Prof. Legutko przejmuje MEN
Wczoraj prezydent Kaczyński odwołał Romana Giertycha ze stanowiska szefa Ministerstwa Edukacji Narodowej. Miejsce Giertycha zajął prof. dr hab. Ryszard Legutko. Profesor filozofii jest wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych kandydował do Senatu RP. Legutko został senatorem i wicemarszałkiem Senatu.
Profesor Legutko nie jest być może postacią tak barwną jak jego poprzednik, uchodzi jednak za równie kontrowersyjnego. Nowy minister nie lubi Michnika, odmiennych poglądów, feministek oraz homoseksualistów. "Czy sama idea równości relacji heteroseksualnych i homoseksualnych nie stanowi - z racji swojej absurdalności elementu upokorzenia? Nie da się - bez popadania w niedorzeczną ideologię powszechnego egalitaryzmu - twierdzić, że relacje heteroseksualne i homoseksualne są równe." - pisał w 2005 r. Dla nowego szefa MEN dyskryminacja jest "jest więc narzędziem w politycznej kampanii na rzecz równości wszystkiego ze wszystkim, co równa się faktycznie dezintegracji społeczeństwa i niekontrolowanym rządom ideologii".
Wszystko wskazuje na to, że działania ministerstwa nadal będą źródłem radości całego narodu.
(ro)
A co on w takim razie lubi?
... lubi uzywać róznych nieskutecznych szamponów
na porost włosów?
Tak, to był żart no fair :) ale lepszy taki niz żaden :)
W swej nienawiści nie jest osamotniony. Zgadza się z nim co do joty inny ideologiczny guru IV Rzeczypospolitej - Zdzisław Krasnodębski, profesor slawistyki na lewicowym uniwersytecie w Bernie, który niedługo zasiądzie w Pałacu Prezydenckim, by jako doradca głosić przekonanie wyrażone wcześniej w książce "Demokracja peryferii" - że za wszelkie zło, jakie zdarzyło się Polsce od czasu rozbiorów, a w szczególności od 1989 r. odpowiada panoszący się liberalizm, "Gazeta" i osobiście Michnik. Notabene równie wyrafinowany pogląd przedstawił niegdyś w książce "Bitwa o Polskę" poseł Jan Maria Jackowski, który winą za destrukcyjną działalność wszelkich kobiecych ruchów emancypacyjnych i feminizmu w ogólności obarczył omnipotentne pismo... "Kobieta i Życie".
Legutko nie lubi też "pieczeniarzy", czyli eurokratów, antyreligijności i antypapieskości. "Horrendum" wydają mu się wszelkie projekty emancypacyjne - bez względu na to, czy dotyczą kobiet, mniejszości rasowych, klasowych, czy seksualnych. Kampanię przeciw przemocy domowej nazywa "eksplozją nierozumu" i fanatyzmem. Brzydzą go wszelkie przejawy "intelektualnej szmiry", tzn. tematy związane z ekologią, prawami zwierząt, feminizmem ("najgłupsza ideologia zachodnia"), wegetarianizmem i religiami Wschodu. Przeraża go również "liberalne chamstwo", czyli powszechna wolność wyrażania głupich i dziwnych poglądów. Z kapitału swych bogatych uczuć Legutko obnaża jedynie współczucie dla tych, którzy są "ludźmi tolerancyjnymi" - bowiem nie mogą sobie spokojnie pożartować o pedałach czy fuknąć na Cyganki. O cudownej swobodzie klepania w tyłek blondynek Legutko nie wspomina - jest wszak człowiekiem delikatnym, a na dodatek wychowawcą młodzieży."
Magdalena Środa 11.02.2006
ZAMIENIEŁ STRYJEK SIEKIERKĘ NA KIJEK?
No ale strach o "normalne" hetero dziewczynki, jak im od przedszkola zaczna wciskac, ze sa czyms gorszym niz faceci. No wychowanie na prawdziwa MATKE POLKE, a moz ma zawsze racje, CHLOP PIJE I BIJE a ty nie maz zadnych praw, prawdziwy HUMANIZM, propagowany przez MEN.