Co wiara ma wspólnego z seksualnością?
Biskupi Kościoła Anglii planują opublikowanie radykalnego raportu, w którym będą starali się uzasadnić tolerowanie przez Kościół homoseksualizmu. Informuje o tym "The Sunday Times".
Raport ma nosić tytuł: "Some Issues in Human Sexuality" i opublikowany ma zostać najpóźniej pod koniec tego roku. Zawierać ma on rozważania dotyczące nie tylko homoseksualizmu, ale także biseksualizmu oraz transseksualizmu. Opracowuje go grupa teologów pod kierunkiem bp Richarda Harries z Oksfordu (foto), który mianował ks. Jefreya Johna - biskupem Reading.
Dokument w większości będzie się składał z analizy doktrynalnej biblijnej nauki odnośnie życia seksualnego. Jednak w podsumowaniu ma posunąć na przód debatę odnośnie homoseksualizmu, która toczy się obecnie w Kościele Anglii.
Dokument ma wzywać do właściwego anglikanom poszanowania różnorodności opinii również w kwestii stosunku do homoseksualizmu. Anglikanie powinni pogodzić się z tą różnorodnością (tak jak zrobili to w kwestii święceń kapłańskich i biskupich dla kobiet) i nadal ze sobą współpracować.
Autorzy dokumentu podkreślają również, że poglądy na temat życia seksualnego nie należą do centralnych w chrześcijaństwie. "Tym, co czyni nas chrześcijanami jest nasza wspólna relacja z Chrystusem (...) a nie poprawność naszych wierzeń odnośnie pożycia seksualnego" - napisano w dokumencie.
Opinie wyrażoną w dokumencie podsumowuje bo John Olivier z Hereford. - To nie jest rzecz najważniejsze i nie powinna dzielić Kościoła - tłumaczy.
Przeciwnego zdania jest George Austin, były archidiakon Yorku. Jego zdaniem nie można oczywiście odrzucać osób homoseksualnych, ale dokument przygotowywany przez biskupów, jest tak przesiąknięty liberalizmem, że sprawia wrażenie akceptacji aktów homoseksualnych.
Na pojednaną różnorodność nie będzie również zgody ze strony grup anglikanów ewangelikalnych. George Curry, przewodniczący Church Society, grupy ewangelikalnej w Kościele Anglii - podkreślił, że nowy dokument zrodzi potężne problemy.
- Oni próbują znaleźć trzecią drogę w tych kwestiach. A przecież według Biblii takiej drogi nie ma - podkreślił Curry.
(www.kosciol.pl)
Hm... moze troche trywialnie mi sie to kojarzy, ale czy "Kto nie z nami ten przeciw nam"?