Prezydent Klaus nie podpisze nowej ustawy
Brakowało bardzo niewiele - po kilkuletnich przygotowaniach wszystko wskazywało na to, że Czechy dołączą wkrótce do państw umożliwiających zawieranie związków partnerskich przez pary homoseksualne. Projekt ustawy został przyjęty już w 2001, jednak dopiero w grudniu 2004 r. otrzymał poparcie wyższej izby czeskiego parlamentu a wczoraj czeskiego Senatu.
Czeska ustawa przewiduje większość uprawnień, przysługujących parom heteroseksualnym. Pary jednopłociowe nie będą jednak mogły adoptować dzieci. Możliwe jest natomiast wspólne wychowywanie dzieci pochodzących z wcześniejszego małżeństwa.
Ceremonia zawarcia związku partnerskiego miałaby się odbywać w urzędzie stanu cywilnego. Fakt zawarcia takiego związku byłby odnotowywany w dowodach osobistych obu partnerów.
Teraz ustawa czekaz tylko na podpis prezydenta Czech. Vaclav Klaus dał jednak już w sobotę do zrozumienia, że nie poprze ustawy. "W sprawie ustawy wypowiem się ostatecznie w odpowiednim momencie. Myślę jednak, że swoje opinie na jej temat już wcześniej dość wyraźnie sygnalizowałem." - powiedział Klaus powołując się na swoje negatywne wypowiedzi na temat legalizacji związków jednopłciowych. Reakcja czeskiego prezydenta może dziwić, gdyż według aktualnych sondaży prawie 2/3 Czechów popiera ustawę o związkach partnerskich. Vaclav Klaus ma na decyzję 15 dni.
W Polsce podobny projekt wylądował w szufladzie byłego marszałka sejmu - Włodzmierza Cimoszewicza. Obecny rząd wprawdzie zajmuje się mniejszościami seksualnymi, ale trochę inaczej... Polski premier ogłosił publicznie, że homoseksualizm to choroba a prezes rządzącego PiSu zastanawia się nad wprowadzeniem zakazu wykonywania zawodu nauczyciela dla osób homoseksualnych.
(ro)
2. Pani pochodzenie obala kolejny stereotyp - że podobno Żydzi to ludzie inteligentni...
3. Proszę nie wypominać Czechom stania z podniesionymi rękami przez całą wojnę, bo zaraz powiem, jaki naród pozwalał się setkami tysięcy zapędzać do komór gazowych, idąc jak barany na rzeź...
4. Rozumiem, że gardzi pani wkładem kulturowym Niemców i Czechów do dziedzictwa europejskiego. Może więc pani przypomni łaskawie, jaki jest kulturowy wkład Żydów polskich do końca XIX w.? Literatura? Malarstwo? Rzeźba? Architektura? Muzyka? Taniec? Filozofia? Nauka? Z polityki przychodzi mi na myśl tylko Berek Joselewicz, carski baron Kronenberg (sponsor powstania styczniowego) i Jankiel (postać fikcyjna zresztą) - to trochę mało jak na pani "excathedralne" wypowiedzi i ton kulturowej wyższości. Więcej pokory nie zaszkodzi żadnej narodowości (patrz p. 2).
No proszę, na samym początku dowiedziałem się, że stworzyłem „pseudointelektualne bzdury”… Doprawdy? Co w tym było „pseudointelektualnego”? To, że napisałem wprost, jak wygląda sytuacja?
No dobrze, ustosunkuję się do opisanych wyżej wywodów.
1. Doprawy, jeśli w państwie nie ma przejawów antagonizmów i ksenofobii to źle się dzieje? Czyżby ktoś posądzał ludzkość o to, że tylko wtedy, gdy uzewnętrzniają się te najgorsze cechy ludzkiego charakteru, najbardziej podłe uczucia, ludzkość jest w stanie coś stworzyć, zbudować? Już pomijam fakt, że jakakolwiek fobia jest zaburzeniem, od którego można się uwolnić. Wiem, wiem – idealne państwo Platona – tyle tylko, że Platon, aczkolwiek wielkim filozofem był, stworzył system filozoficzny zwany obecnie idealizmem platońskim – i tu zaczynają się schody – bo jak powszechnie wiadomo: „Idealizm to naiwna wiara, że wszystko dzieje się lub chociaż powinno się dziać tak, jak sobie to teoretycznie założymy” oraz „Idealizm to wiara w nadrzędność norm moralnych i prawnych nad twardą rzeczywistością dnia codziennego” (encyklopedia). Zważywszy na fakt, iż Platon jako idealne państwo przedstawiał nieistniejącą Atlantydę, mam doprawdy spore wątpliwości, co do odwoływania się i naśladowania jego nauk w spółczesnym, rzeczywistym świecie.
2. Czechy – tak, tak, tam są „wstrętni faszyści, ręce wyciągający”, bo ich hitlerowcy nie zrównali z ziemią – potępić ich trzeba za to koniecznie – na pewno wszyscy „Heil Hitler” krzyczeli i dlatego tak wyszło. No i Niemcy niewiele zabytków im zburzyli – to już w ogóle jest godne potępienia – może Czesi sami powinni sobie poburzyć to i owo, aby co niektórym się przypodobać… Nic, tylko „phi” powiedzieć… Jeśli chodzi o język czeski, to wcale nie było tak źle – aczkolwiek wieloletni wpływ monarchii Habsburgów i innych historycznych zajść zrobił swoje – pewne problemy językowe się pojawiły – za to teraz nie mają już ich praktycznie wcale – mało tego w języku czeskim występuje mniej anglicyzmów i amerykanizmów niż w polskim, chociaż niektórzy w tym kraju tak „dbają o polskość” (cokolwiek miałoby to znaczyć…). Mówiąc o kulturze miałem na myśli nie tylko godne pozazdroszczenia zabytki i wielowiekowy dorobek, ale również inne znaczenie tego słowa (choć niewątpliwie w jakimś sensie powiązane z tradycją) – mianowicie coś, co nosi miano kultury osobistej – w Czechach akurat jest ona na wyższym poziomie – to widać i słychać.
3. Jeśli chodzi o kulturę Niemiec, to nie będę pisał o niemieckich zabytkach (których mają naprawdę wiele i to wspaniałych), bo zapewne zaraz dowiem się od co niektórych, że „oni to wszystko nakradli”… Natomiast jeśli ktoś sprowadza dorobek kulturowy jakiegokolwiek kraju do „bekania” przy jedzeniu, to już szczerze powiedziawszy, problem tego „kogoś”… Fakt, że w Niemczech tzw. beknięcie po jedzeniu jest oznaką pochwały dla kucharza – to, że inaczej rozumianej niż u nas, wcale nie oznacza, że gorszej. O „pierdzeniu” nic mi nie wiadomo i nigdy się z tym w Niemczech nie spotkałem – natomiast jeśli chodzi o jedzenie w milczeniu – to jak najbardziej popieram – tego niektórzy moi kochani rodacy nauczyć się powinni – przynajmniej nie rozbryzgiwaliby jedzenia po twarzach innych… Mówiąc o faszyzmie to w Niemczech on BYŁ – za czasów III Rzeszy – obecnie Niemcy są krajem znacznie bardziej otwartym, nieporównywalnie mniej faszystowskim i nacjonalistycznym niż Polska – oni zrozumieli, że nienawiść, dyskryminacja jest złem i to tym, w najgorszym wydaniu. Innymi słowy wyciągnęli lekcję z historii, czego nie można niestety powiedzieć o innych…
4. Nie interesuje mnie pani pochodzenie „kochanieńka” p. Halinko – nigdy nie miało to dla mnie żadnego znaczenia w odniesieniu do nikogo – dla mnie liczy się człowiek, jakim jest, co sobą reprezentuje i w jaki sposób odnosi się do innych ludzi. A twierdzenie jakoby jakakolwiek nacja, naród (czy jakiegokolwiek innego terminu byśmy tu nie użyli) nie może przejawiać ksenofobii jest czystym absurdem. Przepraszam bardzo, ale takiej bzdury ja jeszcze w życiu nie czytałem ani o takiej nie słyszałem – to już nawet nie chodzi o fakt, że takie podejście jest nienaukowe (a ściśle rzecz biorąc odlegle od nauki i zdrowego rozsądku o lata świetlne) ale też zwyczajnie nierozsądne i nie bardzo wiadomo z czego wynikające. Nikt nie powinien (nawet nie ma prawa) w żaden sposób „segregować” ludzi, generalizując i przypisując przy okazji im jakieś cechy – takie podejście stosowane było, np. we wspomnianej przez p. Halinkę III Rzeszy…
Tak więc „kochanieńka” p. Halinko, ponownie życzę szerszego spojrzenia na świat – nie wszyscy są źli tylko dlatego, że jakieś absurdalne stereotypy o nich krążą, a co do cyrku, który ponoć „się tworzy” a do którego rzekomo dorzuciłem klocuszek, mam dla pani Halinki dobrą radę – skoro tak usilnie buduje pani ten cyrk, proszę nie zapomnieć zamontować mu kółek – weselej będzie i przemieszczać się będzie mógł...
Pozdrawiam wszystkich, miłego dnia!
Przejdę teraz do rzeczy. Czytając te wszystkie paragrafy myślę o tym kto stworzył te bzdury i pseudointelektualne wynurzenia. Odpowiedam na zarzut I. dotyczący mojej domniemanej ksenofobii i innych fobii-pragnę napisać iż brak jakichkolwiek prejawów ksenofobii czy antagonizmu(nie mylić z faszyzmem, a rozpatrywac z czysto socjologicznego punktu wiedzenia) w społeczeństwie świadczy o tym iż dzieje sie w nim źle. Wiem wiem-burza wybuchnie-faszystka-odsyłam do dzieł Platona do "Państwa" chociażby.
Odpowiadając na paragrafy-Czesi-naród błyszczący kulturą...phi(byłam , widziałam i zapamiętałam tę kulturę-dopardy godna naśladowania, pozazdroszczenia) kulturowo bardziej rozwinięci-phi-jak się ręce do góry trzymało w czasie wojny zreszta przez większość swej"suwerennej"historii to nie trudno o dobra kultury w nienaruszonym stanie. Przypominam , że Czesi cierpią na wyśmianą przez Ciebie drogi A...tożsamość narodową- w 1918 roku kiedy powstała dzieki Kongresowi Wiedeńskiemu Czecho-Słowacja, urzędnicy, intelektualiści, cały trzon narodu nie pamiętał już jak brzmi język czeski(kochanieńki)odwołano się do ludu który mówił baaardzo prymitywnym(porównując do polskich dialektów) dialektem.tak przedstawia sie nowozytność Czech. Nie wiem co jest w kulturze Niemców tak frapujące-czy to ze pierdzą i bekają przy stole, jedząc niemo? może toNiemcy tak, tak mają szerszy światopogląd-w końcu dzieki nim mogę być nazywana faszystką i nazistką-dziekuje im za to z całego serca, ze wyrżnęli pół mojej rodziny, bo jesem kochany mój...Żydówką z pochodzenia-Żydówka-ksenofob-ciekawe-gratuluje intuicjii. Dorzuciłeś klocuszek do cyrku jaki sie tworzy. Pozdrawiam
Oczywiscie truizmem jest twierdzenie, ze Czesi sa znacznie bardziej rozwinieci, w oparciu o wskazniki ekonomiczne i nowoczesny stosunek do kwestii rownouprawnienia... No i patrzcie, Polacy nawet tym smiesznym, niepowaznym w gruncie rzeczy Czechom ustepuja miejsca. Polacy to calkiem druga liga w UE.
Ale widze, że wątki komentarzy na forum zeszły w stronę liczności, populacji i przyrostu naturalnego ... i jak wszyscy w Polsce więdza u nas też przyrost naruralny jest ujemny, Becikowe nie pomoże i nie pomoże zaklinanie i modlitwy. Taki jest współczesny swiat.
- wspaniałej kultury (do XV wieku rozwijali się lepiej niż Polska, o czym świadczą obecnie już tylko zabytki literackie, bo gotyckie zamki zniszczono w czasie barbarzyńskiej wojny trzydziestoletniej);
- znakomitej promocji muzyki swoich kompozytorów (Vejvanovsky, J.J.Ryba, J.D.Zelenka, A.Dvorzak, B.Smetana, L.Janaczek, B.Martinu) - jak to się dzieje, że na Zachodzie wytwórnie nagrywają płyty z czeską muzyką barokową, że zachodnioeuropejscy śpiewacy wykonują operę Dworzaka "Rusałka" po czesku, że berlińska Deutsche Oper w JEDNYM sezonie wystawia TRZY opery Janaczka ("Jenufa", "Wspomnienia z martwego domu", "Sprawa Makropoulos"), a Polskę kojarzą tylko z Konkursem Chopinowskim raz na pięć lat oraz sędziwym maestro Pendereckim, który sam dyryguje własnymi utworami;
- świetnej architektury zaborczej (cudowny barok południowoniemiecki, którym usiana jest Praga i wszystkie czeskie miasteczka powiatowe - w Warszawie rosyjski prezydent miasta, Starynkiewicz, kazał położyć drewniane chodniki i do dziś ma ulicę swego imienia w stolicy Polski, więc Czesi mieli chyba większe szczęście do inwestycji budowlanych ze strony okupantów);
- rewelacyjnej literatury współczesnej (od Czapka i Haszka, przez Hrabala, Kunderę, Szkvoreckiego po Havla), tłumaczonej na dziesiątki języków, podczas gdy na polskich pisarzy współczesnych pies z kulawą nogą się nie połakomi;
- kinematografii o międzynarodowym uznaniu (tylko z ostatniego dziesięciolecia: "Kola", "Jazda"), gdy w Polsce od upadku komuny trwa permanentny kryzys w kinie, a p. Andrzej Wajda odbiera kolejne nagrody za całokształt, tj. filmy kręcone 50 lat temu;
- kultury życia codziennego (oni spełniają już standardy europejskie - porównajcie Pragę i Wiedeń oraz "polskie drogi", stołeczny syf, remontowane latami starówki w dużych miastach, rozkopane centrum Wrocławia, rynek w Krakowie, plac Wolności w Poznaniu).
2. "Obecny rząd wprawdzie zajmuje się mniejszościami seksualnymi, ale trochę inaczej..." - powiem tak: Pisuary w ogóle "są inaczej"...