Angielska deszczowa pogoda nie popsuła karnawału jakim był tegoroczny London Pride, ale skutecznie usuneła go z mediów.
Po raz drugi w historii centrum Londynu zostało zamknięte dla gejowskiej parady. Tysiące uśmiechniętych tęczowych chłopcow przemaszerowało z Baker Street przez handlową ulicę Oxford pod budynek brytyjskiego parlamentu. Deszcz i parasole raziły w oczy równie mocno jak półnadzy uczestnicy, machający flagami i prowokacyjnymi hasłami na transparentach. Wsród nich nie zabrakło polskich odnośników.
Angielska deszczowa pogoda nie popsuła karnawału jakim był tegoroczny London Pride, ale skutecznie usuneła go z mediów.
Po raz drugi w historii centrum Londynu zostało zamknięte dla gejowskiej parady. Tysiące uśmiechniętych tęczowych chłopcow przemaszerowało z Baker Street przez handlową ulicę Oxford pod budynek brytyjskiego parlamentu. Deszcz i parasole raziły w oczy równie mocno jak półnadzy uczestnicy, machający flagami i prowokacyjnymi hasłami na transparentach. Wsród nich nie zabrakło polskich odnośników.
"Zatrzymać Homofobię w Polsce" - krzyczeli uczestnicy maszerujący przed platformą wystrojoną na styl konkursu Eurowizji. "Rosja - Zero Punktów, Polska- Zero Punktów" - glosiły transparenty. "Brytyjczycy, żyjecie w szcześliwym kraju. Nie zapominajcie jednak, że w Europie wciąż geje i lesbijki są prześladowani, bici, obrażani, zwalniani z pracy" - mówiła przedstawicielka łotewskiej organizacji gejowskiej. Te słowa poplynęły z ogromnej sceny na Trafalgar Square, gdzie kontynuowano poparadowe szaleństwo. Jimmy Sommerville, Darren Hayes (ex Savage Garden), Dragonette i UnkleJam byli niektórymi z gwiazd kilkugodzinnego koncertu. Władze miasta, popularni prezenterzy i aktorzy z brytyjskiej telewizji również pojawili się na scenie. "W tym cudownym mieście rok temu poślubilem mojego chłopaka" - krzyczał piosenkarz Darren Hayes.
Rozczarowała tylko mała obecność brytyjskich mediów. Deszcz i zdecydowanie mniejsza niż zazwyczaj frekwencja uczestników parady to chyba czynniki, które wpłynęły na kiepską liczbę materiałów z LONDON PRIDE 2007 w prasie i TV. Zmarznięci półnadzy chłopcy w deszczu, drag queens z rozmytym makijażem i tysiące parasolów nie okazały się atrakcyjnym medialnie obrazkiem. Ale z drugiej strony, czy taka parada kogokolwiek może zdziwić w kraju, w którym związki partnerskie i zapisy antydyskryminacyjne są chlebem powszednim?
Ptasiek
pozdrawiam