Lech Kaczyński nie przekroczył uprawnień
Wśród wielu wielce ważnych doniesień prasowych związanych z wyborami Pierwszego Obywatela Czwartej RP zupełnie zaginęła informacja, która naszym skromnym zdaniem jest sensacją (choć bardzo negatywną): "Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście umorzyła śledztwo w związku z zawiadomieniem organizatorów Parady Równości, którzy twierdzili, że prezydent Warszawy Lech Kaczyński przekroczył swe uprawnienia, zakazując przemarszu gejów i lesbijek przez stolicę." - czytamy w doniesieniu PAP.
Poinformował o tym Piotr Woźniak ze śródmiejskiej prokuratury.
Podkreślił, że zakres wszczętego śledztwa zmienił się w stosunku do zawiadomienia - badano, czy w związku z tworzeniem dokumentów związanych z organizacją parady nie została w jednym z nich poświadczona nieprawda. Chodzi o przygotowanie przez Urząd Miasta dokumentu poprzedzającego wydanie decyzji o zakazie.
"Śledztwo umorzono wobec braku danych uzasadniających popełnienie przestępstwa" - powiedział Woźniak.
"Jeżeli chodzi o samą decyzję (o zakazie - PAP), to nie podpisał jej prezydent. Zrobił to pracownik ratusza z jego upoważnienia. Ustosunkowaliśmy się do ewentualnego przekroczenia uprawnień przez urzędnika. Uznaliśmy, że nie naruszył on obowiązujących nakazów, dlatego że wydając decyzję administracyjną działał w ramach swoich obowiązków i ustawowych uprawnień" - dodał.
Oficjalnym powodem braku zgody na Paradę Równości w czerwcu tego roku było niedostarczenie przez jej organizatorów projektu zmiany ruchu drogowego podczas planowanego przemarszu.
Parada Równości, mimo zakazu władz miasta, przeszła 11 czerwca ulicami Warszawy zabezpieczana przez policję. Marsz z udziałem ponad 2,5 tys. osób kilkakrotnie próbowała zakłócić grupa Młodzieży Wszechpolskiej i tzw. szalikowców. W stronę paradujących poleciały jajka, kamienie, butelki.
Ostatecznie wojewoda mazowiecki uchylił w trybie nadzoru administracyjnego decyzje prezydenta zakazujące zorganizowania wieców przez środowisko gejów i lesbijek.
(PAP/ro)
Gdyby lewicowy prezydent stolicy Polski zakazal przemarszu katolikow, uzasadniajac to brakiem zgody na promowanie tej ideologii ("niech sie modla w 4 scianach wlasnego domu, a nie publicznie"), czyli uzyl tych samych argumentow co Kaczynski - to juz by wisial. Stanalby przed sadem za obraze uczuc religijnych, za lamanie Konstytucji i wolnosci slowa.,a bojowki Rydzyka zalatwilyby go w ciagu 24 godzin.
Tymczasem Kaczynski smieje sie w kulak - kiedys walczyl z cenzura PRLowska, dzis sam tworzy totalitarne panstwo wyznaniowe.
Nalezy sie odwolac od decyzji prokuratury i narobic wokol tej sprawy maksymalnie duzo halasu - przede wszystkim na arenie miedzynarodowej.