aż 8% nowych zarażeń jest skutkiem oralnych kontaktów seksualnych z tak zwanym "finałem"
Naukowcy biją na alarm: Coraz więcej nastolatków na całym świecie lekceważy niebezpieczeństwo zarażenia się wirusem AIDS. Szok, wywołany śmiertelną chorobą, której ofiarą padali głównie ludzie młodzi dawno minął. Tzw. "bezpieczny sex" wymaga rozsądku, rozwagi i... pewnych inwestycji w postaci kupna prezerwatyw. A zbliżenia seksualne między ludźmi bardzo młodymi są na ogół spontaniczne i nieprzemyślane. Sytuacja, w której chłopak wyciąga "gumkę" z kieszeni jest daleka od wymarzonej, romantycznej scenerii.
Tymczasem, problem AIDS nie stracił na ostrości. Wręcz przeciwnie. Wśród naukowców trwa ożywiona debata na temat niebezpieczeństwa zarażenia AIDS nie tylko poprzez tzw. "akt płciowy" (cokolwiek by przez to rozumieć), lecz także poprzez seks oralny.
Amerykańscy naukowcy z John Hopkins University (Baltimore) doszli do wniosku, że im mniejsza jest koncentracja wirusa AIDS w krwi nosiciela, tym mniejsze ryzyko zarażenia ewentualnego partnera: Przy koncentracji 1.500 wirusów na mililitr krwi, ryzyko to redukuje się praktycznie do zera. Koncentrację taką można osiągnąć, stosując nowoczesne terapie wieloskładnikowe. Na poparcie tej tezy, wspomniana grupa badawcza przedstawiła wyniki testu, przeprowadzonego na 415 heteroseksualnych parach w Ugandzie, z których jeden z partnerów był nosicielem wirusa. Pary te nie były poddane żadnej terapii. Mimo to, tylko dziewięćdziesięciu zdrowych dotychczas partnerów, zaraziło się AIDS.
Rozluźnienie dyscypliny i rezygnację z "bezpiecznego seksu" zwalczają bardzo energicznie uczeni niemieccy z Instytutu Roberta Kocha z Berlina. Twierdzą oni, że AIDS jest niebezpieczny w każdej sytuacji i w każdej postaci. Niebezpieczny jest także seks oralny - dotychczas uznawany za dopuszczalny (zwłaszcza, jeśli unika się kontaktu ze spermą). Ulrich Marcus, znany specjalista problematyki AIDS jest zdania, że nawet, jeśli w krwi nosiciela obecne są śladowe ilości wirusa, to zarażenie jest nadal możliwe, tym bardziej, że jego koncentracja może być większa w systemie uro-genitalnym. Do podobnych wniosków dochodzą naukowcy z San Francisco General Hospital. Twierdzą oni, że seks oralny jest co prawda o wiele bezpieczniejszy niż seks analny bez użycia prezerwatywy. Tym niemniej, według dostępnych danych, aż 8% nowych zarażeń jest skutkiem oralnych kontaktów seksualnych z tak zwanym "finałem" - czyli wytryskiem.
"Burza w szklance wody" - twierdzą z kolei naukowcy australijscy. Ich zdaniem, seks oralny jest całkowicie bezpieczny. Robert Griew, szef AIDS-Council w New South Wales (ACON) w Sydney jest zdania, że nie ma żadnego związku pomiędzy AIDS a seksem oralnym. Tym niemniej - i jego badania nie przyniosły jednoznacznych wyników. Wielu mężczyzn, u których AIDS wykryty został stosunkowo niedawno przyznają, że nie są w stanie zachować całkowitej abstynencji i dopuszczają do niechronionych kontaktów seksualnych - także seksu oralnego.
W każdym razie: bądź rozsądny - na wszelki wypadek!
(JS)