Demonstracje kojarzą się z przedwczesnym wytryskiem
Parada Równości 2007 przeszła już do historii, jej echa jednak nie cichną. W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" ukazał się wywiad z Katarzyną Nosowską, która "pojechała" sobie trochę po paradzie i wszystkich innych demonstracjach. Zapytana o swój ewentualny udział Paradzie Równości lub Marszu Życia odpowiada:
"Nie wybieram się na Paradę Równości. Nie dlatego, że nie mam wyrazistych poglądów, ale dlatego, że realnym sprawdzianem mojej tolerancji byłaby sytuacja, w której mój syn przyszedłby do mnie za parę lat i powiedział: "Mamo, chcę ci przedstawić mężczyznę, którego kocham". Prawdziwe i naprawdę ważne deklaracje składasz przed samym sobą(...) Mnie te demonstracje kojarzą się z przedwczesnym wytryskiem. Następuje kumulacja, a potem rozwrzeszczany tłum się rozchodzi i nic z tego nie wynika."
Porównanie do wytrysku jest natomiast dosyć zabawne, choć nie dla wielu nie jest to akt przedwczesny lecz długo oczekiwane wyładowanie... i to całkiem przyjemne.
Polecamy wywiad z artystką w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
(ro)
Hmmm chyba nie znacie jednak za dobrze poglądów K. Nosowskiej na temat homoseksualizmu. Z jej wcześniejszych wypowiedzi (np. felietonów) jasno wynika, że zaakceptowałaby swojego syna (gdyby był gejem) bez problemów! (i pewnie właśnie taki miał być przekaz wypowiedzi o sprawdzianie tolerancji) Co więcej na jednej z jej solowych płyt (Shushi) jest piosenka "Rosz!", której cały tekst to jedno prowokujące zdanie:
"A co jeżeli kocham inaczej?"
(Gdy ja wydala w 2000 roku często kierowano do niej pytanie czy jest lesbijką. Odpowiadała, że nie, ale gdyby jej syn był gejem to ubolewałaby jedynie nad tym, ze mogłoby mu być trochę ciężko w naszym społeczeństwie.)
Nie znam innej polskiej artystki tego poziomu, która by tak jednoznacznie nawiązała do kwestii homoseksualizmu w swojej twórczości.
Zresztą jej najnowsza piosenka "Era retuszera" z nowej płyty "UniSexBlues" też porusza ten wątek:
"Pana prosi Pan
Do tanga trzeba dwóch
Już płonie stos
na rondzie de Gaulle"
"Nie da się żyć
Zwariuję jak nic"
To, że wypowiada się negatywnie o paradzie (nad czym ubolewam bo sam marsze popieram) no cóż... ma prawo do swojej opinii. Nie zmienia to jednak faktu, ze jest nam (homo & less) bardzo przychylna. Aby dodać moim słowom wiarygodności dodam, że ma (lub napewno miała) dobrego przyjaciela geja (o czym pisała dawno temu w felietonie, którego główną tezą było stwierdzenie, że najlepszym przyjacielem kobiety jest gej ;) i w którym był zawarty apel o tolerancję.
Tak więc nie oceniajcie zbyt pochopnie ludzi po ich opinii odnośnie marszu (sam mam przyjaciół, którzy mnie akceptują ale parady równości nie popierają/rozumieją heh...)
Nie udział w marszu lecz postawa w stosunku do konkretnego człowieka świadczy o tolerancji (i tak interpretuje wypowiedź artystki).
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego dnia! :o)