130 tysięcy spodziewanych gości
Słynny park rozrywki Disneyland w Stanach Zjednoczonych przechodzi raz w roku w ręce gejów i les. Tradycja ta zaczęła się w roku 1990, kiedy to grupy gej/les zaproponowały, by każdego roku w pierwszą sobotę czerwca zrobić zjazd w Disneylandzie pod hasłem "Wear red and be seen!" ("Ubierz się na czerwono, i bądź widziany").
Gejostwo w świecie myszki Micky i sarenki Bambi? To, co na początku było tylko prowokacją, dziś jest popularnym wydarzeniem w gejowskim kalendarzu imprez. Także dyrekcja Disneylandu zaciera ręce, bo w ubiegłym roku, bilety wstępu na koncerty i atrakcje takie jak Disney World, SeaWorld czy Universal Studios kupiło ponad 100 tysięcy osób! W tym roku spodziewanych jest aż 130 tysięcy gości z całych Stanów Zjednoczonych.
Przeróżne grupy chrześcijańskich fundamentalistów toczą naturalnie pianę. Opisywana na IS przy różnych okazjach organizacja "Christian Action Network" skierowała list na ręce dyrektora parku Disneylandu Michaela Eisnera, domagając się, by "rodziny zostały ostrzeżone przed inwazją gejów i les" (zupełnie tak, jakby geje i les byli trędowaci). W odpowiedzi, dyrekcja pisze, że "wszystkich gości, traktuje się z szacunkiem i przyjaźnie".
Tradycja organizowania imprez w parkach Disney'a rozprzestrzenia się po całym świecie. W ubiegłym roku w Disneylandzie w Japonii odbył po raz pierwszy "Dzień les/gej", w którym udział wzięło ok. 3000 osób. Wydarzenie to zostało szeroko opisane w prasie, co stało się pretekstem do szerokiej debaty na temat tolerancji w społeczeństwie japońskim.
(PS)