Kościół wartościuje: "normalny - nienormalny"
Po raz kolejny, Jan Paweł drugi dał wyraz swej dezaprobacie dla współczesnych tendencji cywilizacyjnych. Głowa Kościoła Katolickiego odrzuca zdecydowanie tolerancję i upiera się przy dyskryminacji i tradycyjnym pojmowaniu instytucji rodziny.
Papież przemawiał do członków tak zwanej "Roty Rzymskiej", czyli watykańskiej instytucji sądowniczej, rozpatrującej między innymi wnioski o anulowanie ważności sakramentu małżeństwa. "Małżeństwo - mówił papież - nie jest dowolnie pojmowanym związkiem między dwojgiem ludzi, który można dopasować do różnych modeli kulturowych" Według nauki papieża, małżeństwo może być wyłącznie związkiem dwupłciowym, zawartym w celu prokreacji (płodzenia dzieci). Przy okazji, papież przedstawił swą wykładnię "naturalnych i nienaturalnych" związków. Związki gejowskie, zaliczają się do tych ostatnich. Prezentując te poglądy, papież twierdził, że mówi "w imieniu prawdy". Niezależnej dyskusji po wystąpieniu - zabrakło.
Komentatorzy podkreślają, że w swym wystąpieniu, papież powtórzył tylko to, co mówił już wiele razy przy różnych okazjach. Rzecz w tym, że Kościół Katolicki dawno utracił swój wpływ jako instytucji definiującej postawy obyczajowe i czuwającej nad ich przestrzeganiem. Obserwując szybkie przemiany, jakie dokonują się w współczesnym świecie, trudno oprzeć się wrażeniu, że Kościół broni mitów - które nie mają zbyt wielkiej wartości nawet dla jego wiernych a nawet kapłanów. Dowodem na to jest liczba dokonywanych w Polsce zabiegów przerywania ciąży, lub wybory polityczne, których wierni dokonują wbrew zaleceniom kleru.
"Małżeństwa gejowskie" - czego Kościół zdaje się zupełnie nie rozumieć - nie są związkiem sakramentalnym w tradycyjnym pojęciu, lecz prawnym usankcjonowaniem partnerstwa dwojga ludzi, pragnących skorzystać z związanych z tym przywilejów. Słusznie więc powiedział b. prezydent Niemiec Roman Herzog, że "małżeństwo" i "rodzina" to dwie zupełnie różne rzeczy.
(JS)
b) fakt, że geje mają ewentualnie więcej seksu niż heterycy (jeżeli tak faktycznie jest) wynika nie z tego, że mają inne potrzeby niż heterycy... Nam jest po prostu łatwiej znaleźć partnera...
c) pieprzyć a nie piepszyć
pozdrawiam
R.
Natomiast nie wszyscy musze sie zgadzac z papiezem, bo maja to tego prawo.
Jesli kosciol nie zgodzi sie na sluby koscielne, to nie mozemy nic na to poradzic i bezsensowne jest nazywanie kosciola instytucja niepostepowa.
Dwa, a dlaczego malzenstwo i rodzina to nie to samo? Przynajmneij teoretycznie tak powinno byc, przciez dwoje ludzi (dwoch facetow) decyduje sie zawrzec zwiazek, zeby byc razem. Ostatecznie moga zyc na kocia lape..a jednak...
trzy, nie piszcie ze jestem maniakiem religijnym bo tak nie jest :)) pozdrawiam
mabo