Niemcy jawią się ogromnej części polskich gejów jako (prawie) raj na ziemi i spełnienie marzeń o powszechnej tolerancji. Po powrocie z Berlina czy Kolonii opowiadają że "TAM" nikt nie zwraca uwagi na całujących się chłopaków i że można bez obaw trzymać się za ręce. Tubylcy - oczywiście - widzą swój kraj nieco Krytyczniej. Choć z drugiej strony, wielu jest przekonanych że w Polsce geje wieszani są na latarniach. Jak więc niemieccy geje żyją naprawdę? Dowiedzieć się tego można z przeprowadzanych corocznie badań Federalnego Urzędu Propagowania Zdrowia.
- Janusz Marchwiński -
Niemcy jawią się ogromnej części polskich gejów jako (prawie) raj na ziemi i spełnienie marzeń o powszechnej tolerancji. Po powrocie z Berlina czy Kolonii opowiadają że "TAM" nikt nie zwraca uwagi na całujących się chłopaków i że można bez obaw trzymać się za ręce. Tubylcy - oczywiście - widzą swój kraj nieco Krytyczniej. Choć z drugiej strony, wielu jest przekonanych że w Polsce geje wieszani są na latarniach. Jak więc niemieccy geje żyją naprawdę? Dowiedzieć się tego można z przeprowadzanych corocznie badań Federalnego Urzędu Propagowania Zdrowia.
Dwumiesięczna akcja ankietowa osiągnęła ponad osiem tysięcy osób, z czego trzy czwarte przez internet. Znaczy to, że grupa badanych zalicza się do tak zwanych "aktywnych" gejów - korzystających z branżowych stron w sieci, klubów i innych gejowskich przybytków. Osoby żyjące w ukryciu i nie mające kontaktów ze "środowiskiem" - a jest ich bardzo dużo nawet w Niemczech - są dla naukowców nieosiągalne. Stąd istotne ograniczenie reprezentatywności takich badań. Tym bardziej, że większość tych, którzy wypełnili ankietę, mieszka w tak zwanych "gejowskich metropoliach", czyli Berlinie, Hamburgu, Monachium i Kolonii.
Niemal połowa badanych (47%) nie ma stałego partnera. Samotników jest tyle samo w wielkich miastach jak na prowincji. Z pozostałych aż 29% żyje w związkach monogamicznych. Reszta - w związkach otwartych. Te ostatnie są popularne zwłaszcza wśród mieszkańców wielkich miast, gdzie oferta życia imprezowego jest bogatsza. Geje z prowincji boją się utraty partnera, ponieważ jest go znacznie trudniej znaleźć.
Na zalegalizowanie związku, czyli tak zwane "gejowskie małżeństwo" zdecydowało się tylko 11% z grupy "monogamicznej". 18% zastanawia się nad takim krokiem. Na zawarcie związku decydują się raczej ludzie młodzi. Starsi są bardziej krytyczni.
Badania wykazują, że niemieccy geje wcale nie są ta aktywni seksualnie jak się powszechnie sądzi. Około 50% podało, że w ciągu roku mieli maksymalnie trzech partnerów. 23% - tylko jednego. Byli też tacy, którzy nie mieli żadnego. Legendy o gejowskiej promiskuitywności można włożyć między bajki. Ciekawe, że liczby te pozostają niezmienne od kilku lat. Tylko cztery procent badanych, i to mieszkających w dużych miastach przyznało, że uprawiało seks z ponad 50 partnerami (w Berlinie 7%).
Ogromna część badanych przyznaje, że wykonało test na obecność w krwi wirusa HIV. Około siedmiu procent miało wynik pozytywny. Ponad 70% używa prezerwatywy, często nawet w monogamicznych związkach partnerskich. Niestety, osoby zarażone wirusem nie są tak rozważne - prezerwatywy uznaje tylko niecałe 40% spośród nich. Ostrożność podczas przypadkowych kontaktów seksualnych jest zatem uzasadniona. W Niemczech istnieje doskonale funkcjonujący system ostrzegania młodych ludzi przed niebezpieczeństwem AIDS. W Polsce takie akcje są dopiero w powijakach. Kościół katolicki skutecznie torpeduje programy propagowania bezpiecznego seksu i prezerwatyw. Tymczasem dziewięciu na dziesięciu młodych niemieckich gejów wiedziało, jakimi drogami przenosi się wirus HIV i jak można uniknąć zakażenia.
Niemieccy geje doznają ciągle jeszcze dyskryminacji i przemocy fizycznej. Aż 13% podało, że spotkało się z objawami braku tolerancji z powodu orientacji seksualnej. Do opowieści o niemieckim gejowskim raju należy zatem podchodzić z dystansem. Także u naszych zachodnich sąsiadów jest jeszcze wiele do zrobienia.
a tych trzech rocznie, to razem, czy osobno?
;)
moim zdaniem, znacznie więcej NIEMIECKICH gejów miało więcej niż 3 partnerów w ciągu roku - to jest straszne. takie usprawiedliwianie się.
CO JEST DLA WAS WZOREM? związek długotrwały wypeniony miłością z jednym partnerem? czy hulaj dusza latam gdzie chcę i z kim chcę...zawsze z kimś innym?
w moim poscie NIE chodziło o to jaką część ogółu stanowią niemonogamiści, tylko o sformułowanie, autora. Pisząc: "aż 29 % (żeby była jasność: z ponad połowy - tj z tych którzy żyją w zwiąkach) zyje w związkach monogamistycznych"
albo sugeruje że ten znikomy odsetek przy 71 % procentach niemonogamistów to i tak bardzo wiele, w domyśle: wbrew obiegowej opinii o TOTALNEJ rowiązłości gejów ("aż 29%..." jako wyraz zaskoczenia - nienaturalnym - stanem rzeczy),
albo próbuje zmanipulować dane stosując sformułowanie, które jest spreczne ze stanem rzeczywistym sugerując że 29 procent to bardzo dużo ("aż 29%..." jako wskazanie wielkiej - przytłaczającej - przewagi liczebnej jednych nad drugimi).
nie wiem co gorsze czy manipulator, czy dekonstruktor sterotypów, wśród osób, których one dotyczą i które mają na tyle rozumu żeby wiedzieć, że nie sa one zgodne z prawdą (chyba nikt gejów przekonywac nie musi, że możemy wchodzić w stałe monogamiczne zwiąki)
oczywiście może to być zwyczajnie niefortynny zwrot, a autor mógłby mnie wziąć za krytykanta, jeśli tak jest, to wierzę że mój (krytykncki)głos wpłynie na jego świadomośc językową...
"Ponad 70% używa prezerwatywy, często nawet w monogamicznych związkach partnerskich. Niestety, osoby zarażone wirusem nie są tak rozważne - prezerwatywy uznaje tylko niecałe 40% spośród nich. (...) W Niemczech istnieje doskonale funkcjonujący system ostrzegania młodych ludzi przed niebezpieczeństwem AIDS. W Polsce (...) Kościół katolicki skutecznie torpeduje programy propagowania bezpiecznego seksu i prezerwatyw. Tymczasem dziewięciu na dziesięciu młodych niemieckich gejów wiedziało, jakimi drogami przenosi się wirus HIV i jak można uniknąć zakażenia."
a)to, że używają prezerwatyw w monogamicznych związkach dowodzi, albo, że jednak nie tak wielu zdecydowało się na test na HIV, albo, że jednak tak dobrze nie wiedzą jak (nie)mozna zarazic się HIV(trzecia możliwość jest taka, że deklarowana monogamia nie jest nią w naszym rozumieniu;)
b)pytanie jest tez o skuteczność (torpedowanych w postkaczogrodzie przez żydo-masoński kościół katolicki) akcji profilatycznych skoro mimo że 90% deklaruje wiedzę o sposobach profilaktyki, aż ponad 60% zainfekowanych nie wiele sobie z tej wiedzy robi (ciezko przypuszczać że "plusy" współżyją tylko zesobą)