Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
TOP Kino LGBT Marsze 2026 Profile i ogłoszenia Sport LGBT Coming out
Czwartek, 08.08.2002 14:34

List otwarty ILGCN do Adama Michnika

Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)

Reakcja na dyskusję w Gazecie Wyborczej

Piszemy ten list w imieniu ILGCN, Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce. Jest on reakcją na opublikowany dnia 01.08.2002 r. artykuł pani Zofii Milskiej-Wrzosińskiej pt. "Zrozumieć homofoba". Kontrowersje wokół kwestii homoseksualizmu są spore, a poglądy obu stron są świetnie znane i wyeksploatowane w niejednej debacie poświęconej temu tematowi. Gdyby chodziło tylko o różnice poglądów - być może ograniczylibyśmy się do krótkiego sprostowania, używając znanych już wszystkim argumentów. Jednak pogardliwy ton i wymowa tekstu pani Milskiej-Wrzosińskiej zszokowały nas do tego stopnia, że pozwoliliśmy sobie na nieco dłuższy wywód.

Nie jesteśmy - jak pisze pani Wrzosińska - "wyznawcami genu homoseksualizmu". Sami nie wiemy, dlaczego mamy takie a nie inne upodobania i skąd one się wzięły. Wiemy za to, że najczęściej są one niezmienne i - bez względu na ich genezę - nie poddają się one próbom zmian. Większość z nas ma za sobą walkę z własnymi uczuciami i nieudane próby dostosowania się do heteroseksualnych wzorców. Nie jest to jednak wszystko - bo jeśli nawet byłoby tak, że pozostawanie w jednopłciowym związku nie jest w żaden sposób zdeterminowane, ale jest wyborem - cóż wtedy? Czy w demokratycznym państwie nie mamy prawa dokonywać wyborów życiowych partnerów w taki sposób, który czyni nas szczęśliwymi?

Pani Zofia Milska-Wrzosińska posługuje się argumentem niepewności genetycznego uwarunkowania homoseksualnych preferencji, powołując się na opinię, że dziedziczyć można co najwyżej kolor oczu czy grubość kości. Nikt z nas nie kwestionuje faktu, że homoseksualizm jest kwestią złożoną, na którą wpływ mają najróżniejsze czynniki. Jednak operowanie tylko takim argumentem - a potem jego zbijanie - powoduje szkodliwe dla obu stron konsekwencje. Po pierwsze, fakt, że coś nie jest uwarunkowane genetycznie nie oznacza wcale - a taki podtekst ma stosowanie w/w argumentu - że podlega to zmianom. Jeśli matka pije podczas ciąży i dziecko rodzi się słabe i chorowite - co ma wpływ potem na całe jego życie - jest to też cechą nabytą. W potocznym rozumieniu homoseksualizm nabyty jest fanaberią i kaprysem, który można - jeśli tylko się chce - wyleczyć. Wiadomo, że każda preferencja ma jakieś środowiskowe uwarunkowania; kobiety często wybierają na mężów partnerów podobnych do swoich ojców - i nikt ich nie leczy. Śmieszne byłoby wmawianie takiej kobiecie, że wyszła ona za mąż za wysokiego szatyna jedynie dlatego, że przypomina jej np. ojca czy ukochanego wujka z dzieciństwa, a tak naprawdę lubić powinna niskich blondynów! Taki paradoks jednak powstaje, gdy zaczyna się żonglować argumentami cech "nabytych" i "wrodzonych".

Czy większym szacunkiem darzyłaby nas Autorka artykułu, gdybyśmy byli - a to nie jest przecież przesądzone - ślepymi ofiarami genów? Owszem, można próbować zrozumieć homofoba. Dlaczego jednak nie na przykład antysemitę? Wszak przynależność do związków wyznaniowych nie jest uwarunkowana genetycznie; czemu więc niektórzy upierają się przy kultywowaniu w naszym kraju niepolskich obyczajów i jeszcze - o zgrozo!- wychowują tak swoje dzieci? Czy nie wiedzą, że będą one dyskryminowane w szkole, wytykane palcami jako "inne", będą się różnić od swoich rówieśników? Czemu więc nie dostosują się do większości, ale jeszcze domagają się równych praw? Przecież nie są uwarunkowani biologicznie, nie wiążą ich geny!

Sprawą drugą jest niezrozumienie przez Autorkę definicji homoseksualizmu; pojęcie "kobiety głoszącej fizyczny wstręt do mężczyzny z ich obrzydliwymi wypustkami" nie jest zgodne z definicją podaną w literaturze tematu. Fizyczny wstręt do męskich wypustek jest karykaturalnym mitem, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Nie jest się lesbijką, dlatego, że czuje się wstręt do mężczyzn - ale dlatego, że czuje się pociąg - nie tylko seksualny - do kobiet. Z pewnością Pani Milska-Wrzosińska zna definicję J. Moneya, dla którego granica między indywidualną homofilią i heterofilią nie jest dwubiegunową dychotomią, lecz dwoma równoległymi aspektami orientacji. I tak, u osób zorientowanych homoseksualnie poziom heterofilii jest niski przy jednoczesnym wysokim poziomie homofilii, u osób heteroseksualnych zaś - na odwrót. Powtórzmy - jednoznaczny wstręt do płci odmiennej - o jakim pisze pani Milska- Wrzosińska - jest mitem.

Rzecz następna - zawieranie związków przez homoseksualne pary wzbudza kontrowersje, temu nie możemy zaprzeczyć. Nie każdy musi akceptować takie wybory, mamy przecież demokrację. Jednak zszokowani do głębi jesteśmy pogardliwym tonem pani Milskiej -Wrzosińskiej, która komentuje, cyt.: "dwie kobiety w ślubnych welonach wymieniające namiętny pocałunek nad tortem weselnym to nie tylko ot, taka sobie ciekawa obyczajowa nowinka. Mężczyźni ślubujący sobie przy użyciu dobrze i od wieków znanych słów przysięgi małżeńskiej mogą mimo woli obrażać najgłębsze uczucia ludzi, którzy tę przysięgę składali w zgoła odmiennych okolicznościach.". Dalej, Autorka tekstu używa słowa "profanacja". Jakże to dla nas bolesne! To bardzo boli, usłyszeć, że nasza miłość i jej przysięga może "mimo woli" być dla innych "szyderczą kpiną". Jakim cudem tak okrutne, nieludzkie wręcz słowa wypowiada psychoterapeutka? Tradycyjne formy ślubne profanowane są cały czas - przez ludzi zawierających związki z cynicznych pobudek, dla pieniędzy, interesu - dlaczego więc ich obrazą stać się ma miłość dwojga odpowiedzialnych, dorosłych osób, których jedynym przestępstwem jest to, że są tej samej płci?

Dalej, rozdmuchany sztucznie problem adopcji dzieci - to też jest sprawa do dyskusji, chociaż od dłuższego czasu, przy każdej okazji mówimy, że homoseksualiści w Polsce dzieci adoptować nie chcą. Jednak i tutaj nad merytoryczną dyskusją górują emocje - oto Autorka artykułu przejawia - w imieniu dziecka wychowywanego w "jednopłciowym stadle" ( cyt.) - cyniczną uwagę, że oto nie wiadomo dokładnie, czemu ono powstało? Żeby "jednopłciowe stadło" miało "cel i zajęcie", "opiekę na starość"? Bo przecież - jak dalej pisze Autorka - "nie jest ono fizycznym wyrazem związku dwóch osób". Czy nie zdarza się tak i w heteroseksualnych związkach? Domy dziecka pełne są porzuconych maleństw, których heteroseksualni rodzice nie sprostali obowiązkom - dlaczego więc akurat nam sugeruje się tak niskie pobudki, tak podłe intencje?

Inną rzeczą jest dyskusja merytoryczna, inną jednak danie się ponieść emocjom, czego wyrazem są - oprócz w/w komentarzy - takie określenia jak: bezwzględne łowy, homoseksualne lobby, kaptowanie, szydercza kpina, homoseksualny janczar, inwazja w świat heteroseksualny. Czy takie określenia powinny padać z ust osoby zajmującej się psychoterapią, która z wielkim szacunkiem i ciekawością winna wchodzić w świat innych ludzi i pomagać im odnaleźć siebie?

Określenia użyte w cytowanym tu artykule są dla nas wstrętne, dehumanizujące. Nie mówimy o samych poglądach pani Zofii Milskiej-Wrzosińskiej, choć i z nimi moglibyśmy polemizować. Nie chcemy jednak bić piany kolejną, nic niewnoszącą wymianą zdań, która łudząco podobna byłaby do wszystkich wcześniejszych dyskusji na ten temat. Nie różnica poglądów stała się dla nas bodźcem do napisania niniejszego listu; ale przebijająca z każdego słowa pani Wrzosińskiej pogarda; pogarda niegodna psychoterapeutki, niegodna człowieka.

Warszawa, 7 sierpnia 2002

Zarząd
Międzynarodowego Stowarzyszenia
Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (7)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
11.08.2002 22:14 Ludwik
Ja tylko deklaruję swoje poparcię dla oświadczenia.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2002 23:26 Łukasz
Osobiście uważam, że te dwa homofobiczne artykuły, pomimo nieścisłości i pewnej chaotyczności pokazują prawdziwy obraz tej częsci polskiego społeczeństwa. ?Jeżeli ktoś jest nastawiony "anty" to po takim artykule nabierze przekonania do swoich racji...
co jak co, ale nie wszyscy potrafią pewne rzeczy tak do razu zrozumieć...niektórym trzeba to podawac na przysłowiowej tacy..
no ale cóż. Wszystko idzie w dobrą stronę...:)
Kolejne artykuły w GW...nawet pomimo sezonu ogórkowego- dyskusja już się zaczęła...

pozdrawiam serdecznie
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2002 23:16 Krzysztof Z. Szymborski ILGCN
Autorka, pani Zofia Milskiej-Wrzosińska otrzymala list faksem, ciekawe, czy jej "obrzydzenie" pozwoli sie do niego ustosunkowac.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2002 20:52 Trajan
Zgadzam się z Wojtkiem. Być może rzeczywiście jest to celowa manipulacja ze strony GW mająca na celu walkę z homofobią. Czy nie wydaje się dziwne, że dwa ,,nasze'' artykuły są napisane logicznie i przejrzyście, a te ,,homofobiczne'' rażą nieścisłością, a postulaty w nich zawarte są rodem z epoki kamiennej i Oświęcimia? Ukazuje to desperackie chwytanie się każdej broni przez przypartych do muru homofobów, włącznie ze stosowaniem kłamstwa, ośmieszania i dyskryminacji. Takie ,,kontry'' na walkę o nasze, słuszne przecież prawa!, mogą więc tylko zdyskredytować ludzi spod znaku Macierewicza i Giertycha w oczach logicznie myślącej częsci naszego polskiego, katolickiego i jakże ,,swojskiego'' społeczeństwa...
Artykuły te to ,,woda na młyn'' dla naszych przeciwników, ale oby z czasem ta woda ich zatopiła... a nagłośnienie sprawy tylko przyspieszy ten proces (miejmy nadzieję!).
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2002 18:08 Rocco
Jestem bardzo miło zaskoczony listem otwartym wystosowanym do Adama Michnika przez ILGCN jestem ciekaw jaka będzie reakcja naczelnego GW.i czy wogóle dozcekamy się i kiedy odpowiedzi na ten Homofobiczny tekst Wrzosińskiej.Pozdrawiam Rocco
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2002 17:06 wojtek
Artykul mnie rowniez zaszokowal.

Do jasnej cholery. Przeciez normalny czlowiek czegos takiego nie pisze na powaznie !!!

Mysle jednak - po przetrawieniu tego trudnego tekstu - ze jest to rodzaj celowej prowokacji anty-anty-homoseksualnej (chociaz nie jestem tu do konca przekonany).

Jawne i otwarte - publiczne odwolywanie sie do najgorszych homofobicznych uprzedzen i stereotypow - moze paradoksalnie - odniesc skutek wrecz przeciwny - anty-homofobiczny.

Czy chodzi tu o "pokonywanie" homofobii jej wlasna bronia ?...

Intencje autorki pozostaja dla mnie nadal tajemnica...

z pozdrowieniami

Wojtek

P.S.

Tresc listu do Michnika bardzo mi sie podoba.







cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2002 16:01 Trajan
Czy zarząd ILGCN ma na celu nagłośnienie całej sprawy? Jeżeli tak, to bardzo, bardzo dobrze!
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Adam Michnik adopcja Gazeta Wyborcza ILGCN John Money list otwarty List otwarty ILGCN do Adama Michnika Media orientacja seksualna polemika Polska prawa człowieka psychoterapia Społeczeństwo stereotypy Warszawa Zofia Milska-Wrzosińska związki partnerskie
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 12.08.2002 Kolejny rewelacyjny tekst o gejach w GW Obraz Środa, 11.09.2002 Senator Maria Szyszkowska: Przeciw homofobii Obraz Środa, 07.08.2002 Jak pozbyć się tych okropnych gejów? Wtorek, 03.07.2001 Czy w Polsce da się być homoseksualistą? Obraz Wtorek, 05.01.2010 Podsumowanie 2009 - Świat
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się