Czy reklama ERY szerzy homofobię?
Motywy gejowskie trafiają najwidoczniej na dobre do polskiej reklamy. Operator sieci telefonii komórkowej ERA, promuje swój serwis "tanie numerki" reklamą telewizyjyną z udziałem Kuby Wojewódzkiego. Podrywający co ładniejsze kobiety Wojewódzki otrzymuje od swoich wybranek kosza. Na końcu sam otrzymuje propozycję "numerka"... od mężczyzny, którego trudno inaczej nazwać niż przegiętym (odnośnik do reklamy poniżej).
Reklama nie spodobała się Kampanii Przeciw Homofobii. "W reklamie promującej tanie połączenia w usłudze Tanie Numerki pojawia się postać mężczyzny, który w powszechnym odbiorze z pewnością jest kojarzony jako osoba homoseksualna". Według KPH mężczyzna jest przedstawiony " "w bardzo tendencyjny sposób - zniewieściały, zmanierowany, delikatny i cudaczny". Do prostestu przyłączyła się pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Magdalena Środa. "W reklamach i w życiu publicznym nie można korzystać z wizerunków stereotypowych, które powodują, że jakaś grupa społeczna czuje się dyskryminowana. Jesteśmy cywilizowani w pewnym zakresie: nie dyskryminuje się wizerunku księdza, papieża, natomiast wykorzystuje się wizerunek tych grup, na których dyskryminację istnieje przyzwolenie ze względów politycznych". Podkreśliła, że "trzeba to zjawisko zwalczać" - powiedziała w rozmowie z PAP.
Dyrektor departamentu komunikacji marketingowej PTC (właściciela Ery) Wojciech Kliniecki powiedział PAP, że w reklamie chciano pokazać w krzywym zwierciadle przedstawicieli różnych grup społecznych, ale reklama nie ma na celu obrażania kogokolwiek.
(ro/PAP)
KPH ma prawo tak reagowac bo (choc nie nalezę do tego Stowarzyszenia) to jej zalozeniem i intencją jest reagowanie na przejawy ugroteskowiania gejów w mas mediach i przypuszczam w filmach czy w ogole w srodkach masowej deziformacji .. oh sorry .. masowego "przekazu" ...:-/
Zdecydowana wiekszosc producentow reklam (i nie tylko) uwaza ze jakby pokazac geja w reklamie zwyczajnie, bez ugroteskowiaania go - to niewielu by sie połapało ze tu chodzi o geja, bo po prostu niczym by sie nie odrozniał. Ale jak sie bardzo chce to przeciez mozna to zrobic bardzo dyskretnie i subtelnie. Były przecież takie reklamy gdzie zaistniały podteksty gejowskie .. mimo ze były w nich obecne i kobiety ... Wiec sądze ze wiele zalezy od tlentu i dobrej woli realizatora i producenta reklamy. W krajach zachodnich reklamy z gejami dla gejów (o czym na razie w Polsce można tylko sobie pomyslec) są czyms zupełnie normalnym i nikt z tego powodu nie wydziwia ani sie nie dziwi. Pokazanie geja w typie z rekalmy z Wojewodzkim spowodowałoby natychmiast reajcę tej społęczności a to z tego prostego powodu ze jest ono tam bardziej solidarne i w sprawach zasadniczych potrafi sie skonsolidować. Osobiscie nie mam NIC przeciwko przegietym ciotkom, bo wg mnie wnoszą jakiś jedyny i swoisty koloryt, folklor w tym srodowisku i bez ktorych byłoby jakośnijako i nudno ... Heterycy tez mają swoj folklor ..:-))
Nie musimy sie kochać ani lubić - ale sądzę ze w sprawach naprawdę waznych nie powinniśmy udawać ze nie ma problemu dla przypodobania sie nastawionej do nas DLA ZASADY niegatywnie. Dlatego mysle ze kazdy z nas sobą samym powinien dawać takie powody by nas akceptowano, bo przeciez jestesmy w kazdym srodowisku i jak kazdy bedzie działał w swoim - to w końcu rezultaty mogą być ciekawe ...Mowię tak bo sam to praktykuję z b. dobrym skutkiem. I ludzie widząc taką pregięąciotkę w reklamie m ówią: chyba przegięli, bo znam jednego geja ktory wcale taki nie jest. I to włąsnie jest dla mnie najwieksza nagrodą! Oczywiscie nie chodzi mi o udawanie i przywdziewanie maski tzw,"macho" ani przebierania sie w "faceta' by zaimponować kumplom heterykom ... bo popadanie wskrajnosci nigdy nie jest dobrym systemem i predej czy poźniej to sie mści...
A tak w ogole to sprawa dla mnie jest prosta: geje beędący osobami medialnymi czy tez publicznymi nie mają obowiazku (o iole tego sami nie chcą) ujawniać sie publicznie i udawać ze są z tego dumni ... Nie wolno ich do tego zmuszać ... ALE ! ale jednak dopóty dopóki nam nie szkodza. Jeśli swój image (wizerunek) wypracowywują kosztem innych gejów - to TO już JEST nie w porządku i TO włąsnie nalezy piętnować.
Takie jest moje zdanie na ten temat.
Pozdrawiam Cie.
2. nie twierdzę, że przedstawiciele środowisk gejowskich nawołują do rzeczy podobnych co LPR, ale że posługują się tym samym rodzajem fanatycznego języka. prosty przykład: pamiętamy dokładnie skandal z Dorotą Nieznalską, na którą donos złożyły osoby, które jej "dzieła" nawet na oczy nie widziały, a tylko o tym słyszały. uważam, że to skandaliczne, ale nie o to mi chodzi. byłem świadkiem podobnej scenki w Lambdzie (oczywiście na dużo mniejszą skalę). słuchałem rozmowy kilku osób nt. artykułu o prof. Marii Szyszkowskiej w Dużym Formacie. jedna osoba referowała piątce innych treść artykułu, opowiadając o tym, w jak złym świetle stawia p. prof. autorka. wszyscy od razu rzucili się z komentarzami typu "ludzka zawiść nie zna granic", "po prostu jej zazdroszczą" itp. nikt z owej piątki nie widział nawet tego artykułu na oczy, ale swojego przecież trzeba bronić. nie wspomnę już o rozlicznych innych incydentach, jakie miały miejsce wśrod tzw. działaczy środowisk homoseksualnych. ja uważam po prostu, że owe środowiska stały się za bardzo fanatyczne, a to niezdrowe. brońmy naszego, głośmy tolerancję, ale bez przesady!
3. och tak! ja tylko ciągle to samo powtarzam, choć nic z tego tak naprawdę nie rozumiem. rozumiem za to, że reklama jest tworem przemyślanym od początku do końca - tam nie ma przypadków. reklama pokazuje to, co ludzie chcą zobaczyć. jak się pani Środzie nie podoba wirujący biust, to jak ktoś już słusznie zauważył, może zmienić sobie społeczeństwo. nie ma obowiązku życia w takim, które lubi wirujące biusty. przeglądanie reklam to bzdura i chory wymysł. ciekawe jest natomiast to, że kiedy Kaczyński zabrania parady, to jest to atak na wolność słowa i wieloświatopoglądowość społeczeństwa. zakazywanie wirujących biustów to nic innego. bo mężczyźni hetero lubią sobie cycki pooglądać i się na to "łapią". a i większość kobiet, choć rzadko o tym mówią, z chęcią patrzy na fajne męskie pośladki czy tors. więc przestańmy się ciągle oburzać na jakieś wyimaginowane uprzedmiotowianie ludzi, bo to bezsens. są sytuacje, w których ludzie naprawdę są uprzedmiotowiani i odbiera się im jakąkolwiek godność osobistą. czemu tym pani Środa się nie zajmuje, czemu o tym w mediach się nie mówi? łatwiej jest zrobić aferę z jakąś reklamą, niż wprowadzić w media depatę na poważne tematy.
2. nie jest tożsame głoszenie poglądów namawiających do nienawiści, czesto zabronionych prawem, np. LPR, a domaganiem sie tolerancji czy próbą wyeliminowania seksistowskich, homofobicznych czy antysemickich reklam.
3. nie każda regulacja jest cenzura, warto sie wreszcie tego nauczyć, a nie powtarzac w kólko tą samą śpiewkę.
:-))
Minusem tego jest niestety utrwalanie pewnych mitów w społeczeństwie. Jaśniejszą stroną takiego zachowania jest (nieświadome) krycie osób które z orientacją sie nie obnoszą przed niektórymi środowiskami Antygejowskimi co to "geja na kilometr wypatrzą itp". Powinniśmy raczej podejść do tego na luzie. W końcu kto poważnie dziś traktuje reklamy?
co do obrońcow homoseksualizmu, to pora wreszcie dostrzec, że poprzewracało się im w głowach totalnie. działają obecnie na tej samej zasadzie co LPR, tylko głoszą odwrotne hasła! zraziłem się do nich wszystkich razem wziętych, gdyż plotą trzy po trzy! pani Środa szczególnie plecie bzdury! jej pomysł założenia instytucji dopuszczającej lub odrzucającej reklamy to cenzura prewencyjna w czystej postaci i nie ma to nic wspólnego z poprawnością polityczną. bo niby czemu pani Środa ma prawo protestować przeciwko wirującym piersią w reklamie czy przegiętemu gejowi, a LPR plecie bzdury, kiedy protestuje przeciw kampani "Niech nas zobaczą"? oni też mają swoje zdanie, to że ja się z ich zdaniem nie zgadzam, nie oznacza jeszcze, że moje zdanie jest jedynym słusznym.
uważam, że z homofobią trzeba walczyć innymi środkami niż nieustanne plucie się, że coś nam nie pasuje! są protesty sensowne i są mniej sensowne.
oswajajmy ludzi z tym, że istniejemy, zamiast krzyczeć, że to stereotypowe, to prostackie itd.
uważam, że prawdą jest stwierdzenia "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu"!
A teraz po kolei:
1. czy nam się reklama Ery podoba, czy nie, to właśnie KPH i minister Środa są od tego, by zwracać uwagę na wszelkie działania w sferze publicznej, które mają, mogą mieć wydźwięk homofobiczny i seksistowski. Właśnie dzięki takiemu "zwracaniu uwagi" stereotypy tyczące np. gejów przestają być naturalne, powszechne i przezroczyste, a stają się (przynajmniej!) przedmiotem dyskusji, takiej jak nasza, chociażby.
2. Między filmami, o których mówisz a reklamą ERY są zasadnicze różnice. Pierwsza wynika z kontekstu kulturowego. "Plotka" czy "Klatka dla ptaków" powstały w krajach (Francja, USA), gdzie dokonała się już rewolucja emancypacyjna i homoseksualizm funkcjonuje (lepiej lub gorzej) w przestrzeni publicznej. Nie jest postrzegany, przynajmniej nie wyłącznie przez pryzmat zniewieścienia czy perwersji. Z takiej oto bezpiecznej perspektywy można się teraz pobawić stereotypami i z nich pośmiać.
Nadto - oba filmy pokazują homoseksualistach w szerszym kontekście ich życia uczuciowego i społecznego. Wizerunek jest tego życia tylko częścią. Co więcej, oba dzieła podejmują dyskusję nad tym wizerunkiem. Wreszcie - pokazują homoseksualistów z sympatią.
Tymczasem w reklamie ERY cała rzecz sprowadza się do wykorzystania najbardziej prostackiego i zakorzenionego mocno w mentalności społecznej obrazu homoseksualisty. I to w celach merkantylnych, co wydaje mi się szczególnie odpychające. Ludzkość pośmieje się z pedała, a potem pójdzie kupic Tak Taka, bo ma zajebistą reklamę. Gdyby w polskich filmach i reklamach istniały dziesiątki przedstawień homoseksualistów - przegiętych, prostych, perwersyjnych, miłych itd. itp. - to byłaby jakaś alternatywa. Ale nie istnieją, jeśli homoseksualista się w reklamie polskiej pojawia to tylko jako przegięta ciota. Może warto chociaż zastanowić sie, dlaczego?
3. Zapewniam Cię, że w cywilizowanych krajach Zachodu nie do pomyślenia jest, żeby w reklamach proszków, wybielaczy i środków do zmywania pojawiała się wyłącznie kobieta, która pierze, pucuje, szoruje plus ewentualnie mężczyzna, którą ją poucza, jak to robić i za pomocą jakiego środka. Owszem, polskie reklamy środków czystości też są przejawem dyskryminacji i seksizmu.