Wyspa gejów
W pierwszym tegorocznym numerze "Polityki" Marek Ostrowski wykorzystał głośny ślub Eltona Johna i Davida Furnisha, aby zająć się zajwiskiem homoseksualizmu na "wyspie". Rozpoczynając od aktualnej sytuacji gejów w Wielkiej Brytanii a kończąc w X wieku, autor odnosi się do wielu ważnych wydarzeń związanych z homoseksualizmem.
(ro)
Tekst może budzić zainteresowanie ale także niezadowolownie. Poniżej list, który Mariusz Kurc wystosował do redakcji tygodnika "Polityka".
Po lekturze Pańskiego artykułu "Wyspa gejów" ("Polityka", nr 1/2006) nasunęło mi się kilka wątpliwości, którymi chciałbym się z Panem, a najlepiej również i z innymi Czytelnikami "Polityki" podzielić.
Tematem artykułu są "homomałżeństwa" (tak głosi napis w prawym górnym rogu), a powodem jego napisania jest, jak sądzę, niedawna legalizacja związków partnerskich w Wielkiej Brytanii. Dziwi mnie, że nie wspomina Pan ani jednym słowem o lesbijkach. Bądź co bądź, stanowią one dużą grupę wśród osób homoseksualnych i ich również ta nowa ustawa dotyczy. Nawet tytuł artykułu je wyklucza.
W ostatnim akapicie tekstu pisze Pan, że wielu dwudziesto- i trzydziestoletnim kobietom trudno znaleźć odpowiedniego partnera i że "być może mężczyźni przeżywają podobne trudności". Być może tak, ale jak się ma to zjawisko do legalizowania związków przez pary gejów i lesbijek?
Gdyby wziął Pan pod uwagę kobiety homoseksualne i ich prawa, "smakowity" cytat z Freuda kończący Pański artykuł ("W moim życiu kobieta nigdy nie zastępuje towarzysza") diabli by wzięli.
Nie rozumiem również, dlaczego zastanawia się Pan, czy David Furnish jest dla Eltona Johna mężem czy żoną. Przecież obaj są mężczyznami! Zdaję sobie sprawę, że jest Pan zapewne przywiązany do idei małżeństwa jako związku dwojga ludzi przeciwnej płci, którym są w kulturze przypisane określone role. Ale właśnie ustawy legalizujące związki osób tej samej płci stanowią dowód na to, jak stereotypowe i dyskryminujące jest tego typu myślenie. Elton i David są obaj mężami - to przecież oczywiste; tak jak dwie lesbijki legalizujące swój związek będą żonami. Oczywiście, przy założeniu, że w ogóle stosujemy terminologię "małżeńską" - sam Pan pisze, że w Wlk. Brytanii związki te nie są nazywane małżeństwem.
Mariusz Kurc
Artykul jest zreszta bardzo slaby rowniez z innych powodow - chocby durnego zastanawiania sie, czy David Furnish jest dla Eltona Johna mezem czy zona.
Wstyd, ze Inna Strona promuje takie artykuly, zamiast je pietnowac.