Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 16.02.2007 00:00

Pięć razy Madonna

Podziel się Tweetnij Skomentuj (21)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (21)

"The Confessions Tour" na DVD

Na długo przed zakończeniem sześdziesiąciokoncertowej trasy wiadomo było, że wielbiciele Madonny dostaną po niej wieczną pamiątkę. Na początek stwierdzić należy, że koncerty "Confessions Tour" niewiele mają wspólnego z koncertami. To show, przy którym nawet poprzednie występy Madonny, niegdyś uważane za widowiskowe, jawią się jako występy podrzędnej szansonistki w wiejskiej tancbudzie. Nowoczesne technologie dały niezmordowanej Madonnie narzędzia, które pozwoliły nabrać niespotykanego rozmachu...

- Marcin Pietras -

Na długo przed zakończeniem sześdziesiąciokoncertowej trasy wiadomo było, że wielbiciele Madonny dostaną po niej wieczną pamiątkę. Mniej więcej można się było też spodziewać, jaki produkt trafi na rynek. A jednak królowej pop po raz kolejny udało się wszystkich zaskoczyć.
Na początek stwierdzić należy, że koncerty "Confessions Tour" niewiele mają wspólnego z koncertami. To show, przy którym nawet poprzednie występy Madonny, niegdyś uważane za widowiskowe, jawią się jako występy podrzędnej szansonistki w wiejskiej tancbudzie. Nowoczesne technologie dały niezmordowanej Madonnie narzędzia, które pozwoliły nabrać niespotykanego rozmachu.
Idąc tym tropem: DVD z zapisem koncertu w Londynie niewiele ma wspólnego z płytą koncertową. W ogóle niewiele ma wspólnego z jakimkolwiek dotychczasowym wydawnictwem muzycznym. Madonna po raz kolejny wyznacza nowy standard, do którego za chwilę wszyscy aspirujący do rangi czegokolwiek w showbiznesie będą musieli równać. To płyta, którą należy koniecznie zobaczyć, niezależnie od tego, jakie zdanie ma się na temat samej artystki.

Po pierwsze: scenografia

Wirtuozeria światła, dźwięku, rytmu, ruchu, światowa szkoła synchronizacji, do której równać powinny zegary atomowe w Sevres. Gigantyczne plazmy, niezliczone wybiegi, boczne, górne i obrotowe, ruchome podesty, same w sobie będące wyświetlaczami. Scena zastawiona rusztowaniami, po których ze zwinnością stada małp fruwają młodzi tancerze i tancerki. To jeden z najsilniejszych akcentów inscenizacyjnych - wyprowadzenie wykonawców w trzeci, powietrzny wymiar.
Drugi mocny pomysł to superszybkie zapadnie, w których znajdujące się osoby znikają w odpowiednim ułamku sekundy - robi wrażenie za każdym razem. Trzeci szok: osławiony (a właściwie zniesławiony) lustrzany krzyż, wokół którego i na którym rozgrywa się kilka piosenek. Innych atrakcji, jak opadająca kula, siodło na rurze, tancerze na smyczy można się było spodziewać - tak to każdy umie.

Po drugie: inscenizacja

Pomysł na powiązanie kilku utworów w jednolite bloki inscenizacyjne nie jest u Madonny nowością. Tym razem widowisko podzielone zostało na sekwencje końską, świątobliwo-uduchowioną, rockową i dyskotekową. Stosownie do konwencji zmieniały się więc dynamika utworów i choreografii, rekwizyty, dynamika backscreenów. Strach pomyśleć, ile czasu i pracy kosztować musiało przygotowanie i zmiksowanie wszystkich sekwencji filmowych i wizualizacji... Swoje piętno na wizualnej stronie znów odcisnął Jean Paul Gaultier, kreując Madonnę sportową, hippiczną, garniturową, zawsze jednak zwiewną i smukłą. Do tego wszystkiego Maddy też już zdążyła wszystkich przyzwyczaić, a jednak rozmach koncepcyjny rośnie z trasy na trasę w tempie zastraszającym i wciąż budzi podziw.

Po trzecie: muzyka

Zgodnie z konwencją ostatniej płyty Madonna wykreowała ogromny taneczny parkiet, na którym siłą rzeczy dominowała feeria świateł i wyraziste, pulsujące rytmy. Stewart Price odpowiedzialny był już za wystrój dźwiękowy poprzedniej trasy, następnie wyprodukował "Confessions...", by zająć się także aranżacjami na kolejne koncerty. Dorobek Madonny przetrawił w międzyczasie do podszewki, dzięki temu w szalonym, karnawałowym secie, który zaserwował tłumom, trafiło się sporo rodzynków.
Zaskakuje konwencja wykonania starych, dobrze znanych przebojów. 'Like A Virgin' przystosowane do najnowszego stylu, refleksyjne 'Live To Tell' z rozbudowaną, oniryczną sekwencją wprowadzającą, niezwykle energetyczne 'Music', osnute na podkładzie hitu 'Disco Inferno' i zainscenizowane w stylu 'Gorączki sobotniej nocy'. Niecodzennie liryczna 'Erotica', oparta na pierwotnej wersji demo tego utworu (roboczo zatytułowanej 'You Thrill Me'), z o wiele bardziej romantycznym tekstem.
Także nowe utwory poddane zostały przeróbkom: 'I Love New York', otwierające sekwencję punkrockową oparte zostało na najwcześniejszej wersji gitarowej, 'Future Love' wzbogacono o cytat z 'I Feel Love' Donny Summer, a 'Let It Be' - o rozbudowaną, niezwykle wyrazistą sekcję rytmiczną i riffy gitarowe.
W ten sposób, zwłaszcza dzięki wypuszczeniu Madonny na scenę z gitarą elektryczną w ręku, realizatorzy zręcznie uniknęli wrażenia monotonii. W końcu przez dwie godziny nużą w końcu i modne kawałki, i migające światła, i błyszczące stroje...

Po czwarte: DVD

Znów opłaciła się ciągłość współpracy, tym razem z Jonasem Akerlundem, odpowiedzialnym za poprzednie DVD artystki. "Confessions Tour" to majstersztyk realizacyjny. Trudno mówić o rejestracji koncertu - to kreacja sama w sobie. Zapis prowadzony z mnóstwa kamer, zmontowany później z benedyktyńską dokładnością, odgrywa rolę równoważną do pomyślanej z dokładnością do każdego bitu wizją sceniczną.
Realizatorzy dokładnie wiedzą, w jakim momencie pokazać którą twarz, który metr kwadratowy sceny, którą żarówkę. zmiany stylu filmowania dla każdego z bloków muzycznych. Do tego efekty animacyjne, kaskadowo zmieniające się kadry, nierozerwalnie sprzęgnięte z rytmiką wydarzeń na scenie.
Dzięki temu, nawet jeśli chwilowo dzieje się niewiele, sekwencyjne przebitki z różnych kątów widzenia wciąż dają poczucie buchającej zewsząd energii.
Zapis dźwięku nie pozostawia rzecz jasna nic do życzenia, zapewne dlatego, że ewidentnie tylko niektóre fragmenty koncertu wykonane zostały naprawdę na żywo. Praktyka uprzedniego nagrywania scenicznych, odpowiednio spreparowanych wersji piosenek nie jest bynajmniej nowością, ile raczej standardem i koniecznością w tak gigantycznym przedsięwzięciu, w którym nie ma prawa obluzować się najmniejsza śrubka.

Po piąte: Madonna

Niekwestionowana królowa muzyki pop. Nie: wybitna wokalistka. Nie: skończona piękność. Za to na pewno wizjonerka i tytan pracy. Miesiące przygotowań i ćwiczeń przyniosły jak zwykle doskonały rezultat, w wielu numerach Madonna daje z siebie fizycznie naprawdę wszystko. Wymaganie, aby śpiewała przy tym na żywo, byłoby niehumanitarne.
Owszem - w zestawieniu z młodymi ciałami bujającymi się na trzepakach wokół sprawia chwilami wrażenie nieco statyczne, ba! majestatyczne nawet, ale wypada życzyć każdemu podobnej kondycji w wieku lat czterdziestu ośmiu (które nota bene ukończyła podczas rejestrowanego występu).
O perfekcjonizmie Maddy świadczy niepozorny rekwizyt: w dzisiejszych czasach do udawanego śpiewania w zupełności wystarczy wetknąć sobie jakiś drut w ucho, tymczasem ona biega po scenie z tradycyjnym, w dodatku wielkim mikrofonem, który staje się elementem choreografii - w chwilach, gdy Madonna nie śpiewa wtykany w dekolt lub przekazywany tancerzom, by wrócić do niej po chwili, podany niemal niepostrzeżenie przez wokalistkę z chórków na wrotkach.
Podobnie konsekwentna staje się droga, którą Madonna wytycza w muzyce popularnej, serwując zawsze od początku do końca spójnie wykreowany produkt. Koncepcja tak wielkiego przedsięwzięcia jak to tourne musiała być opracowywana już w chwili promocyjnej oprawy płyty. To niby oczywiste, ale oglądając ten zatrważająco gigantyczny spektakl można poczuć się zaskoczonym, do jakiego stopnia działania innych, dużo młodszych tak zwanych 'megagwiazd', wydają się niemal pójściem na łatwiznę.
Ta płyta jest tego kolejnym przykładem, a najkrócej wszystko co powyżej podumował jeden ze znajomych wielbicieli pancernej Maddy: "Confessions Tour" wgniata w fotel!!! Suka znowu to zrobiła - jest najlepsza :)
Nic dodać, nic ująć.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (21)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
03.03.2007 13:04 spin
http://www.youtube.com/watch?v=NowX8-TCQAo&mode=related&(...)&search= po nacisniesciu MORE (na niebiesko) pokaża sie linki do całego DVD. Troche to nielegalne, ale cóż,.. taki los
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.02.2007 12:30 petich
pluralizm kwitnie-))))) madonna wiednie-)))
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.02.2007 19:36 bradford
tak jest, wszystkjo jest wspaniale..koncert jest rewelacyjny ale jako swiadek dwoch wystepow madonny w amsterdamie i w rzymie musze stwierdzic ze nie udalo sie rezyserowi uchwycic szalenstwa publiki..nie wiem dlaczegio i po jasna cholere wybral angielska bufonowata publike, ktora co widac na dvd siedzi, nie klaszcze, a jak klaszcze to tylko przy nie ktorych kawalkach. malo tego, w ogole publiki nie slychac, co jest wilkim cisem w przypadku wszelkich dvd koncertowych ... na dwoch koncertch na ktorych bylem ludzie, spiewali i wrzeszczeli a tutaj? nic. nawet poczatek, ktory jest magiczny i swietnie zmontowany pokazuje jak bawia sie tylko pierwsze rzedy pod wybiegiem, a na piosence Like it or not, w ogole ludzie stoja pod scena jak slupy! nie wiem co bylo przyczyna decyzji krecenia koncertu w Angli, choc znajoma ktora byla na koncercie w Cardiff opowiadala ze ludzie byli niesamowici na calym stadionie! to jest jedyny minus w calym dvd confessions...malo publiki i za cicho!no i dzwiek jest chwilami ze zsynchronizowany z ruchem ust, to ez minus jak na dvd 21 wieku!
cytuj zgłoś 0 0
timofieusz
18.02.2007 17:09 koosie (56) Bydgoszcz/Warszawa
EMPiK by się za moją 'kompetencję językową' nie wypłacił ;P
cytuj zgłoś 0 0
timofieusz
18.02.2007 17:08 koosie (56) Bydgoszcz/Warszawa
no cóż... to takie czułe zdrobnienie, podebrane od pewnego londyńskiego znajomego. pozdrawiam, Marcinku :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.02.2007 16:44 pop_culture
Nikt jest w stanie dorównać Madonnie! Jest najlepszą, ikona pop kultury na zawsze.
cytuj zgłoś 0 0
drd
18.02.2007 13:43 drd (46) London / UKelele
jacek/koosie, czy artykul jest zasponsorowany, czy tez Wy, jak i moj maz, myslac "cd/dvd" mysli (-lał): EMPIK!?! az dwa linki do ich strony z dyskiem Madzi, to wzbudza me podejrzenia! ];-D>
cytuj zgłoś 0 0
timofieusz
18.02.2007 13:31 koosie (56) Bydgoszcz/Warszawa
w przypadku Bed Time Stories mam to samo... :) Generalnie więcej Madonny nie toleruję, niż lubię. Ambiwalencja taka, bo z kolei jest kilka rzeczy, które jej się autentycznie udało i które wałkuję.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.02.2007 13:26 Niezalogowany
to nie krytyka, ani pochlebstwo - tylko czysta ciekawosc: skad, Autorze, wziales slowko "Maddy"? ];-)>
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.02.2007 12:08 Łysy
Ale czy ja coś sugerowałem że te klipy są super ? Nie. Stwierdziłem tylko że mają więcej ognia niż koncerty. Jak ktoś w robieniu sztuki posługuje się kiczem powinien być bardzo ostrożny, źeby nie przesadzić. Madonna o tym zapomniała i mamy tego skutki. Przypomnę tylko klip do Bet Time Stories oparty na kiczu do przesady (aż rzygać się chce). Ludzie (nie cierpiący Madonny) którym go pokazuję, dostają gęsiej skórki ;-)
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
choreografia DVD Jean Paul Gaultier koncert Kultura Londyn Madonna Media muzyka pop Recenzja DVD Confessions Tour Madonny scenografia show Showbiznes Stewart Price trasa koncertowa Wielka Brytania
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 07.11.2011 Lady Gaga triumfatorką europejskich nagród MTV Obraz Wtorek, 03.07.2007 Ziggy Stardust with the Spiders from Mars Obraz Piątek, 22.06.2001 Czaderski koncert Madonny w Berlinie Obraz Czwartek, 02.04.2015 Conchita: nie czuję się ikoną Obraz Środa, 26.06.2013 George Michael: hity i wpadki
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się