Skąd biorą się ludzie, którzy dobrowolnie chcą się zarazić śmiercionośnym wirusem AIDS? O tym, że ten fenomen istnieje, dowiedzieliśmy się już kilka lat temu (zobacz link). W Stanach Zjednoczonych i Europie - także w Polsce - dziennikarze rzucili się na kontrowersyjny temat. Jedni załamywali ręce, inni wykorzystali gratkę by jeszcze raz oskarżyć gejów (wszystkich oczywiście) o perwersję i instynkt samozniszczenia. Tymczasem, sprawa odżyła...
- Janusz Marchwiński-
Skąd biorą się ludzie, którzy dobrowolnie chcą się zarazić śmiercionośnym wirusem AIDS? O tym, że ten fenomen istnieje, dowiedzieliśmy się już kilka lat temu (zobacz link). W Stanach Zjednoczonych i Europie - także w Polsce - dziennikarze rzucili się na kontrowersyjny temat. Jedni załamywali ręce, inni wykorzystali gratkę by jeszcze raz oskarżyć gejów (wszystkich oczywiście) o perwersję i instynkt samozniszczenia. Tymczasem, sprawa odżyła. Dziennikarka niemieckiej gazety "Welt" napisała długi i solidnie udokumentowany artykuł o młodych gejach, którzy z różnych powodów na internetowych forach, czatach i w ogłoszeniach szukają makabrycznego seksualnego dreszczyku: partnera który da im wirusa HIV.
Początek czyta się jak tanią porno-opowiastkę: "Kiedy ma zdarzyć się ten pierwszy raz, Peter bierze kąpiel, goli ciało, perfumuje się i zakłada najlepszą koszulę. Potem pakuje wszystkie swoje zabawki do walizki: maski, kajdanki, skórzane pasy. Zanim wyjdzie, głęboko oddycha. Po trzech godzinach, jest po wszystkim. Peter czuje sią jak Bóg, zasypia z uśmiechem na ustach. Ktoś inny tymczasem, nosi w sobie wirusa. Jego wirusa. Ogłoszenie w internecie brzmiało: "Ogier z wysoką koncentracją zarazi cię".
W niemieckim slangu, "zarazić" brzmi "pozzen" (od "poz", pozytywnego wyniku badania na obecność HIV)-. Im wyższa koncentracja wirusa w krwi, spermie i innych płynach ustrojowych, tym wyższe ryzyko zakażenia. Niemiecka dziennikarka twierdzi, że w gejowskich serwisach randkowych aż roi się od jednoznacznych ofert. Jakiś "poz_boy" szuka "ostrej akcji w celu zarażenia". A "666Berlin" życzy sobie by ktoś zaraził jego chłopaka. Niemieckie grupy zwalczające ryzykowne zachowania seksualne wśród młodych gejów znają problem z "pozzen". Jeden z działaczy ocenia, że conajmniej kilkaset osób z "środowiska" uważa że seks z nosicielem HIV musi być szczególnie atrakcyjny ze względu na świadomość niebezpieczeństwa. Ale zabawy takie jak "barebacking" (seks analny bez prezerwatywy) lub "rosyjska ruletka", czyli kontakt z wieloma nieznanymi partnerami to często po prostu lekkomyślność lub głupota - a nie świadoma decyzja. Przypadek Michała (29) był inny. Michał zawsze był słabeuszem. W szkole śmiano się z niego, był regularnie bity. Ale dopiero jako dorosły zorientował się że jest gejem i że podnieca go seks z użyciem przemocy i upokorzenia, gumowe maski, buty z cholewami i pejcze. Trafił do środowiska, w którym większość była nosicielami. Bał się każdego kontaktu. W końcu nie wytrzymał, postanowił pokonać strach. W internecie znalazł ogłoszenie. Jan (30) zaprosił go do siebie. Przygotował makaron z sosem. Potem poszli do łóżka.
Było to przed trzema laty. Od tej pory, Michał jest jednym z 56 tysięcy Niemców, którzy są nosicielami wirusa HIV. Liczba ta systematycznie rośnie. W 2006 roku zaraziło się 2700 osób - o połowę więcej niż rok wcześniej. Przyczyny są niemal zawsze takie same: seks bez zabezpieczeń z nieznaną osobą. Trzy czwarte nowych nosicieli to geje. Phil Langer, socjolog, pracownik naukowy uniwersytetu w Monachium tłumaczy, że "pozzen" jest gejowskim fenomenem, niemal niespotykanym wśród heteroseksualistów. Nie dlatego że geje zwariowali, lecz ponieważ w "środowisku" wirus jest na wyciągnięcie ręki. Niemal każdy zna kogoś, kto go ma. I to prowadzi do irracjonalnych zachowań". Langer spotkał ludzi, którzy chcieli się zarazić - bo ich partner miał już HIV. I takich, którzy zrobili to z rozpaczy, ponieważ stracili pracę i podstawy egzystencji. Jeszcze inni szukali "kopa", ultymatywnego doświadczenia seksualnego lub mieli tendencje samobójcze. I spotkał też bardzo wielu, którzy pogrążeni byli w skrajnej rozpaczy, kiedy zrozumieli, jaki straszliwy błąd popełnili.
To bardzo proste: zaraze sie raz, z dzisiejsza nauka i wiedza na temat HIV oraz wszelkimi lekami bede mogl zyc normalnie i po klopocie - takie standardy kraza wsrod gejow. Niestety nie do konca jest to prawda. Nie wszyscy reaguja tak samo na leczenie, z wirusem HIV jest jak z wirusem grypy, ktory sie mutuje i uodpornia na leki. Dodatkowo trzeba pamietac, ze nie wszyscy sa traktowani takimi samymi lekami i jesli jestes w trakcie leczenia, a bedziesz mial stusunek z osoba, ktora zazywa inne - wrogie dla twojego organizmu leki - doprowadzi to do katastrofalnych skutkow. Ale o tym niestety ludzie nie wiedza decydujac sie na 'przejscie'
I jeszcze jedno - CONVERSION PARTY - nie musze tlumaczyc jak bardzo ekscytujace to musi byc dla tych wszystkich ludzi, ktorzy zyla w niewiedzy a chca przezyc swietny seks grupowy. Zadnych regol i zakazow i tylko jedna zasada - BAREBACK i bierz ile tylko zdolasz.
Coz mozna chciec wiecej - Koniec obaw, zycie na luzie, dobry seks no i jeszcze 'wszystkie najlepsze chlopaki to ci z hif'... Pomyslcie Panowie zanim zdecysujecie sie na taki krok, pomyslcie o konsekwencjach. Sa inne, o wiele lepsze metody by przestac zyc w strachu.
"śmiercionośnym wirusem AIDS" - to chyba żart. Wirusem jest HIV, który może, a nie musi, prowadzić do rozwoju pełnobjawowego AIDS. AIDS to nie wirus i AIDS w żaden sposób zakazic się nie mozna. Podobnych bzdur, obliczonych na przyciągnięcie tanią sensacją czytelników, jest niestety więcej. Przykre, że taki portal jak InnaStrona nie potrafi stworzyć rzetelnego artykułu, a bazuje na miernie przepisanych publikacjach.
Słabo mi się robi jak czytam o ludzkiej głupocie...
a to w końcu też penego rodzaj śmierć na życzenie