Pytanie: Czy nauczycielem mógłby być ateista, Żyd i cukrzyk?
Nauczyciel ma wychowywać młodzież do życia w małżeństwie rozumianym jako legalny związek kobiety i mężczyzny . Osoby publicznie wyrażające poglądy sprzeczne z tym nie mogą być nauczycielami - taką zmianę Karty nauczyciela proponuje poseł Andrzej Fedorowicz (LPR), który uważa, że kontakt z osobami, które aprobują homoseksualizm, zachęca młodzież do tego, żeby "smakować takich dewiacji - donosi Gazeta Wyborcza". Zdaniem Fedorowicza nowelizacja Karty nauczyciela pomogłaby dyrektorom szkół "odmawiać zatrudniania dewiantów", nie wyjaśnił jednak, w jaki sposób władze szkół weryfikowałyby poglądy przyjmowanych nauczycieli. Poseł uważa też, że "w szkolnictwie powinni pracować ludzie zdrowi". Nie podzielił jednak opinii dziennikarzy, że w takim wypadku zakazem wykonywania zawodu nauczyciela powinny zostać objęte również osoby chore zakaźnie, cukrzycy czy chorzy na raka.
(GW)
Może LPR wmówi dyrektorom szkół i uczniom, że wszyscy nauczyciele są gejami? I co z tego?Zawód jak każdy inny, tylko trudniejszy.
A teraz powaznie, chociaz ten p-osel, czy moze raczej p-osiol, na pewno tego nie przeczyta, ale wyraze swoje sugestie - w szkole powinni pracowac jak najlepsi nauczyciele - obojetnie czy homo-, czy heteroseksualisci, czy majacy poglady lewicowe, czy prawicowe, czy moze zupelnie z Ksiezyca. Dobry nauczyciel nie bedzie nikogo przekonywal, ze homoseksualizm jest OK. On bedzie uczyl tolerancji, szacunku dla innych, samodzielnego myslenia, a uczen dopiero zdecyduje, co o tym wszystkim myslec. Wydaje sie jednak, ze ten p.osiol, przepraszam, posel takich nauczycieli nie mial.
Jezeli nauczyciel jest kiepski, to niech zostanie zwolniony, obojetnie, czy jest to gej, czy hetero. A jezeli jest kiepski i jest gejem, to niech nie zrzuca winy na przesladowanie i nietolerancje.
Mam zreszta jedna uwage - jezeli juz rozprawiamy o czyichś poglądach na temat malzenstwa na podstawie nauk Biblii, to proponuje temu p-oslowi, zeby poszedl jeszcze dalej i stwierdzil, ze nauczycielem nie moze byc: osoba po rozwodzie lub czlowiek zyjacy w konkubinacie. Przeciez to tez jest grzech w mysl nauk Kosciola. Jak wiec czlowiek zyjacy w grzechu moze nauczac dzieci? Podpowiedzmy takie rozwiazanie p. Fedorowiczowi i jezeli wlaczy je do swojego projektu nowelizacji Karty nauczyciela, to mozemy to nawet poprzec - bo przeciez wtedy wiekszosc spoleczenstwa takie rozwiazanie uzna za absurdalne.
Jezeli ten pan F. uwaza, ze homoseksualista sie staje przez "przekonanie" w szkole lub innym srodowisku, to dlaczego moi koledzy z klasy, podworka czy czlonkowie rodziny nie sa gejami, a ja jestem. Czy ktoś w dziecinstwie mnie wzial na strone i przekonal, ze jestem gejem???
Nie wiem, co z naukami Ewangelii ma wspolnego propagowanie takiego ostracyzmu, a LPR to podobno ugrupowanie "chrzescijanskie". Byc moze faktycznie Bog, jezeli istnieje, uznaje mnie za "zboczenca". Ale nawet jezeli tak jest, to chce, zeby to On mnie osadzil, a nie jakis LePeRowiec.
Swoja droga to ciekawe, ze Kosciol tak glosno sprzeciwia sie zwiazkom homoseksualnym i wzywa rozne panstwa do wycofania sie z wprowadzenia tego typu ustaw, ale nie apeluje do politykow, zeby przeglosowali zakaz rozwodow. Przeciez to jest rowniez grzech wedlug Biblii. A moze Watykan doslownie odczytuje zapisane w Biblii okreslenia, ze homoseksualizm to zboczenie. W takim razie trzeba byloby zapytac sie, czy Biblia to podrecznik seksuologii.