napastnicy podpalili także zwłoki. Wydarzenie wywołało ogromne poruszenie wśród rosyjskich działaczy LGBT. „Ta koszmarna zbrodnia jest wynikiem homofobicznej polityki prowadzonej w naszym kraju, w tym inicjatywy „zakazania homoseksualnej propagandy”. Politycy podsycają nienawiść do ludzi homoseksualnych przedstawiając ich jako bandę świrów. W ten sposób są współwinni tej zbrodni” – mówił Nikolaj Aleksiejew, dodając, że ataki na tle homofobicznym są w Rosji częste, ale nie są traktowane jako przestępstwa z nienawiści.
Tymczasem rosyjskie organizacje LGBT donoszą, że władze Petersburga, gdzie m.in. obowiązuje „zakaz homoseksualnej propagandy” zezwoliły na organizację demonstracji z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią (17 maja). Tradycyjnie nie ma zgody władz Moskwy – w poniedziałek działacze złożyli wniosek o zorganizowanie podobnego wydarzenia 25 maja. „Nie widzimy potrzeby na tego typu wydarzenie w naszym mieście” – powiedział Aleksiej Majorow, szef wydziału bezpieczeństwa w moskiewskim urzędzie miasta.
(md)
A ja to widzę inaczej - oddalbym to co skorzystali na jego śmierci inni homo gdybym go w ten sposób mógł ożywić.
Ale nie możesz. Ani ja. (To trochę jak dyskusja, czy gdyby Kochanowski miał wybór - wskrzesić swoją Urszulkę, ale zniszczyć Treny, czy zostawić sytuację taką, jaką jest, to czy wybrałby Urszulkę?) Więc Twój argument jest absurdalny. I, tak, szkoda, że go zabili, a jak już zabili, to przynajmniej dobrze, że inni LGBTQ na tej śmierci skorzystali. Co w tym złego? Jeśli nazwiesz moje podejście cynicznym, proszę bardzo, ale takie są fakty, i nie zamierzam biadolić nad rozlanym mlekiem, jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało w kontekście morderstwa.
I znowu wracasz do Matthew jako idealisty - to NIE jego wina, że został zgwałcony, ani że został zabity. Tysiące innych nieukrywających się gejów, lesbijek i bi żyje, tak jak i tysiące innych ukrywających się - nie żyje. Równie dobrze mogą Cię skatować, bo nie spodoba im się Twoja twarz wieczorem, gdy wyszedłeś do spożywczego po bułki.
vito212121:
... a Polacy przejęli ich majątki oraz zwolniło się dla nich miejsce w mieszczaństwie, bo dotąd Żydzi zajmowali całą tę klasę. Tak, tak.
(Swoją drogą nie tylko Hitler, ale wszyscy jego podwykonawcy i każdy z całej reszty, która przyczyniła się do mordów. Nie kumulujmy całej winy w jednej osobie, bo jest to niesamowicie upraszczające i nie pozwala zrozumieć pewnych procesów).
Nieludzkie? Właśnie bardzo ludzkie! I co, lepiej zamknąć oczy na konsekwencje pewnych zdarzeń, bo zdarzenia te są krwawe? Wtedy nie zrozumiemy 3/4 sytuacji, które dzieją się na tym świecie.
I znowu - gdzie ja użyłam słowa 'trudno'? To zupełnie inny poziom dyskusji. Do momentu, gdy możemy coś zrobić, trzeba walczyć, ale jak już się stało, to co? Przecież nie cofniemy czasu ani nikogo nie wskrzesimy, a 'co by było gdyby' bardzo często jest tylko czczym gadaniem, nieprzynoszącym niczego nowego do dyskusji.
Tak napisałeś w kontekście śmierci Matthew Sheparda. Szkoda ze go zabili ale skorzystali inni homo na tej śmierci.
A ja to widzę inaczej - oddalbym to co skorzystali na jego śmierci inni homo gdybym go w ten sposób mógł ożywić.
Jego smierć widzę jako wielka tragedie której nie powinno byc a nie byłoby gdyby Matthew nie był idealista. Jego idealizm polegał na tym ze wierzył ludziom, otwarcie przyznawał sie do homo i nie umiał rozpoznać kto dobry a kto zły. On juz kilka lat przed śmiercią został zgwalcony w maroku i okradziony i pobity.
On był dobrym, potwornie ufnym chłopakiem który myślał ze można zawsze byc sobą, byc gejem. Zapłacił za to życiem.
Powtarzam - jego smierć i jemu podobnych nie moze byc rozpatrywana w kontekście - trudno przydarzyło sie ale inni na tym zyskali bo to uważam za nieludzkie podejście i bardzo wstretne. To tak jakby powiedzieć ze dobrze ze hitler wybił miliony Żydów bo wreszcie dostali swoje panstwo wskutek tej masakry.
Pamiętajcie - nigdy po trupach do celu!!!
To, czy ktoś kogoś zabije, czy nie, to już zupełnie inna kwestia i nie wkładaj mi do ust słów, których nie wypowiedziałam (napisałam).
vito212121:
... Gdyby Matthew umiał rozpoznać, że ten przystojny chłopak, który z nim rozmawia, zamiast zaciągnąć do łóżka tak naprawdę chce go brutalnie pobić i summa summarum zabić. Och, głupi Matthew, że się nie nauczył!
...
gdzie Ty tu masz bycie idealistą bądź oportunistą? Bo jeśli idealistą nazywasz osobę, która otwarcie przyznaje się do swojej orientacji a oportunistą osobę, która tego nie robi (... i na tym kończą się różnice), to wybacz, ale masz problemy ze zdefiniowaniem pewnych pojęć.
vito212121:
Ta, a brak walki ma to do siebie, że prawie zawsze przegrywasz.
I jakbyś zapomniał - oportunista nie oznacza osoby, która po prostu wyczekuje odpowiedniego momentu, bo z tym bym się zgodziła, oportunista oznacza osobę, która wyprze się swoich poglądów, dostosuje do ogółu, jest jak ta chorągiewka na wietrze, byleby tylko samemu nie ucierpieć w nawet najmniejszym stopniu i zyskać. I jest to wyrażenie pejoratywne, nie pozytywne.
vito212121:
A gdzie ja niby (znowu...) coś takiego napisałam?! Naucz się czytać ze zrozumieniem, bo dyskusja z Tobą jest dosyć męcząca przez takie kwiatki. Proszę, aż Ci przytoczę to, co napisałam na ten temat: "ten fakt z wściekłością zaakceptować i wykorzystać." Nie ma tu słowa, iż ofiary muszą być, jest natomiast słowo, że ofiary są (bo są, to fakt, zawsze ktoś kogoś zabije, jakkolwiek by to nas nie złościło i smuciło, tacy są po prostu ludzie), a skoro są ofiary, to niech przynajmniej ich śmierć nie pójdzie całkowicie na marne, bo mogą być impulsem do pozytywnych zdarzeń. I rozumiem, że może to brzmieć jak usprawiedliwianie śmierci, ale tak nie jest, i proszę to zrozumieć, bo inaczej nasza dyskusja nie ma najmniejszego sensu... sformułowania bowiem takie jak powyższe wywołują u mnie bowiem parsknięcie śmiechem. Katolickie spojrzenie. Dobre sobie. A wstawka o śmierci Jezusa znów nietrafiona, bowiem mowa o zupełnie czymś innym.
Jezus z własnej woli (choć trochę przymuszonej, fakt, w końcu miał zobowiązania wobec tatusia) umarł za innych, co potem Ci inni oblekli w cały system wierzeń, zbudowali hierarchię, zakazy i nakazy, i stwierdzili, że jak ktoś robi inaczej, to jest be. I już sami oni udowodnili, że świat to nie jest raj, Hitler był tylko kolejnym zakompleksionym człowiekiem z dużym darem przekonywania, któremu masy dały się kierować. I zupełnie nie widzę w jaki sposób miałoby to się składać z takim Matthew, który został zamordowany (tak, WBREW swojej woli) czy Wladislawem. Zostali zamordowani. Brutalnie. Przez ludzi, którzy się tym wręcz chełpią. I którym inni ludzie przyklaskują. Może i źle użyłam samego słowa męczeństwo, ale skoro już umarli, to równie dobrze ich śmierć może być pewnym impulsem do zmiany sytuacji, a nie chowania głowy w piasek.
vito212121:
A gdzie ja neguję innych niż ja? I gdzie zachęcam do pójścia z motyką na księżyc?
No, chyba że pójściem z motyką na księżyc nazywasz staranie się żyć bez odczuwania wstydu z powodu swojej orientacji, otwarcie, a nie udając heteryka przed całym światem
((!)O ile nie grozi nam za to realna krzywda, wtedy można po prostu dążyć do zmiany sytuacji na taką, w której krzywda ta nie będzie aż tak odczuwalna bądź jej zagrożenie zniknie. W końcu nikt Ci nie każe przyznać się do bycia gejem w kółku znajomków z ONRu czy innych popleczników neonazi.(!))
To wtedy tak. Namawiam. Zachęcam. No, już! Zachęcam Was! Wszystkich jak leci!
I swoją drogą, bo jest to niesamowicie irytujące, więc daruj sobie proszę ten protekcjonalny ton i dobre rady wujka vita. Nie masz najmniejszego prawa do takiego zachowania. Jak na razie, to Ty dosyć wybiórczo (nad)interpretujesz moje słowa i stosujesz uproszczenia.
Nie zgodzę sie z Twoim katolickim spojrzeniem ze dla dobra sprawy ofiary muszą byc. Zycie jest najcenniejszym dobrem i żadne inne dobro np dobro sprawy homo nie moze mu sie równać nawet. Tak samo dobro ojczyzny nie moze kosztować zycie. Natomiast wiem ze katolicy nie szanują życia bo ich bóg do tego namawia zabijając własnego syna w imię dobra sprawy - aby świat był lepszy. No chyba ta smierć Jezusa nie oolepszyla swiata co hitler udowodnił.
Więc sporo masz racji w tym co piszesz ale za dużo emocji i trochę za daleko sie posuwasz. Ale gdy nabierzesx doświadczenia to mozesz byc wartosciowa osobowością i tego Ci życzę. I uważaj na pochopne negowanie innych niż Ty lub na zachęcanie do pójścia z motyka na księżyc.
jestem 69 osoba ktora to polubiła xd przpadek? ;>
vito212121:
Równie dobrze możemy sobie pozwolić na bycie człowiekiem, gdy otoczenie to przełknie, albo bycie kobietą znającą swą wartość, gdy otoczenie to przełknie, albo bycie butchem lub femme, `przegiętym gejem` lub macho lub bi w środowisku LGBT, gdy środowisko to przełknie... z takim myśleniem nigdy nie wyszlibyśmy poza 'w domu po kryjomu, wstydząc się każdego ruchu... i to nawet nie w domu, bo przecież domu nie powinno się kalać takimi bezeceństwami."
Pozwolić sobie na bycie sobą... smutne, że tak wiele osób odmawia sobie tak podstawowej wartości i radości, nawet jeśli związanej z pewnymi kłopotami. Bo kim się jest, jeśli nie sobą? Aktorem? Głupią kukłą, naśladującą wyimaginowany obraz siebie? Tchórzem, który boi się własnego cienia?
Nie mówię, że każdy, już, teraz, natychmiast, bez względu na sytuację, okoliczności, miejsce zamieszkania etc, ma nagle z podniesioną głową stwierdzić 'tak, jestem homo/bi, i nie uważam, że jest to powód do wstydu czy strachu", bo SĄ sytuacje, które realnie nam zagrażają, ale ilość panujących stereotypów, uprzedzeń, durnych wymysłów i agresji nie bierze się znikąd. Nie bez powodu najczęściej najbardziej uprzedzonymi osobami są te, które nie znają nikogo 'ujawnionego' spośród swoich znajomych bądź rodziny, a tak zwane `łyse karki` karmią się stereotypami i głupimi żartami, wszak tak powszechnymi już od dzieciństwa.
Jasne, że ujawnienie bywa trudne, ciężkie, wiąże się z pewnymi problemami etc, ale czy przypadkiem sami się nie nakręcamy? Jeśli traktujemy swoją orientację jako coś wstydliwego, to nie dziwmy się, że i inni tak na to spojrzą... wystarczy mi porównać mój comming out przeprowadzony przed siostrą, gdy ledwo-co mogłam wydukać iż jestem lesbijką, a teraz; im bardziej na luzie coś traktujesz, tym bardziej na luzie traktują to ludzie wokół. (och, oczywiście, że nie jest to aż tak proste... ale you know what I mean).
vito212121:
vito212121:
A to bardzo dobre pytanie, choć trochę źle postawione - dlaczego bowiem zakładasz, że obrywanie w imię ideałów nigdy nie przynosi zysków? Każda sytuacja przynosi tak niekorzystne, jak i korzystne konsekwencje, choć czasem po prostu jedne w gargantuiczny sposób przeważają te drugie.
I, cóż... Matthew Shepard - tragiczna śmierć, ale jak już się wydarzyła, to zauważ czym zaowocowała - ogromnym ruchem antyhomofobicznym, dyskursem w mediach, społeczeństwie, ba, żeby tylko w USA, ale w wielu krajach europejskich również! Nie jest tak, że jedno wydarzenie niczego w biegu historii nie zmienia, i oczywiście nie jest też tak, że jedno wydarzenie ów bieg historii całkowicie zmienia. Ale każda lawina może być wywołana małym kamyczkiem... zbierz dużo kamyczków, a nagle możesz się obudzić w innej rzeczywistości. Do tego jednak trzeba zmian. I działań. A nie grania przez całe życie heteryka.
Smutne bo smutne, ale w świecie ludzi (o których jako ogóle nie mam za szczególnie miłej opinii, choć taka okropnie zła też znowu nie jest), męczennicy to dosyć powszechne zjawisko. I chyba nie powinniśmy się aż tak dziwić czemu, tylko ten fakt z wściekłością zaakceptować i wykorzystać.
A o przywołanym przez Ciebie Powstaniu Warszawskim nie chce mi się dyskutować, to kompletnie inny temat.
CZAS NA ODWAGĘ. http://www.guardian.co.uk/commentisfree/2013/may/14/bein(...)errorism