Polska kontra reszta Europy
W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Dominika Pszczółkowska opisuje obszernie poniedziałkową debatę w Parlamencie Europejskim. Tematem tej debaty była homofobia. Jak przyznali niektórzy deputowani, konieczność zajęcia się tą sprawą wynika z ostatnich wydarzeń w Polsce. Oto fragmenty relacji "Gazety":
Parlament Europejski debatował w poniedziałek na temat dyskryminacji homoseksualistów w Europie. Prawie wszyscy deputowani twierdzili, że to poważny problem, z którym trzeba coś począć. Innego zdania byli tylko Polacy(...)
Wielu, szczególnie z grupy europejskich socjalistów, postulowało przyjęcie ogólnoeuropejskiego ustawodawstwa na temat zwalczania homofobii. Wielu mówiło też o konieczności działań edukacyjnych i innych, by zapobiegać dyskryminacji mniejszości seksualnych. - Jestem homoseksualistą. Dlaczego nie mogę manifestować mojej seksualności? - pytał brytyjski socjalistyczny deputowany Michael Cashman. - Jeżeli nic nie zrobimy, będziemy winni każdego ciosu, każdego kopniaka [wymierzonego homoseksualistom] - apelował. Niektórzy eurodeputowani postulowali wprowadzenie w całej Unii małżeństw homoseksualnych(...) Kilku wprost mówiło, że do zajęcia się tą kwestią skłoniły ich wydarzenia w Polsce, a także na Łotwie, gdzie zakaz małżeństw homoseksualnych został niedawno wpisany do konstytucji(...) Na tle tych prawie jednogłośnych wypowiedzi wyróżniali się jedynie Polacy. Jan Masiel z Samoobrony mówił, że adoptowanie przez homoseksualistów dzieci byłoby "niesmaczne, gorszące, szokujące" i że nie ma badań naukowych wskazujących, że można do tego dopuścić. Zaraz potem głos zabrał Konrad Szymański (PiS), który przekonywał, że debata PE jest stratą czasu.
(Gazeta Wyborcza)
Głos zabrał także Józef Piniora (Socjaldemokracja Polska, Partia Europejskich
Socjalistów). Redakcja IS otrzymała fragment przemówienia polskiego eurodeputowanego:
Panie Przewodniczący, Panie Komisarzu pragnę zwrócić uwagę na powtarzające się w moim kraju, w Polsce w ostatnim okresie zachowania nietolerancyjne, czesto nawołujące do przemocy w stosunku do osób ze względu na ich orientację seksualną oraz brak odpowiedniej reakcji ze strony władz państwowych na te zachowania i inne przejawy homofobii. Przykładem mogą być zakazy Marszów Równości w Warszawie czy w Poznaniu oraz niepodejmowanie działań przewidzianych w prawie polskim w stosunku do grup nawołujących do nietolerancji i przemocy wobec osób działajacych na rzecz równych praw dla wszystkich, bez względu na ich orientację seksualną. Mamy do czynienia z tolerowaniem przez władze de facto bandytyzmu politycznego w stosunku do środowisk gejowskich, lesbijskich i biseksualnych. 13 Stycznia br. rozpoczął się proces przed sądem w Elblągu przeciwko Robertowi Biedroniowi, szefowi Kampanii przeciw Homofobii z oskarżenia prokuratury o znieważenie katolików, mimo że Biedroń podkreśla, iż nie było jego zamiarem znieważania katolicyzmu czy zrównanie katolicyzmu z faszyzmem. Warto podkreślić, że ta sama prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania o znieważenie homoseksualistów po artykule w "Naszym Dzienniku", w którym stwierdzono, iż "homoseksualizm jest chorobą i zagrożeniem dla rodziny".
(ro)
No i znów zrobiłem sobie żart - mógłbym z tym przemówieniem i natchnioną myślą pójść do PE i reprezentować Polske,
ale tak naprawdę wstydzę się za to co głupiego wygłosili tam polscy parlamentarzyści.