Kałużyński: Jestem zwolennikiem, amatorem i odbiorcą porno
Na marginesie debaty o pornografii prasa publikuje wiele ciekawych a często zaskakujących wypowiedzi. Nestor polskiej krytyki filmowej, Zygmunt Kałużyński wyznaje na łamach "Polityki": "Spójrzmy sobie w oczy. Jestem zwolennikiem, amatorem i odbiorcą porno. Bawię się nim jak prosię...." Ale zaraz potem, czytamy: "Ja sam, który uważam się za humanistę, nie jestem w stanie uchwycić, na czym polega homoseksualizm i mimo że lubię pedałów, to jednak nie potrafię zobaczyć się jako pieszczącego np. kolegę Mariana Turskiego (zresztą heteroseksualistę)...."
Od redakcji: Panie Zygmuncie, nigdy nie jest za późno. Radzimy jednak wybrać sobie jakiś bardziej ponętny obiekt do pieszczot. Na przykład kolegę Raczka, z którym (na razie) toczy Pan tylko dysputy na temat filmu w TV. On zresztą chyba zna się świetnie na rzeczy.
Tygodnik "Głos" o ustawie całkowicie zakazującej pornografię pisze tak: "Obecnie ważą się losy uchwalonego przez Sejm prawa. Ostatni – daj Boże – etap w walce o wprowadzenie zmian kodeksu karnego będzie trwał, póki pod ich tekstem podpisze się prezydent RP". Tygodnik jako broń w tym ostatnim boju drukuje gotowy formularz listu, który czytelnicy mieliby masowo wysyłać do Kancelarii Prezydenta.
(Wybrał JS)