Nie zdradzisz się - możesz być harcerzem
Po długich negocjacjach i sporach, w Stanach Zjednoczonych rysuje się porozumienie w sprawie członkostwa gejów w organizacjach harcerskich, tzw. Boy-Scouts. Szefostwo szczepu w Bostonie, który jest jednym z największych w całym stanie Massachusetts, postanowiło rozwiązać problem wzorując się na doświadczeniach armii amerykańskiej. Obowiązuje tam zasada poufności, zwana po angielsku "don't ask, don't tell", czyli "nie pytaj - nie gadaj". "Dyskusje na temat orientacji seksualnej nie mogą mieć w harcerstwie miejsca" - powiedział przewodniczący "Massachusetts Minuteman Council", Brock Bigsby. "Skauci nie będą się mieszali w życie seksualne swych członków, ale też zainteresowane osoby nie będą ujawniać swej orientacji".
"Minuteman Council" jest organizacją "dachową", czyli nadrzędną dla 330 szczepów skautowskich w regionie Bostonu. Aby umożliwić gejom pozostanie w szeregach harcerskich, konieczna było uzupełnienie statutu organizacji o paragraf, zakazujący wykluczenie z powodu orientacji homoseksualnej. W tym samym paragrafie mowa jest o tolerancji religijnej i rasowej.
W ubiegłym roku zapadł pamiętny wyrok Najwyższego Trybunału USA, uznający prawomocność wykluczania gejów z szeregów skautów. Burza, jaka się potem rozpętała, postawiła jednak Boy Scouts Of America pod pręgierzem opinii publicznej. Decyzja, jaka zapadła w Bostonie powitana została z uznaniem działaczy na rzecz praw człowieka. Napełniła też gniewem i niezadowoleniem kręgi konserwatywne, które w dalszym ciągu uważają, że homoseksualizm jest groźną dewiacją, którą należy leczyć.
Marek Romiszewski - Miami