"New York Times" krytykuje "szaleńczą kampanię rządu
"Rząd Stanów Zjednoczonych prowadzi potajemnie wojnę przeciwko prezerwatywom" - twierdzi komnentator dziennika "New York Times". Skupione wokół prezydenta George W. Busha środowiska konserwatywne "wypowiedziały w minionych latach wojnę kondomom". Kampania jaką przy tym prowadzą jest "bezprzykładnie szaleńcza" - a jej skutkiem mogą być miliony zmarłych na AIDS.
Grupy fundamentalistycznych chrześcijan rozsyłają listy elektroniczne, w których przeczytać można, że materiał, z którego zrobione są prezerwatywy zawiera mikroskopijne pory, przez które przeniknąć mogą wirusy HIV. "W teb sposób zachwiane ma być naufanie do prezerwatyw jako środka zapobiegawczego przeciwko AIDS" - pisze "New York Times". W stanie Teksas, rozgłośnie radiowe emitują reklamówki, w których otwarcie mówi się że prezerwatywy nie chronią przed zarażeniem chorobami wenerycznymi. Na stronie internetowej amerykańskiego Centrum Chorób Zakaźnych usunięto informację o kondomach i zastąpiono ją formułką że zabezpieczenie jakie dają jest "wątpliwe".
Gazeta pisze że wpływy polityczne religijnych fundamentalistów w USA mogą mieć tragiczne skutki w krajach rozwijających się, dotkniętych szczególnie boleśnie AIDS. Stany Zjednoczone sponsorują zakup 300 milionów prezerwatyw rocznie. Za czasów prezydentury ojca obecnego szefa Białego Domu, prezydenta George Busha dziesięć lat temu - rozdawano ich 800 milionów. W Botswanie, gdzie 39 procent dorosłych zakażonych jest HIV, każdy mężczyzna otrzymuje tylko jedną darmową prezerwatywę rocznie.
"Trzeba zrozumieć, że używanie kondomów nie prowadzi do rozwiązłości" - pisze "New York Times". "Podobnie, używanie parasola nie sprowadza deszczu". USA muszą zadbać o to, by ludzie w Botswanie stosowali się do reguł bezpiecznego seksu. Jedynym praktycznym zabezpieczeniem jest popularna "gumka".
Marek Romiszewski - Miami