Rady Kościoła w Niemczech
Arcybiskup Kolonii, kardynał Joachim Meisner zareagował na głosy krytyków, zarzucających Kościołowi katolickiemu brak pragmatyzmu w polityce zwalczania AIDS. Jak wiadomo, Kościół odrzuca stosowanie prezerwatyw jako środka zabezpieczającego przed zarażeniem wirusem HIV, ponieważ wszelka antykoncepcja nie jest zgodna z jego nauką.
"Nie jest prawdą, że Kościół nic nie robi przeciwko AIDS" - powiedział kardynał. "Kościół mówi tylko, że najlepszym sposobem jest wstrzemięźliwość. Czy bowiem człowiek jest ofiarą popędu, czy też nad nim panuje? Czy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, istotą stanowiącą o sobie?" - pyta arcybiskup Kolonii i odpowiada: "Człowiek musi zapanować nas swoją seksualnością i nie powinien być jej ofiarą".
Słowa kardynała trzeba rozumieć w kontekście głębokiego konfliktu, jaki dzieli Episkopat Niemiec i konserwatywną naukę papieża Jana Pawła Drugiego. Kilka dni temu, papież zażądał wręcz od biskupów niemieckich podporządkowania się jego rygorystycznym wytycznym w kwestiach obyczajowych. Kościołowi niemieckiemu nie pozostało nic innego, jak powrócić w ultrakonserwatywne koleiny papieskiej polityki. Cena za to jest jednak wysoka. Wierni niemieccy masowo odwracają się od Kościoła, w dużych miastach zeświecczenie postępuje w zastraszającym tempie. Kościoły w czasie nabożeństw są prawie puste.
Dlatego - kardynał Meisner (urodzony w 1933 roku w Wrocławiu) wezwał kler niemiecki do ewangelizacyjnej ofensywy. "Musimy powrócić do misjonowania. To dla nas sprawa numer jeden. Albo Kościół będzie misjonarski - albo nie będzie go wcale". I - dodał Meisner - Kościół musi mówić rzeczy niewygodne, także takie, które niektórych irytują...
Gorzej tylko, że wiele z tego co Kościół niemiecki mówi, nie wzbudza już żadnych emocji. A co najwyżej - wzruszenie ramion.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin