Charytarywna Tara
Znana śląska drag queen Tara zorganizowała akcję pomocy dla dzieci poszkodowanych przez tegoroczną powódź.
- W 1997 roku, podczas powodzi stulecia pracowałem charytatywnie w sztabie powodziowym w Warszawie. Widziałem, co spotyka te dzieci i jak ważne jest, by im pomóc - opowiada Darek - na co dzień wolontariusz stowarzyszenia na rzecz dzieci z porażeniem mózgowym, w drugiej skórze - Tara.
Darek wraz z koleżanką ze stowarzyszenia zgłosili się kilka dni temu do sztabu powodziowego w Nowym Sączu jako kadra pedagogiczna. Chcieli pracować charytatywnie - myśleli o roli wychowawców na koloniach dla małych powodzian. Okazało się jednak, że sztaby nie mają środków do zaorganizowania takiej akcji.
- Wtedy wzięliśmy sprawy w swoje ręce - opowiada Darek-Tara. - Po kilku telefonach mieliśmy już zapewniony ośrodek kolonijny na 2 tygodnie i połowę niezbędnych środków na wyżywienie dzieci.
Funduszy wciąż jednak brakuje. Wśród licznych prób i pomysłów na znalezienie brakującej kwoty zaproponowano zorganizowania kwesty w będzińskim "Pod blachą". Właściele lokalu zaakceptowali akcję.
W piątkową noc (25 VII) Tara, już w pełnym drag queen'owskim emploi, pojawiła się w gejowskim klubie. Zebrane pieniądze, podliczone w asyście personelu i przedstawiciela publiczności, to nieduża kwota - niecałe 100zł.
- Liczyliśmy na więcej - przyznaje Tara. - Ale jeśli przeliczyć każdą złotówkę na bochenek chleba, to zebraliśmy sporą kwotę.
Zaznaczamy, że Tara pracuje społecznie - za swoją pracę ani ona, ani inni pracownicy stowarzyszenia, nie pobierają wynagrodzenia.
Myślę, że wypada nam przyznać wyrazy uznania dla takiej postawy. Gratulujemy, Taro!
MGŁ