David Bowie w TVP Kultura
David Bowie w wieku lat 60 otrzymuje regularnie nagrody za 'multimedialność', idealne wykorzystanie potencjału internetu i najlepszą stronę www. Od jakiegoś czasu nowe media stały się to jego znakiem firmowym bardziej, niż porywające płyty i dokonania artystyczne same w sobie, ale trudno oczekiwać od pana w średnim wieku nicowania świata od podstaw. W tym zakresie Bowie swoje już zrobił, to człowiek-instytucja, który namieszał swoje w muzyce, teraz może spokojnie siedzieć i z wyrozumiałością obserwować szamotaninę współczesnych wykonawców, biednych wobec faktu, że wszystko już było.
TVP Kultura funduje nam doskonałą okazję przekonać się o zasługach ekscentrycznego rockmana. Dokumentacja jego koncertu z 1973 roku, Ziggy Stardust with the Spiders from Mars, cofa nas o ponad 30 lat do tak często w ramach muzycznych remanentów przywoływanej epoki glam rocka i przekonać się na własne oczy, że film "Idol" bynajmniej nie jest fikcją.
Ziggy pojawił się jako alter ego Bowiego na płycie The Rise and Fall of Ziggy Stardust z 1972 roku, jako androgyniczny i biseksualny Marsjanin, nie stroniący od seksu i używek, który przybywa na zagrożoną zagładą Ziemię i zostaje gwiazdą rocka z mesjańską misją uratowania świata (brzmi znajomo? Rocky Horror Picture Show narodził się 3 lata po Ziggym i jest w prostej linii jego dzieckiem). Nowatorska w wyrazie, rockowa płyta o psychodelicznej treści stała się obiektem kultu: ulica w Londynie, gdzie powstało zdjęcie na okładkę Ziggiego, stała się celem pielgrzymek, co stawia ją w jednym rzędzie z beatlesowską Abbey Road. Krążek pojawia się zresztą do dziś w zestawieniach najważniejszych dokonań muzycznych ubiegłego stulecia.
Postać Ziggiego była bodaj pierwszą tak zwartą kreacją w historii muzyki - jej twórca utożsamiał się z nim do tego stopnia, że występował jako Ziggy nie tylko na koncertach, ale także na konferencjach prasowych, by wreszcie ogłosić zakończenie swojej kariery artystycznej (oczywiście Dawid Bowie występował nadal). Koncert na którym padła ta deklaracja, zarejestrowany został w londyńskim Odeonie w 1973 roku. Prapremiera filmu nie obyła się bez zawirowań - jakość zapisanego dźwięku okazała się o tyle mizerna, że wymagała dogrania wielu partii wokalnych i instrumentalnych. Na szczęście współczesna technika pozwala na większe cuda - w 30 rocznicę wydarzenia ukazała się zremasterowana wersja DVD.
I choć sam Bowie przyznaje ponoć po latach, że z trudem przychodzi mu oglądanie swoich młodzieńczych występów, na pewno warto rzucić na nie okiem i uchem. Jeśli już nie dla samej muzyki, to na pewno jako na prekursorskie i wizjonerskie wydarzenie sceniczno-artystyczne. Ziggy -uosobienie glamu, barwny, przegięty acz melancholijny dziwak na koturnach, stał się reprezentantem dekady i prekursorem całego nurtu estetycznego. W ekstrawagancji dorównywała mu chwilę później chyba tylko Kate Bush, dziś do ich poczynań nawiązują liczni queerowi wykonawcy, z Antonym na czele. Także kreacjonizm Bowiego wciąż znajduje naśladowców: podobne techniki powoływania do życia scenicznych postaci ćwiczy z powodzeniem choćby Tori Amos - tyle że ona, by skomentować świat współczesny, nie potrzebuje reprezentować kosmitek, ale kobiety z krwi i kości.
David Bowie, Ziggy Stardust and the Spiders from Mars
Wielka Brytania, 1973. TVP Kultura, 7 lipca
(mp)